W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny , 25 maja 2020

Nie popadajmy ze skrajności w skrajność

2020-04-15

Z Janem Kaczanowskim, przewodniczącym Rady Miasta w Gorzowie, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_27426.jpg

- Pod koniec marca w ostatniej chwili została odwołana sesja rady miasta. Pamięta pan, żeby kiedykolwiek w Gorzowie doszło do podobnej sytuacji?

- Tak, w 2017 roku została odwołana uroczysta sesja rady miasta z powodu pożaru katedry. Po raz pierwszy mamy jednak do czynienia z tak dramatyczną sytuacją dynamicznie rozprzestrzeniającego się koronawirusa COVID-19. Kierując się poczuciem odpowiedzialności i przede wszystkim bezpieczeństwem mieszkańców, po licznych konsultacjach, podjąłem decyzję o odwołaniu marcowej sesji.

- Co dalej, bo przecież miasto musi działać, a radni powinni stanowić prawo lokalne?

- Oczywiście, zgadzam się. Musimy dostosować się i sprostać rzeczywistości, w której przyszło nam działać. Nie możemy zamknąć miasta na klucz. Musimy funkcjonować, ale nie możemy narażać kogokolwiek na niebezpieczeństwo, dlatego po przeprowadzeniu odpowiednich przygotowań będziemy odbywać sesje w formie zdalnej, czyli  on-line.

- W przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że organizowanie sesji rady miasta inaczej niż poprzez wspólne spotkanie się radnych jest niezgodne z prawem. Czy wszelkie przeszkody prawne zostały usunięte?

-Nigdy nie zwołałem i nie zwołam sesji wbrew obowiązującemu w danym momencie prawu. Z informacji, które posiadam od prawników wiem, że możemy obecnie zwołać sesję on-line, bo jak już wcześniej wspomniałem, miasto musi w miarę możliwości funkcjonować.

- Miasto uruchomiło pierwszy pakiet pomocy gospodarczej przedsiębiorcom, którzy z powodu pandemii mają mocno ograniczone możliwości działania. Pana zdaniem to wystarczy?

- Z myślą o przedsiębiorstwach, które z powodu pandemii borykają się z wieloma problemami powstał pakiet pomocowy „Gorzowska Dycha”, który zakłada m.in. umorzenie czynszu dla najemców lokali komunalnych i dzierżawców nieruchomości, czy odroczenie, rozłożenie na raty lub umorzenie zaległości podatkowych. Jestem przekonany, że oczekiwania przedsiębiorstw są zdecydowanie większe, jednak ciężar pomocy firmom, jak i samorządom musi wziąć na siebie państwo. Pragnę w tym momencie zauważyć, że tzw. „Gorzowska Dycha” jest efektem dobrej współpracy prezydenta z radnymi. Dotyczy to także pomocy dla szpitala.

- W jakim kierunku powinny pójść zmiany w tegorocznym budżecie miasta, żeby wygospodarować odpowiednią pulę pieniędzy na walkę ze skutkami pandemii, ale żeby też nie stracić dotacji na wcześniej zaplanowane inwestycje?

- Jakiś czas temu proponowałem, że stosownym byłaby nowelizacja tegorocznego budżetu miasta i rezygnacja z niektórych, moim zdaniem, wielkich inwestycji jeszcze nierozpoczętych. Mówiąc wprost, nie można się bawić, kiedy środki finansowe są potrzebne na zdecydowanie poważniejsze i pilniejsze cele. Nie możemy natomiast skreślać tych mniejszych zadań, jak np. remonty mieszkań komunalnych i socjalnych, obiektów oświatowych, dróg, czy chodników, na które jest wykonana dokumentacja. Każda złotówka jest bardzo ważna i powinniśmy ją rozsądnie zagospodarować. Osobiście uważam, że nie można popadać ze skrajności w skrajność i rezygnować z realizacji części inwestycji tak rozpoczętych i niektórych tych, które są ujęte w przyjętym budżecie miasta na 2020 rok. Nawet jeśli miasto zadłuży się ponad miarę da tym samym możliwość działania lokalnym przedsiębiorstwom.

- Zapewne czekają nas różne opóźnienia w realizacji rozpoczętych już inwestycji, ale liczy pan chyba, że wiele uda się ukończyć zanim mieszkańcy na stałe opuszczą domowe kwarantanny?

- Taką mam nadzieję. Wszyscy czekamy na zakończenie remontu ul. Sikorskiego, Kostrzyńskiej i innych ważnych inwestycji w naszym mieście. Sprawnie idą prace przy budowie Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu. Warto chwilę przemęczyć się, bo gdy już wszystkie remonty zostaną ukończone będziemy mogli cieszyć się, że wcześniej podjęliśmy zasadne decyzje.

- Na ile, pana zdaniem, zmieni się nasze codzienne gorzowskie życie po pandemii w porównaniu do tego, co było jeszcze kilka miesięcy temu?

