W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Augustyny, Łukasza, Urbana , 30 października 2020

Człowiek to nie jest tylko ciało

2020-09-23

Z Hanią Piosik, psychologiem społecznym, ale przede wszystkim artystką, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_28614.jpg Fot. Archiwum prywatne H. Piosik

- Skąd się pani wzięła w Gorzowie?

- Chciałabym powiedzieć, że urodziłam się tutaj, ale faktycznie urodziłam się w Skwierzynie, ponieważ „szpital był w remoncie”. Ale faktycznie dużą część życia mieszkałam w Gorzowie. Potem się przeprowadziłam do lasu pod Gorzów. Jednak do 18 roku życia tu byłam, a potem wyemigrowałam na studia do Warszawy i po niespełna ośmiu latach wróciłam.

- Z wykształcenia jest pani…

- Psychologiem

- To co pani robi na scenie muzycznej?

- To chyba jest coś, co nie do końca się wybiera. Myślę, że jak już ktoś wybiera scenę w naszym kraju i na niej jest, to musi być jakiś silny ku temu powód (śmiech). To coś, ta potrzeba, jest zakorzeniona tak głęboko w nas i poza nami, że nie da się tego tak łatwo wykorzenić. A ja muzyką chcę pomagać ludziom zaklejać wszelkie niedostatki wnętrza i odnajdywać w nich samych to, czego poszukują w życiu. Skoro z jakiegoś powodu mam takie, a nie inne umiejętności, czy dar, czy jakkolwiek to nazwać- czyli mogę operować głosem, wpływać w ten sposób na ludzi i im to pomaga, to bardzo chętnie będę to robić i do końca życia.

- Da się wyżyć z muzyki w Gorzowie?

- Oczywiście, że się da. Wszędzie się da. Myślę, że czegokolwiek byśmy nie robili, jeśli się to rodzi z wnętrza, z potrzeby, z serca, czy jak ja to mówię, prosto z brzucha, no to się da. Trzeba to robić. Można szukać programów ministerialnych, stypendiów, dofinansowań. Jak tylko zaczęła się pandemia, dostałam od Mamy stare Muminki z dzieciństwa i zaczęłam ot tak czytać ludziom, bo czytanie ‘na głos’ to rzecz dziś raczej zapomniana. Sporo ludzi pisało do mnie i dzwoniło, że to im naprawdę pomaga. Potem pomyślałam: a może spróbować wydać własny audiobook... i tak to się toczy.

- Pani w Gorzowie współpracuje z Mateuszem Rosińskim.

- Mateusz działa tutaj w Gorzowie bardzo silnie. Animuje działalność artystyczną i to ważne co robi, bo w Gorzowie mamy pełno świetnych muzyków i osób zaangażowanych w sztukę. Jest tu też Baza na Śląskiej(kooperatywa/ cech/ pracownia), w której nawet najbardziej zwariowany pomysł przybiera realną formę. Są Magnetoffon i Centrala, i MOS, które też zawiadują okołomuzycznymi działaniami. W każdym razie, moja działalność jest nieco odrębna. Z mojej strony to są głównie koncerty. Jesienią będę prowadziła cykliczne, relaksacyjne spotkania z dźwiękami - wydarzenie, na które przychodzimy poleżeć na miękkim dywanie, pod własnym kocykiem i pozwolić sobie w biegu rozpędzonych wydarzeń 2020 roku, na chwilę zdrowej odcinki - godziny tylko dla siebie i własnego wnętrza. Moim zadaniem będzie skąpać uczestników w kojących dźwiękach i ułatwić powrót do stanu wewnętrznej lewitacji - takiej, trochę przypominającej zapadanie w przyjemną drzemkę (śmiech).

- Jak się zaczęła pani przygoda z muzyką?

- Tutaj, w Gorzowie. Od zespołu reggae, mój pierwszy duży koncert był właśnie na Reggae nad Wartą i to było super doświadczenie. No a potem już się potoczyło. Jak pojechałam do Warszawy na studia, spotykałam tylko więcej i więcej ciekawych muzyków, z którymi dane mi było współpracować. To bardzo duża część bazy mojego muzycznego doświadczenia.

- Ale zajmowała się pani wykładaniem w szkole artystycznej?

- Fakt, prowadziłam zajęcia w Szkole Muzyki Nowoczesnej we Wrocławiu. To były zajęcia z produkcji muzycznej. Ale teraz priorytety pozmieniały szyk i na ten moment zajmuję się głownie komponowaniem muzyki i ukończeniem audiobooka „Nelka - podróż do Źródła”, z projektu Stypendium Ministra Kultury.

- No dobrze – zatem – psycholog społeczny, autorka tekstów i muzyki, działań artystycznych – to tak naprawdę z czego pani żyje?

