W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Dominiki, Jaropełka, Łucji , 6 lipca 2020

Memy zarażają świat

2020-03-18

Z prof. AJP dr hab. Agnieszką Anną Niekrewicz, badaczką komunikacji internetowej, znawczynią świata memów i hashtagów, rozmawia Ewelina Wikońska

medium_news_header_27223.jpg

- Wiele osób chętnie ogląda memy, ale traktuje je przede wszystkim jako rozrywkę i zapewne nie wie, że mogą być przedmiotem badań naukowych. Po co się je bada?

-Z wielu powodów. Memy krążące w danym momencie w sieci pokazują na przykład, jakie są nastroje społeczne, jak rozkładają się sympatie polityczne. Na podstawie ich analizy można nawet pokusić się o prognozę wyników wyborczych.

- Pani Profesor wie, kto wygra najbliższe wybory prezydenckie?

- Jeszcze na początku marca można było stwierdzić, którzy kandydaci są postrzegani przez internautów najbardziej pozytywnie, którzy – wyśmiewani, a którzy niezauważani, co jest oczywiście najgorszą prognozą. Od momentu przeniesienia zainteresowania mediów na koronawirus nie jest to już takie proste. Nie zmieniło się jedno – analiza aktualnych memów pokazuje, co ludzi najbardziej interesuje. Teraz jest to zagrożenie epidemiologiczne. Memy na ten temat pozwalają zredukować strach poprzez śmiech, a jednocześnie pokazują, co budzi największy niepokój – początkowo były to tylko paczki z AliExpress, dopiero później pojawiły się zupełnie poważne obawy o przygotowanie państwa do walki z epidemią i własne zdrowie, odżyły też lęki sprzed 30 lat, związane z niedostatecznym zaopatrzeniem sklepów.

- Temat epidemii jest globalny, czy memy również są międzynarodowe?

- Duża ich część tak, jednak pojawiają się także memy o zasięgu ograniczonym do jednego kraju. Dotyczy to różnych tematów, nie tylko epidemii. Dlatego porównanie memów pozwala na pokazanie różnic kulturowych, na przykład w systemach wartości, poczuciu humoru czy postrzeganiu innych narodów. W memach świetnie widać, jak stereotypowo patrzymy na innych ludzi – nie tylko na obcokrajowców. Na podstawie memów możemy odtworzyć niemal wszystkie negatywne stereotypy: kobiety i mężczyzny, dziecka i starca, zwolennika prawicy i lewicy, lekarza i pacjenta. Nikt nie jest traktowany ulgowo. Także samych siebie Polacy widzą bardzo krytycznie, chociaż sympatyczna małpa wykorzystywana jako alegoria typowego Polaka trochę tę krytykę łagodzi.

- A czy w memach pojawia się także Gorzów albo szerzej – województwo lubuskie?

- Oczywiście. Mnóstwo memów posługuje się żartami opartymi na wieloletnim konflikcie między Gorzowem a Zieloną Górą, zwłaszcza między kibicami żużla. Te mają jednak przede wszystkim zasięg lokalny. Czasami pojawiają się także zdarzenia, których popularność wykracza poza region, a dzięki memom wiedza o nich staje się jeszcze szersza. Ostatniego lata taką popularność zdobyły memy pokazujące, w jaki sposób mieszkańcy Gorzowa zabezpieczyli samochody przed gradem. Wcześniej zdarzeniem memotwórczym okazała się wymiana zdań między gorzowską licealistką a premierem Donaldem Tuskiem. Siła memów polega na tym, że z najbardziej błahego zdarzenia potrafią zrobić temat, którym interesują się wszyscy. Wyolbrzymione wydarzenia w połączeniu z całkowicie  wymyślonymi scenkami mogą sprawiać, że niektóre memy powiększają internetowy chaos informacyjny.

- Czyli coraz trudniej nam odróżnić prawdę od fikcji?

- Tak, ale nie chodzi tu o brak umiejętności czytania ze zrozumieniem czy rozpoznawania manipulacji. Wiele tekstów internetowych jest konstruowanych tak, by celowo wprowadzić odbiorcę w błąd lub wpłynąć na nastroje społeczne, na przykład wywołać panikę albo niezadowolenie. Ludzie reagują na takie teksty (tzw. fejki) emocjonalnie, więc przesyłają je znajomym, udostępniają w mediach społecznościowych. Kopiowana tyle razy nieprawda lub półprawda staje się zupełnie prawdopodobna i oczywiście wiarygodna, skoro przekazał ją godny zaufania znajomy. Tak właśnie wyssana z palca informacja staje się memem. W niespokojnym czasie, a więc na przykład w okresie epidemii, liczba takich tekstów rośnie. Są to na przykład relacje z terenów najbardziej zagrożonych, porady, jak wyleczyć chorobę, ostrzeżenia przed zamykaniem miast. Odróżnienie prawdziwych informacji od wymyślonych jest niemal niemożliwe.

-Kto tworzy memy wprowadzające w błąd?

- Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi. Z pewnością wiele z nich to po prostu nieodpowiedzialne żarty pozbawione celu, ale zdarza się, że memy są tworzone, by wpłynąć na wyniki wyborów czy sytuację gospodarczą. Mogą je wykorzystywać sztaby polityczne, ale także państwa, które chcą zdestabilizować sytuację u sąsiadów czy nawet na całym świecie. Dlatego badania nad memami dotyczą stosowanych metod manipulacji, oddziaływania na ludzi – ich zachowania i nastroje. Mnie jako językoznawczynię interesuje także wpływ memów na język. Powiedzenia „ale urwał”, „co ja pacze?”, „Niemiec płakał, jak sprzedawał” wywodzą się właśnie z memów.

- Czy wpływ na język jest trwały?

- Wiele z takich powiedzeń to wyraz chwilowej mody. O memach mówi się, że są jak wirusy. Zarażają miliony, by następnie zniknąć i ustąpić miejsca kolejnym. Ten rozwój i zmiany trudno przewidzieć, dlatego w badaniach nad memami nie ma miejsca na przerwę. W AJP są one prowadzone już od 8 lat.

- Dziękuję za rozmowę.