W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Jagienki, Kamili, Korneliusza , 16 września 2019

Chcą wziąć psa na łańcuch jako żywy alarm

2019-09-04

Z Izabelą Kunicką, kierownik schroniska dla bezdomnych zwierząt Azorki, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_25667.jpg

- Jest pani ze Stowarzyszenia Pomocy Zwierzętom Azyl. Co to za organizacja?

- Stowarzyszenie, jak sama nazwa wskazuje ma na celu pomoc zwierzętom. Zebrało się kilka zwierzolubnych, osób, ponieważ chcieliśmy zrobić coś dobrego dla naszych zwierzaków. Ja sama pomagam zwierzętom już od paru lat, między innymi jako inspektor OTOZ Animals. Wcześniej trafiłam do schroniska jako wolontariusz.

- No i od czerwca Azyl prowadzi schronisko.

- Dokładnie tak. Od 1 czerwca przejęliśmy zarządzanie, schronisko jest nadal miejskie. Miasto płaci dotację na jego utrzymanie.

- Ile macie obecnie psów na utrzymaniu?

- Około setki, liczba ta jest ruchoma, psiaki trafiają do adopcji jak również zguby trafiają do schroniska. Czasem szczęśliwie są odbierane przez właścicieli, również często zostają i są przygotowywane do adopcji.

- Zdarzają się przypadki, że ktoś wam psa wrzuci przez płot albo uwiąże do bramy?

- Przez ostatnie miesiące, takich przypadków nie było. Ale pamiętam takie dni, że podobne rzeczy się zdarzyły. Pewnego dnia przyszłam do schroniska i znalazłam tylko szelki zwisające z płotu. Piesek pozostawiony, przywiązany do bramy schroniska po prostu się z nich wydostał. Najprawdopodobniej musiał być tam przywiązany od poprzedniego wieczora, jak już nikogo nie było i nic nie było widać.

- Pani Izo, a ludzie cały czas oddają zwierzęta do schroniska?

- Oddają. I to z bardzo różnych powodów. Modne swego czasu było oddawanie pieska ze względu na alergię dziecka, jak i wyjazd za granicę państwa do pracy. Zdarza się też, że umiera właściciel, nie ma kto się psem zająć, bo rodzina nie chce lub nie ma możliwości, wtedy zwierzak trafia do nas. Pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Zwierzaki takie są przyjmowane do schroniska mamy obowiązek przyjąć psiaki, które mieszkały wraz z właścicielami na terenie naszego miasta.

- A przychodzą ludzie po psy?

- Oczywiście, przychodzą, staramy się weryfikować przyszłe domy, ponieważ trafiają do nas bardzo różni ludzie. Robimy wizyty przedadopcyjne, jak i poadopcyjne. Co jest niezmiernie istotne, przychodzą ludzie, którzy chcą wziąć psa na łańcuch jako żywy alarm na co nie wyrażamy zgody. Były już przypadki, że nasi Inspektorzy odbierali interwencyjnie zagłodzone i chore psy z łańcucha, które kilka lat wcześniej zostały wydane do adopcji, my zdecydowanie staramy się unikać takich sytuacji. Nie dajemy naszych piesków na łańcuch. Oczywiście wiadomo, że nie każdy piesek nadaje się na kanapę, są też takie, które po latach mieszkania na wsi, jak najbardziej mogą mieszkać na zewnątrz. Najważniejsze jest, aby przyszły właściciel miał serce dla zwierzaka i dbał o niego, bo psy podobnie jak ludzie odczuwają i potrafią bezgranicznie kochać oddają całe psie serce dla swojego Pana. Często nam ludziom brakuje takich uczuć jakimi obdarzają nas zwierzęta i to jest najbardziej przykre.

- Zdarzają się takie sytuacje, że odmawiacie komuś psa?

- Oczywiście. Zdarza się, że nie zgadzamy się na adopcję. Bywają takie sytuacje, że ludzie słysząc o wizycie przedadopcyjnej sami się wycofują. Wychodzimy z założenia, że kto ma dobre intencje wobec zwierząt, nie ma nic do ukrycia.

- Pani Izo, jakiś czas temu do schroniska trafiało dużo psów agresywnych. Mam na myśli rasy uznawane za agresywne – pitbule, amstafy, a to dlatego, że jakiś czas temu była moda na takie psy. Jak to teraz jest?

- Cały czas zdarzają się takie psy, nie jest ich wiele. Ale akurat te psy mają tylko przypiętą taką łatkę, że są agresywne i niebezpieczne. Wszystko bowiem zależy od człowieka od tego, jak my wychowamy takie zwierzę, jesteśmy odpowiedzialni za to co oswoimy.

- W schronisku zawsze czegoś brakowało. A to karmy, a to koców, a to misek, a to jeszcze czegoś innego. Jak to w tej chwili jest?

