W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Pankracego, Renaty, Ryszarda , 3 kwietnia 2020

Tramwaje szansą mieszkańców na przyszłość

2020-02-12

Z dr. Romanem Maksymiakiem, prezesem Miejskiego Zakładu Komunikacji w Gorzowie , rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_26915.jpg

- Panie prezesie, kiedy tramwaje pojadą w mieście?

- O i to jest dobre pytanie. Komunikacja miejska w Gorzowie w zakresie zarządzania opiera się na dwóch filarach. Pierwszy dotyczy organizatora, czyli Miasta, a my jesteśmy wykonawcą usługi przewozowej w oparciu o umowę z Miastem. I tak Miasto dysponuje torowiskami, siecią trakcyjną, które to nam wydzierżawia. I może to zrobić wówczas, kiedy ta sieć zostanie już odebrana po wykonaniu wszystkich prac przez wykonawców, którzy te remonty wykonują. Kiedy to może nastąpić? Powiem tak, byłbym optymistą, gdybym powiedział, że w kwietniu. Gdybym był pesymistą, to powiedziałbym, że w połowie roku.

- Ale którego roku, panie prezesie?

- Tego roku. Proszę mi wierzyć, że to, co zostało wykonane, już nie powinno stanowić wielkiego problemu, choć ktoś może zarzucić, że problem cały czas istnieje, bo remont miał być wykonany już dawno. Ale ulica Sikorskiego, jeśli tylko zostanie oddana, to uruchomimy komunikację na relacji Wieprzyce – Manhattan, pętla Silwana i będziemy jeździć już jedynką ku zadowoleniu i uciesze mieszkańców. Ale też i naszej, bo mamy w zajezdni nowe tramwaje, unieruchomione, co nas strasznie dołuje. To, co teraz robimy, te testy, to nie jest dokładnie to, co chcielibyśmy robić. Bo jeśli nie ma pasażerów w tramwaju, to ten tramwaj będzie się inaczej zachowywał. Pojawi się kwestia drzwi, kwestia dodatkowego obciążenia, to są te elementy, które zapewnią tylko przewozy pasażerskie.

- Właśnie, właśnie, bo jak się do was idzie, to widać na ul. Kostrzyńskiej pomykające tramwaje. Właśnie minęłam zieloną Pesę, która jechała z napisem – Jazda Testowa. Nie można na tych jazdach uruchomić przewozów z pasażerami?

- Na razie są to przejazdy testowe, bo Miasto doszło do wniosku, że z pasażerskimi musimy trochę odczekać, tak, aby uruchomić na całej relacji, a nie tylko na tej szczątkowej od Wieprzyc do ul. Jancarza. Choć teoretycznie byłoby to możliwe.

- To czym będziemy jeździć, jak w końcu tramwaje ruszą? Tylko tramwajami z Pesy?

- No właśnie. Czym będziemy jeździć. Zmiany są bardzo dynamiczne. Pierwotnie bowiem zakładano budowę nowej linii. Niestety, te pieniądze, które były przeznaczone na jej budowę, zostały przeznaczone na inne cele, na modernizację już istniejącej sieci. I tu nie należy nikogo winić, bo ceny usług budowalnych poszły do góry. Prezydent zapowiada, że nową linię wybudujemy w nowej perspektywie. Mówimy o tej linii, które idzie na Manhattan, między innymi ulicą Ruchu Młodzieży Niezależnej, Piłsudskiego, Górczyńską. Jeśli nie będzie tej nowej linii, to tramwaj będzie oparty tylko o te relacje, które były dotychczas. A to jest zwyczajnie za mało. Bo to jest zaledwie dwadzieścia kilka procent wszystkich przewozów. I choć poprawimy wygodę podróżowania, to nie będziemy mieli tej nowej jakości, czyli nowych połączeń. Tramwaj jak powietrza potrzebuje nowych połączeń. Bo jest to duży środek przewozowy, który funkcjonuje z powodzeniem w dużych miastach. I dlatego trudny jest do utrzymania w takich miastach jak Gorzów, bo choć statystycznie Gorzów jest dużym miastem, to w istocie nim nie jest. I dlatego tramwaj potrzebuje pasażerów, a pasażerów zapewni nam tylko Górczyn. Oczywiście, można dywagować o poprowadzeniu linii na Staszica, ale tam koszty budowy byłby tak ogromne, że raczej nie sądzę iż ktoś się na taki pomysł porywał. Ekonomia zwyczajnie go wyklucza.

