W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2020

W tym sezonie liga będzie wyrównana

2020-06-10

Ze Stanisławem Chomskim, trenerem Moje Bermudy Stali Gorzów, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_27814.jpg

- W najbliższą niedzielę, 14 czerwca, meczem z mistrzem Polski z Unią Leszno nasi żużlowcy zainaugurują sezon w PGE Ekstralidze. Zdążył pan, jak i cała drużyna, przystosować się do wszystkich restrykcji wynikających z wprowadzonego reżimu sanitarnego?

- Wydaje mi się, że tak, aczkolwiek inne emocje towarzyszą nam na treningach, a inne będą podczas meczów. Zobaczymy, jakie oceny będą wystawiane za przestrzeganie wszelkich restrykcji. Będziemy oczywiście starali się przestrzegać regulamin i raczej nie powinno być z tym większych problemów. Maseczkę czy rękawiczki wszyscy będą mieli, natomiast nie mogę zagwarantować, że w tych emocjach każdorazowo uda się utrzymać pomiędzy nami dwumetrowy dystans.

-  Jeden z zapisów regulaminu sanitarnego mówi, że do parkingu nie wejdzie osoba mająca podwyższoną temperaturę. Jak trzeba będzie zabezpieczyć się na wypadek takich zdarzeń?

- Zawodnicy już od miesiąca codziennie kontrolują temperaturę ciała. Przy wejściu do parkingu jest dosyć spora tolerancja, bo zakazem uczestnictwa w treningu czy meczu są osoby mające powyżej 38 stopni. Myślę, że nie będzie z tym większych problemów. Zawodnicy to młodzi, dobrze wytrenowani i zdrowi ludzie.  Jeżeli ktoś już będzie naprawdę chory i będzie miał znacząco podwyższoną temperaturę, to nikt nie zgodzi się na wysyłanie go do walki. W takich momentach ważniejsze jest zdrowie niż wynik.

- Na jakie jeszcze przepisy należy zwracać baczną uwagę, żeby nie popełnić jakiegoś kosztownego błędu?

- Mam nadzieję, że wszelkie uchybienia, jak się pojawią, będą dotyczyły rzeczy nie mających wpływu na sportową rywalizację. Ktoś może zapomnieć założyć rękawiczki, maseczki, może nie utrzymać odpowiedniej odległości, o czym już wspomniałem. Zapewne będą z tego powodu jakieś konsekwencje ze strony organu zarządzającego rozgrywkami, ale liczę, że w tym wszystkim zostanie zachowany zdrowy rozsądek.

- Dobrze się stało, że władze ligi jeszcze przed startem sezonu zgodziły się zwiększyć liczbę mechaników w parkingu?

- To jest słuszna decyzja. Wszystko bowiem co jest czynione w kierunku powrotu do normalności jest właściwym działaniem. Jednocześnie nie szukałbym teraz problemów, że coś można było zrobić wcześniej, bo to nie ma obecnie żadnego znaczenia. Pierwszy raz znaleźliśmy się w sytuacji pandemii i wszyscy musimy umieć radzić sobie w obowiązujących rygorach, a jak coś można poluźnić, to tylko trzeba się z tego cieszyć.

- Na ile brak pełnych trybun może wpłynąć negatywnie na mobilizację zawodników, gdyż niektórzy mówią wprost, że od kibiców często czerpią moc do startów?

- Trudno jest mi wczuć się w poszczególnych zawodników, bo dawno nie siedziałem na motocyklu. Oczywiście, jeśli niektórzy żużlowcy czerpią tę dodatkową energię od kibiców, to będą musieli przyzwyczaić się do nieco innej atmosfery na stadionie. Faktem jest, że przy pełnych trybunach często ciarki przechodzą, kiedy trzeba wyjechać na tor i walczyć. Pamiętajmy jednak, że z kibicami jest tak, iż kiedy mocno dopingują, to dodają zawodnikom tej energii. Kiedy z trybun jednak lecą wulgaryzmy zawodnicy potrafią to bardzo przeżyć i na niektórych wpływa to wręcz deprymująco. Fajnie, że kultura kibicowania w polskim żużlu jest coraz wyższa, bo ma to pozytywny oddźwięk na całą dyscyplinę. W sumie chodzi o to, żeby kibice uczestniczyli w pięknych widowiskach, bo taki powinien być główny cel sportu.

- Czy są sposoby, żeby pobudzić tych żużlowców, którym potrzebna jest dodatkowa adrenalina?

- Oni tak długo czekali w tym roku na wyjazd na tor, że nie potrzeba im dodatkowej motywacji. Kiedy mieliśmy pierwszy trening nie mogłem go skończyć, tak chcieli jeździć. Ponadto pamiętajmy, że niewiele jest tak ekstremalnych dyscyplin sportowych jak żużel. Przychodzący do tego sportu zawodnicy są ciągle podekscytowani, chcą walczyć i ta adrenalina tworzy się w nich samoczynnie. Częściej trzeba chłopaków hamować niż pobudzać.