- Mam nadzieję, że wszyscy wyciągniemy z tej trudnej sytuacji daleko idące wnioski. My, jako społeczeństwo, powinniśmy wyciągnąć lekcję z tej pandemii, aby nie biegać za dobrami materialnymi zapominając o rzeczach naprawdę ważnych, jak zdrowie i rodzina. Nikt z nas nie będzie żył wiecznie. Dlatego też bądźmy dla siebie życzliwi zawsze, nie tylko od święta.

- Czy Gorzów, który kiedyś miał mniej mieszkańców, ale bardziej rozbudowaną służbę zdrowia nie powinien po pandemii ponownie mocniej postawić na rozwój szpitalnictwa?

- Pragnę przypomnieć, że w Gorzowie były trzy szpitale. Obecny wojewódzki przy ul. Dekerta oraz przy ul. Warszawskiej i szpital dziecięcy przy ul. Walczaka. Nigdy nie zapomnę, gdy wyremontowany szpital przy  Warszawskiej został zlikwidowany w sposób nieprzemyślany i nieracjonalny. To był bardzo poważny błąd. Zaznaczam, że w tym nieistniejącym już szpitalu funkcjonował również oddział zakaźny. Służba zdrowia nie podlega bezpośrednio samorządowi gorzowskiemu, ale mimo to, na ile możemy, to pomagamy, bo tak trzeba. W naszym kraju służba zdrowia jest, niestety, cały czas niedofinansowana i niedoceniana. Pamiętajmy o jednej ważnej sprawie – służba zdrowia nie będzie funkcjonowała bez lekarzy, pielęgniarek, ratowników itd.  Nie można zatem po macoszemu traktować tak służby zdrowia, jak  i edukacji. Oklaski dla medyków to piękny gest, ale oni potrzebują i zasługują na dużo więcej. Myślę, że nikt nie powinien o tym nigdy zapominać.

- Nie obawia się pan, że niedługo przyzwyczaimy się do życia w świecie wirtualnym, a w sklepach będziemy bali się podejść do innej osoby?

- Takie myśli należy zdecydowanie odrzucić. Nie ma nic wspanialszego niż bezpośrednie kontakty międzyludzkie. To jest tylko okres przejściowy, który miejmy nadzieję minie. Jak najszybciej. Do życia bez kontaktów z innymi ludźmi nie jesteśmy przyzwyczajeni. My nadal tego potrzebujemy.

- Pierwszym przykładem świadczącym, że jednak coś się zmienia, może być paczkomat postawiony przez urząd miasta. Jak się sprawdzi, to może pozostać już na zawsze?

- Jedno drugiemu nie przeszkadza. Osobiście cenię sobie bardziej bezpośredni kontakt z mieszkańcami. Paczkomat to jest taki dodatkowy element mający usprawnić pracę urzędu i ułatwić kontakt mieszkańców z urzędnikami w dobie panującej pandemii. Czy się jednak przyjmie, zobaczymy.

- Największy problem może być z powrotem nie tylko masowych wydarzeń sportowych czy kulturalnych, ale nawet zwykłych zajęć z udziałem większych grup ludzi, w tym dzieci i młodzieży.

- Rzeczywiście, są to bardzo trudne decyzje, zobaczymy, kiedy zapali się zielone światło, ale musimy to zrozumieć i być cierpliwym. Swoją drogą, obecna pandemia tylko upewnia mnie, że należy mocno iść w kierunku budowy zdrowego społeczeństwa, bo wtedy wszystko będzie łatwiejsze. Od bardzo wielu lat jestem zdecydowanym zwolennikiem angażowania większych środków samorządowych na wychowanie młodzieży poprzez aktywność fizyczną. Ostatnio wspólnie zrobiliśmy ważny krok w tym kierunku, a przykładem niech będą oddane do użytku boiska piłkarskie przy ul. Żwirowej i Olimpijskiej oraz inne obiekty służące dzieciom i młodzieży. Trzeba teraz wyasygnować większe środki finansowe na ich utrzymanie, ale najważniejsze, że dzieciaki mają już gdzie ćwiczyć i szlifować swoje umiejętności. To jest działanie pro-zdrowotne, w przeciwieństwie do ciągłego siedzenia przed komputerem, stania w bramie, czy uciekania do różnego rodzaju używek. Racjonalnie powinniśmy, biorąc pod uwagę zaistniałą sytuację, wydatkować za to środki finansowe na sport wyczynowy, zwłaszcza że mogą być problemy z szybkim przywróceniem imprez masowych. Z tego także powodu, ale również ze względu na kłopoty budżetowe w najbliższym czasie musimy zrezygnować z organizacji imprez kulturalnych i już pierwsze decyzje w tej sprawie zapadły.

- Dziękuję za rozmowę