- Panie prezesie, pamiętam, jak poprzedni prezydent miasta, Tadeusz Jędrzejczak przekonywał, że Gorzów jest za biednym miastem na utrzymywanie tramwajów…

- Pani zadaje mi pytanie jak do polityka. A ja nie jestem politykiem…

- Nie, absolutnie, ja pana pytam, jako specjalistę.

- Ja jestem pozbawiony jakichkolwiek emocji, jeśli chodzi o tramwaje. Dla mnie tramwaje to biznes, który został mi powierzony do prowadzenia. I starem się dla nich znaleźć uzasadnienie. Jeśli politycy stwierdzą, że Gorzów jest za biedny, niech wobec tego to dowodzą. Ja twierdzę tak: tramwaje w Gorzowie funkcjonują od 100 lat. Zdegradowanie czegoś, co ma tak długa tradycję, jest bardzo łatwe. Natomiast warto wiedzieć, że dziś wiele miast na Zachodzie odtwarza trakcję tramwajową i to nawet w mniejszych ośrodkach. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że dziś wszyscy mamy usta pełne ekomobilności, smogu, czystego powietrza. Jeśli już mamy ten środek komunikacji, to należy go pielęgnować Ja uważam, że decyzja obecnych władz miasta o utrzymaniu tramwajów jest właściwa. Ona daje szansę mieszkańcom na przyszłość. Jeśli teraz wprowadzimy jeszcze trzeci podsystem – mamy bowiem podsystem tramwajowy i podsystem autobusów z napędem tradycyjnym, a trzeci będzie z napędem zeroemisyjnym, w przyszłości wodorowym, to prezydent miasta w następnej kadencji będzie miał możliwość wyboru, w jakim kierunku powinna pójść komunikacja miejska. Czy to będzie kierunek rozwoju trakcji tramwajowej, który jest kosztowny, miły dla oka, ale kosztowny. Czy może zastosować protezę w postaci autobusów elektrycznych, które spełniają wymogi w zakresie czystości powietrza. Są bardziej elastyczne i są tańsze. Może już w tym czasie będzie dostępny autobus wodorowy, bo postęp idzie w tak szybki sposób, że wszystko jest możliwe. Dlatego też nie należy wykluczać jakiegokolwiek kierunku rozwoju komunikacji miejskiej. Należy to pozostawić decyzji przyszłych władz.

- Panie prezesie, jak sobie do państwa jechałam, to za kółkiem miejskiego autobusu siedziała pani kierowca. Nastąpiła zamiana jakościowa w zatrudnianiu na rzecz kobiet za kierownicami?

- Obecnie mamy 33 panie, które pracują jako kierowcy. Rzeczywiście jest ich coraz więcej. No i bardzo dobrze. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Mężczyźni zawsze chcą coś udowadniać – że można szybciej pojechać, albo jeszcze coś innego. Panie są bardziej wytonowane, spokojne, i w otoczeniu pasażerów, którzy w dużej skali są niezadowoleni z komunikacji miejskiej w ostatnim okresie, bo są tak duże zmiany, znacznie lepiej się odnajdują. Obecnie skala zmian jest tak duża, że jeździmy w pewnych miejscach na placu budowy. Wielu ludzi nie wytrzymuje tych zmian, odchodzą z firmy. Bo nie wytrzymują presji oburzenia na kierowców, choć to nie ich wina. Kobiety łagodzą to wszystko. Jest zwyczajnie mniej pretensji ze strony pasażerów kierowanych pod adresem kobiet za kółkiem.

- Przecież prościej jest obsobaczyć faceta aniżeli kobietę.

- No zdecydowanie tak (śmiech). Bywają takie sytuacje, kiedy to widać. Moich dwóch kolegów wracało z siłowni i przydarzyła im się taka oto sytuacja. Postawili na baczność pasażera, który miał pretensję do pani za kierownicą. Koniec końców był taki, że facet wychodził z autobusu, żegnał się ze wszystkimi, dziękował za miłą jazdę, życzył miłej podróży. I bardzo dobrze, nich się tak dzieje.

- Panie prezesie, a gorzowianie korzystaj obecnie ze środków miejskiej komunikacji, czy też mają dość i jeżdżą swoimi samochodami?

