W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Adeli, Felicyty, Klemensa , 23 listopada 2020

Ludzie cały czas potrzebują towarzystwa innych ludzi

2020-10-21

Z Czesławem Gandą, prezesem Stowarzyszenia Uniwersytet Trzeciego Wieku, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_28857.jpg

- Panie rektorze, Uniwersytet Trzeciego Wieku wystartował tak jak zawsze, czyli zgodnie z planem?

- No nie do końca tak jak zawsze. Choćby z tego powodu, że typowej inauguracji roku akademickiego nie było. W poprzednich latach było tak, że inauguracja odbywała się wspólnie z Wydziałem Zamiejscowym Kultury Fizycznej. Udział brali ich studenci i nasi. W tym roku to się nie udało. Było natomiast symboliczne otwarcie roku akademickiego w obecności zaledwie kilkunastu osób. Ale rzeczywiście staraliśmy się uruchomić wszystkie zajęcia, jakie do tej pory u nas się odbywały.

- No i proszę, minęły dwa tygodnie i trzeba był zajęcia zawiesić.

- No niestety, sytuacja sprawiła, że musieliśmy ograniczyć nasz program. Wstrzymaliśmy pracę sekcji rozmów o książce i warsztaty literackie. Tam się zwyczajnie nie dało uniknąć bliskości. Wyłączyliśmy te działania do czasu, aż się sytuacja nie uspokoi czy choć trochę nie unormuje. Ponieważ przestała działać Słowianka, to zawiesiliśmy też zajęcia z pływania i wszelkiego rodzaju zajęcia w wodzie. Natomiast w ograniczonych ramach, z mniejszą liczbą uczestników utrzymujemy działania innych sekcji. Oczywiście część naszych uczestników ma obawy i nie chce wychodzić z domów i ja to bardzo dobrze rozumiem. Ale część cały czas chce uczestniczyć w zajęciach i dla nich te zajęcia utrzymujemy. I tak odbywają się zajęcia z historii muzyki, wykłady z medycyny i psychologii, ale i te wszystkie zajęcia, które pozwalają nam doskonalić sprawności organizmu też utrzymujemy. Niektóre odbywają się na otwartej przestrzeni, więc tym bardziej chcemy je utrzymać. Mam na myśli gimnastykę rehabilitacyjną, taniec terapeutyczny, jogę czy zumbę. Cały czas przy organizacji tych zajęć przestrzegamy reżimów covidowych.

- Kiedy jednak w marcu zajęcia zostały przerwane, bo wszystko zamarło, a potem znów zaczęły się nabory na nowy rok, to jak to wyglądało? Byli chętni?

- Ludzie chcieli wrócić na zajęcia. Ciągle nas dopytywali, czy UTW ruszy na pewno, czy będą zajęcia. Zawieszenie trwało prawie pół roku. Dlatego też chyba się stęsknili. Zapewniali nas, że przestrzegają zasad bezpieczeństwa, ale już niech UTW ruszy. Bo, co dziwne nie jest, w domu ludziom zaczęło być ciężko. Część z naszych studentów mieszka sama, więc trudno im był tę narzuconą izolację znieść. Bardzo silna okazała się chęć przebywania z ludźmi, ale też i chęć doskonalenia się, co mają u nas. Warto tu jeszcze dodać, że przed otwarciem roku akademickiego mieliśmy otwarcie wystawy malarstwa naszej sekcji w Zielonej Górze. To była wystawa przeniesiona z marca. Dobrze, że udało się zrobić wernisaż jesienią. Pojechaliśmy do Zielonej Góry w mniejszym gronie, niż planowaliśmy, ale wystawa się odbyła i proszę sobie wyobrazić, że zebrała bardzo dobre opinie.

- Mało tego, UTW pojechał jeszcze nad morze.

- Fakt, pojechaliśmy. Zrobiliśmy ten wyjazd dla tych, którzy chcieli się tam wybrać. Byliśmy dwa tygodnie, to był taki wyjazd zdrowotny. Bo były spacery brzegiem, zmiana klimatu, zajęcia rehabilitacyjne.

- Czyli wirus, sytuacja zamknięcia pokazał, że idea Uniwersytetów Trzeciego Wieku idealnie się sprawdza.

- Oczywiście, bo UTW to miejsca dla ludzi, którzy przeszli na emeryturę, ale nie chcą siedzieć w czterech ścianach, chcą wychodzić, chcą się spotykać z innymi ludźmi, kształcić. Bo proszę sobie przypomnieć starą zasadę, że na naukę nigdy nie jest za późno. Przecież to główna maksyma naszych uczelni – kształcenie. To, znaczy idea UTW zaczęła się w Tuluzie, a potem rozeszła się po świecie. U nas to trochę opornie szło, ale ostatnie lata to eksplozja uniwersytetów, których jest około 600. I właśnie one zdają egzamin. Dobrą rzeczą naszych uczelni jest to, że bardzo wielu naszych studentów otworzył się na różne dziedziny wiedzy, na które wcześniej nie zwracali uwagi, albo nigdy by im do głowy nie przyszło, że mogą się tym zainteresować. Naszym sukcesem są zajęcia z medycyny i kierunków pokrewnych. Nasi wykładowcy nie raz i nie dwa podkreślają, że przyjemnością dla nich są wykłady u nas. Nasi studenci słuchają, notują, dopytują. Bo ich to autentycznie interesuje. Mało tego, nasi studenci są przekaźnikami wiedzy, tej wiedzy wśród swoich bliskich czy sąsiadów. Budują sobie autorytet babci czy dziadka, którzy jednak coś tam wiedzą, mogą pomóc. To też jest szalenie ważne. No i jeszcze – my część wykładów wieszamy w Internecie i nasi studenci korzystają z nich tak, jak ich dzieci i wnuki. To jest kształcenie, ale też zapobieganie wykluczeniu cywilizacyjnemu. Ale też w okresie zamknięcia Uniwersytetu to też był  jest pewien łącznik społeczności studenckiej. Ale czujemy i bolączki.

- To czego wam brakuje?

- Mamy na ten moment za małą siedzibę. Mamy za mało pomieszczeń. Bo chciałby się więcej robić, więcej sekcji dla większej liczby ludzi, ale warunki są takie, a nie inne i nie możemy przyjąć więcej studentów. Poza tym przydałoby się mieć też określony budżet. Przecież emerytów i rencistów przybywa, a to już są świadomi i czynni emeryci. Poza tym nasza oferta musi być na dobrym poziomie, bo czegoś innego zwyczajnie nie warto robić.

- Panie prezesie, przecież kiedyś ten kryzys musi minąć. Jak się już wszystko uspokoi, to UTW wróci do tradycyjnego działania?

- Ależ oczywiście. Zupełnie nie zakładam opcji, że będzie inaczej. UTW będzie i dobrze by było, żeby miał godziwe warunki. Marzy mi się siedziba, taka z prawdziwego zdarzenia, nowa, specjalnie zbudowana na potrzeby seniorów, z dobrymi, nowoczesnymi salami, z podjazdami dla wózków, z windami, w pełni wyposażona, taka, na jaka emeryci po swoim pracowitym życiu zasługują. Wiem, że to marzenia, ale może władze miasta mogłoby się o taką nowoczesną siedzibę dla UTW pokusić. Byłby to coś wspaniałego. Wiem, że wielu ludzi byłoby szczęśliwych. Przecież trzeba dbać o seniorów, bo będzie ich coraz więcej.

- Tego zatem wam życzę i dziękuję za rozmowę.