- Z muzyki. W tym roku - przykładowo - otrzymałam dwa stypendia na rozwój projektów z nią związanych. Z psychologii na ten moment nie, ale na przestrzeni ostatniego roku przygotowywałam się do tego, aby otworzyć swój gabinet i obecnie dokształcam się w dziedzinie akupunktury.

- To zostaje pani w Gorzowie?

- Naturalnie, zostaję w Gorzowie. Wiadomo, że ten czas, który spędzam tutaj, jest podzielony. To jest tak mniej więcej pół na pół – kiedy jestem w trasie, kiedy mam koncerty, kiedy wyjeżdżam na rezydencje artystyczne czy nagrania z innymi muzykami. A drugą połowę jestem faktycznie na miejscu. Podróże są bardzo ważną częścią mojego życia, ale zdrugiej strony coraz bardziej się ukorzeniam. Tu zamierzam prowadzić rzeczony gabinet – nie chcęgo nazywać psychologicznym, bo będą się w nim działy spotkania ogólnorozwojowe. Będzie terapia dźwiękiem, akupunktura. Podchodzę do człowieka holistycznie. Bo według mnie to nie jest tylko ciało, to nie jest tylko psychika, czy duch, ale jest to jedna całość. Leczenie ciała nie może się obyć bez leczenia psychiki i w drugą stronę.

- Jak pani zatem postrzega Gorzów?

- Cudownie.

- Niemożliwe.

- Bardzo możliwe. Przecież tu jest wszędzie i dostatek natury i dostatek ciekawych ludzi i dostatek możliwości. Tylko trzeba powolutku działać „po swojemu”, a wtedy wszystko da radę wykiełkować i urosnąć.

- Chce mnie pani przekonać, że pani – ciekawy muzyk i niepospolita osobowość pasuje do tego miasta?

- Czy ja tu pasuję, to nie mnie oceniać, ale dobrze się tu czuję. Mam dookoła wspaniałych ludzi, którzy działają śmiało w różnych dziedzinach.

- No proszę, a mówi się o Gorzowie, że jest to małe, zapyziałe miasteczko zapomniane przez wszystkich.

- W ogóle tak nie myślę. Moim zdaniem jest tu wszelki potencjał i on sobie spokojnie, w swoim tempie, kiełkuje. To co na ten moment już dostrzegam, to jest dobro i opiekuńczość u ludzi. Jak poczynić zestawienie z wieloma miastami, w których bywam od kilkunastu lat, to Gorzów wypada na ich tle bardzo dobrze. Choć teraz sobie myślę, że jest przy tym tak charakterystyczny, że może jest właściwie nie do zestawienia? (śmiech)

- Naprawdę?

- Tak, zapraszam do naszej Łaźni, która wspaniale została podniesiona przez Mateusza. Tam się nic przecież nie działo. A na ten moment są co tydzień koncerty, rezydencje artystyczne, wystawy malarskie, warsztaty dla dzieci, warsztaty ruchu i tańca, dzieje się naprawdę dużo. Proszę popatrzeć choćby na Nocny Szlak Kulturalny – blisko 40 miejsc prężnie funkcjonujących w obrębie swoich pasji. Ja nie wiem, czego szukać więcej. Poza tym proszę popatrzeć, wystarczy wyjechać z miasta obojętnie w którą stronę, a trafia się po dziesięciu minutach w serce natury. Naprawdę Gorzów ma wielki potencjał, tylko trzeba umieć go zauważyć. Ja widzę.

- Dziękuję bardzo.

***

Hanna Piosik - producent, muzyk/eksperymentator, wokalistka, autorka audiobooka dla dzieci-dużych i małych, z wykształcenia magister psychologii (D I D/ di.ARIA, Lost Education, JOY POP, Mikrobi.t).Od ponad dziesięciu lat współpracuje z przedstawicielami różnych gatunków muzycznych, uczestniczyła w międzynarodowych festiwalach (m.in. Garbicz Festival, Soundrive, Spring Break, Festiwal Przemiany; CN Kopernik)hacklabach i rezydencjach artystycznych (m.in. WISP LABORATORY LEIPZIG, czy Ortsgespraeche/ Goethe Institut).Widzi w muzyce narzędzie lecznicze o wielkiej sile i zamierza je kultywować, jako najlepiej przyswajalny, środek przywracający zdrowie i radość. Działania Hani Piosik zostały docenione przez krajowe i zagraniczne rozgłośnie (m.in. Polskie Radio, WNYU NEW YORK, Radio Berlin, RBL), oraz festiwale (m.in.  SOUDRIVE FESTIVAL, GARBICZ FESTIVAL, ENEA SPRING BREAK, MOZG FESTIVAL, ENERGIA DŹWIĘKU, PPA Teatr Capitol Wrocław).