- Karma dobrej jakości jest zawsze potrzebna w schronisku. Ludzie dobrego serca przynoszą karmę do nas. Mamy wielu darczyńców, ludzie jednak nie są świadomi, że te wszystkie karmy marketowe nie są dobre dla zdrowia psów. My staramy się uświadamiać ludzi, co do ważności akurat tego problemu, spotykamy się z różnymi reakcjami. Ludzie nawet swoje psy karmią jedzeniem z marketów, które są reklamowane w mediach. Wystarczy porozmawiać z lekarzem weterynarii lub poczytać skład, jaki się znajduje w danej karmie i zauważymy różnicę. Dobra jakościowo karma zaoszczędza nam problemów ze zdrowiem psiaka. Bywa i tak, że niektóre osoby oburzają się na nas, ale nam chodzi przede wszystkim o dobro i zdrowie psów. My nie chcemy oszczędzać na zdrowiu psa, karmiąc go właśnie czymś takim. Mniej wydamy na jedzenie, więcej pójdzie na lekarzy i leki. Tym bardziej, że firm oferujących dobrą jakościowo karmę jest teraz bardzo dużo i wcale ona nie jest dużo droższa, niż ta z marketu naprawdę warto czytać skład karmy, która dajemy naszym pupilom. Także koce, kołdry jak najbardziej przydają się dla psiaków, chciałabym podkreślić jednak, że poduszki i kołdry z pierza niestety nie nadają się ze względu na to, że psiaki je rozgryzają i jest przez to więcej problemów niż pożytku, czasem nawet mogą najeść się ich zawartości dlatego takich rzeczy nie przyjmujemy

- Jednym słowem lepiej przyjść, dać 20 zł w schronisku, bo wy lepiej wiecie, co dobre dla podopiecznych.

- Tak, najlepiej wpłacić na nasze konto, albo kupić lepszą karmę w sklepie zoologicznym. Ale nie gardzimy żadną, co też należy podkreślić.

 - Od pewnego czasu jest moda na to, że młode pary apelują do swoich gości, aby nie kupowano kwiatów, a pieniądze za nie przekazać na schronisko. Trafiają do was też tacy ofiarodawcy?

- Owszem, trafiają do nas młodzi, bardzo cieszymy się z takiej inicjatywy Nowożeńców, przyjeżdżają młode pary, które taką karmę dla bezdomniaków nazbierały daje im to ogromna satysfakcję jak widzą merdające ogony, w takich akcjach ludzie zazwyczaj przynoszą właśnie tę lepszą karmę za co w imieniu psiaków ogromnie dziękujemy.

- Zmienia się podejście gorzowian do zwierząt?

- Trzeba przyznać, że ludzie mają już coraz większą świadomość, że zwierzęta mają swoje prawa. Na pewno dlatego, że w mediach dużo się mówi o ochronie praw zwierząt. Społeczeństwo coraz częściej zaczyna reagować na krzywdę zwierząt. Kiedyś było zdecydowanie mniej takich zachowań. Jak wspomniałam wcześniej jestem również inspektorem OTOZ Animals, widziałam i odbierałam osobiście wiele skrzywdzonych przez ludzi zwierząt. Teraz ludzie częściej reagują na krzywdę jaką widzą dookoła dzięki temu możemy pomagać tym biednym zwierzakom bo nie jesteśmy w stanie sami dotrzeć do potrzebujących zwierząt dotyczy to zarówno miasta jak i wiosek.

- Pani Izo, a przyjmujecie koty do schroniska?

- Nie, nie mamy aktualnie na to miejsca i warunków w schronisku. Kotom pomagają tylko fundacje działające w mieście. W Gorzowie działają trzy fundacje, które maja pod swoją opieką koty, są to OTOZ Animals, Towarzystwo Opieki nad zwierzętami i Anaconda. Dziewczyny z tych trzech organizacji maja naprawdę mnóstwo kotów w domach tymczasowych.

- Czego zatem życzyć schronisku?

- Ludzi, ludzi dobrej woli, ludzi wielkich serc, razem możemy więcej. Wolontariuszy, którzy przyjdą pomóc, wirtualnych opiekunów. Ludzie są potrzebni do kontaktu ze zwierzakami, do tego, żeby wychodzili a nimi na spacery, socjalizowali przygotowywali do adopcji, bo one tego zwyczajnie potrzebują.

- Pani Izo, jak ktoś zechce wesprzeć schronisko, to jak ma to zrobić?

- Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony na Fb znajdują się tam wszelkie informacje, telefony i numer konta na który można przekazać ewentualne wsparcie. Zapraszamy również bezpośrednio do schroniska, aby poznać naszych podopiecznych i nas.

Stowarzyszenie Pomocy Zwierzętom Azyl

tel. 606806348 lub 662071657

konto 06 1750 0012 0000 0000 4002 9761

- Dziękuję bardzo.