- Mamy świeże badania za ubiegły rok, statystykę dokładniej. I ona wskazuje, że w roku 2019 w stosunku do roku 2018 przewozy się ustabilizowały i się nie zmniejszają. Są na poziomie nawet o ułamek procent wyższy, niż w 2018 roku. To jest też dzięki decyzji prezydenta miasta o uruchomieniu biletu Karty Mieszkańca, którego cena została zmniejszona, dlatego sporo osób zaczęło ten bilet kupować i dlatego też przewozy są lekko wyższe. Skutkuje to tym, że więcej osób korzysta, ale środki finansowe wpływają mniejsze, bo przecież coś za coś. Jednak moim zdaniem to jest początek trendu, który będzie na poziomie 0+, czyli będzie nieznaczny wzrost korzystających z komunikacji, ale nie będzie spadków. Za chwilę, jak dostarczymy lepszą jakość komunikacji, a dostarczymy ją za pomocą nowych tramwajów, zniknie argument, że jeździmy tramwajami 50-letnimi. Do tego polepszy się jakość mierzona częstotliwością tramwajów. Musimy to tylko rozwinąć. Mamy bazę, ale musimy uporządkować sieć komunikacji miejskiej, która będzie miała charakter trwały, bo na te chwilę mamy co moment zmiany. I to z dnia na dzień. Na wszystkich niemal liniach, bo miasto jest jednym wielkim placem budowy, dlatego pasażerowi trudno się przyzwyczaić. Jeśli w końcu ustabilizujemy ten układ, to otrzymamy wymarzoną sytuację, czyli miasto stanie się miastem dla ludzi, a nie dla samochodów. Coraz głośniej się mówi, że nie będzie budowy parkingu wielopoziomowego w centrum. I to jest miód na moje serce. Ja zawsze mówiłem – jeśli mamy zagościć samochodem w centrum miasta, to to jest fatalny pomysł. Kieruję firmą miejską, ktoś może powiedzieć, że mówię to, co pan prezydent chciałby usłyszeć. Otóż nie, ja już jestem duży chłopiec i mówię to, co myślę. I to jest dobry pomysł na miasto, jeśli chodzi o komunikację. Ustrzeżemy się tego, o czym się mówi w innych miastach. Smogu – jak w Krakowie. Tam są zresztą wydawane olbrzymie środki na komunikację miejską, ale w dalszym ciągu nie ma rozwiązania problemu. Oni tam poszli tak daleko w motoryzację, że każdy nowy ciąg, jaki tam powstanie, natychmiast zapycha się samochodami.

- Będziecie oblepiać tramwaje i autobusy reklamami zewnętrznymi?

- Nie. Nie będziemy oblepiać tramwajów i autobusów. Powiem tak. To jest dla nas źródło dochodów. I choćby z tego względu musimy podejść do tematu biznesowo. I tak, będziemy oblepiać – ale szyby w tyle autobusów. Ale tam, gdzie jest autobus i tramwaj polakierowany na ten zielony kolor, nie będziemy tego oblepiać. Takie jest też stanowisko miasta. Autobus i tramwaj ma być w takiej barwie, w jakiej jest. Ma to miasto promować właśnie przez swój wygląd. Na dziś realizujemy projekt elektromobilności. Będzie dodatkowo osiem autobusów elektrycznych. Sami kupujemy osiem autobusów dieslowskich, czyli 16 autobusów wejdzie do ruchu. Wycofujemy 20 autobusów marki Solaris, które mają już prawie 20 lat. Dlatego też tych autobusów z reklamami będzie coraz mniej. Będzie coraz bardziej zielono, będzie widać tę barwę, która jest zresztą podziwiana już w całym kraju.

- I ostatnie pytanie. Bimbka nr 5, stary tramwaj wróci na szyny? Ten stary czerwony i zgrzytający wagonik?

- Musimy go poddać zabiegom renowacyjnym. Ale i tu otwiera się ciekaw pole. Miłośnicy komunikacji każą nam, podkreślam, każą nam posiadać stare tramwaje jako obiekty muzealne. Ja jestem zwolennikiem stworzenia jednego, dwóch muzeów komunikacji w miastach, które na to stać. Niech to będzie Kraków, Poznań, Warszawa, ale nie Gorzów. Utrzymanie tych tramwajów kosztuje majątek. Może kiedyś zrobimy taką paradę starych tramwajów przez miasto. Ten najstarszy, czyli 4N będzie jeździł, po renowacji na pewno.

- Ale mnie chodzi o to, że ma on się pokazywać na ulicach w trakcie ważnych wydarzeń,  np.30 Stycznia, 28 Marca, 2 Lipca, jako coś ekstra oczekiwanego przez mieszkańców.

- I on tak będzie funkcjonował.

- Dziękuję bardzo