- Czy brak możliwości sprawdzenia się na tle innych zespołów, to duże utrudnienie przed rozpoczęciem sezonu?

- Dla trenerów nie jest to może duże utrudnienie, ale na pewno dla zawodników. W okresie przygotowawczym żużlowcy skupiają się na dostrojeniu sprzętu, ale żeby ciągle nie błądzić muszą mieć jakiś punkt odniesienia. Trenując we własnym gronie ten stopień porównania jest ograniczony do minimum. Na treningach wszystko może być piękne, a przyjdzie do meczu i szybko może okazać się, że na tle rywala jest już gorzej. Ten okres przygotowawczy na torze jest dla wszystkich trudny, bo zupełnie inny niż byliśmy do tego przyzwyczajeni. Duże znaczenie będzie miało doświadczenie z poprzednich latach oraz wyczucie.

- Jest pan zadowolony z dotychczasowego przebiegu przygotowań?

- Sama praca, jaką wszyscy wspólnie włożyliśmy w dotychczasowy okres została wykonana prawidłowo. Jaki będzie jej wynik na tle najbliższego rywala, trudno jest mi oczywiście w tej chwili odpowiedzieć. Każdy zespół intensywnie trenuje, przygotowuje się do rozgrywek, a kiedy przyjdzie do walki o wynikach mogą zadecydować niuanse. Zwróćmy uwagę, że od wielu lata mecze żużlowe często kończą się niewielkimi różnicami punktowymi. To pokazuje, że zespoły są wyrównane. Oczywiście może też zdarzyć się, że w wyniku innych niż zawsze przygotowań, mecze w pierwszej przynajmniej fazie będą jednostronne. Niczego w tej chwili nie można przewidzieć.

- Krystalizują się składy poszczególnych zespołów. Pod znakiem zapytania stoi przykładowo jazda Maksyma Drabika we Wrocławiu. Lublin sprowadził teraz Jarosława Hampela, a ROW Rybnik Adriana Miedzińskiego. Zapewne to nie wszystko, bo instytucja ,,gościa’’ daje spore możliwości transferowe klubom przez cały sezon. Czy zgodzi się pan z opinią, że tak wyrównanej ligi, jaka zapowiada się w tym roku, nie było od niepamiętnych czasów?

- Od dłuższego czasu drużyny bardzo się wyrównują, przynajmniej na papierze. Na torze to potem różnie wygląda, czego przykłady mieliśmy choćby w poprzednim sezonie. Faktem jest, że jedno ogniwo może bardzo zmienić układ sił w lidze lub przynajmniej potencjał danego zespołu. Dobrym przykładem jesteśmy my. W 2018 roku z Martinem Vaculikiem w składzie zdobyliśmy srebrny medal, a przed rokiem po odejściu Słowaka broniliśmy się przed spadkiem. Na pewno w tym sezonie liga będzie wyrównana i przez to trudna.

- Liga ligą, ale co z innymi imprezami, na przykład młodzieżowymi?

- W tej chwili jest tylko zgoda na prowadzenie treningów, natomiast brakuje konkretnych informacji co do samych startów. Słyszymy co chwilę o nowych terminach dla imprez seniorskich, ale nic nie mówi się o wydarzeniach dla juniorów, a jest to bardzo ważne dla młodzieży. Nie wyobrażam sobie, żeby w tym roku odpuścić im starty, bo będzie to brzemienne w skutkach dla całego żużla. Po pierwsze, niezdecydowani będą mieli argument za rezygnacją z dalszego uprawiania sportu. Po drugie, ci bardziej zdecydowani jak stracą rok to już mogą tego nie nadrobić w następnych latach, zwłaszcza kiedy przejdą do seniorów. Swoją droga zwróćmy uwagę na młodzież powracającą na tor przykładowo po kontuzji. Wystarczy kilka tygodni przerwy i już widać u nich duże zaległości. Może nie z samą jazdą, techniką, ale ze skutecznością. A co dopiero jak ta przerwa będzie trwała rok? Same treningi to zdecydowanie za mało. Muszą mieć cel w postaci rywalizacji.

- Kto w tej sprawie powinien podjąć decyzję?

- Obecnie mamy centralne obostrzenia, dlatego praktycznie wszystko zależy od zgody ministerstwa zdrowia. Zwróćmy uwagę, że piłka nożna i żużel otrzymały zgodę na razie na mecze w ligach centralnych. Inne dyscypliny zaś stoją.

- Czy w plotce mówiącej, że w tym roku w Gorzowie może odbyć się turniej Grand Prix jest ziarno prawdy?

- Z tym pytaniem najlepiej zwrócić się do organizatorów mistrzostw świata. Ja mogę wyrazić swoje prywatne zdanie. Z punktu widzenia klubu i miasta fajnie byłoby zorganizować przynajmniej jeden turniej, ale z dużą częścią kibiców na trybunach, bo inaczej to nie ma sensu. Jest także pytanie o koszty takich zawodów i ewentualne zyski. Temat jest na pewno bardzo złożony.

- Dziękuję za rozmowę.