W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Antoniego, Henryki, Mariana , 17 stycznia 2021

To jest historia naszego miasta

2021-01-06

Z Janem Kaczanowskim, przewodniczącym Rady Miasta, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_29418.jpg Fot. Bartłomiej Nowosielski/UM Jan Kaczanowski

- W jakim nastroju powitał pan Nowy Rok?

- Z nadzieją i optymizmem. Liczę, że szczepionka, która pojawiła się na świecie i w naszym kraju pozwoli na powrót do normalności. Korzystając z okazji życzę mieszkańcom naszego miasta w Nowym Roku przede wszystkim dużo zdrowia, które jest darem bezcennym, a miniony już rok 2020 pokazał nam, jakie ono jest kruche. Ponadto nie zapominajmy o szacunku do siebie i wzajemnej życzliwości.

- Jaki, pana zdaniem, dla Gorzowa był 2020 rok?

- Bez wątpienia trudny dla nas wszystkich. Pandemia koronawirusa zmieniła radykalnie życie. Niewidzialny przeciwnik zmusił nas do zmiany dotychczasowego trybu i spowodował, że musieliśmy zmierzyć się z trudnymi wyzwaniami. Póki co sądzę, że miasto nieźle sobie z nimi radzi. Pandemia niesie za sobą kryzys gospodarczy. Liczne restrykcje i obostrzenia spowodowały, że wiele firm stanęło na krawędzi wytrzymałości. Z powodu lockdownu wielu przedsiębiorców na kilka miesięcy utraciło możliwość zarobkowania. Jako samorząd stanęliśmy na wysokości zadania i podjęliśmy decyzję o wsparciu gorzowskich przedsiębiorców w ramach Gorzowskiej Dychy i Gorzowskiej Dychy BIS. Pomoc od miasta otrzymał także szpital, który najdotkliwiej odczuwa obecność koronawirusa. Dlatego też miasto przekazało środki finansowe na zakup angiografu i nowoczesnej, specjalistycznej karetki. W miarę możliwości gorzowski samorząd pomaga, ale nie zapominajmy o tym, że budżet miasta nie jest z gumy. Bez wsparcia rządu nie jesteśmy w stanie pomagać na większą skalę. 

- Żeby nie mówić tylko o ciemniejszych stronach, jakie wymieniłby pan te jaśniejsze?

- Cieszy, że w końcu zapadła decyzja o budowie  hali widowiskowo-sportowej, czy rozbudowie stadionu lekkoatletycznego przy ul. Krasińskiego. Po długiej przerwie na gorzowskie ulice wyjechały, tak długo wyczekiwane, nowoczesne tramwaje. Pragnę wyrazić szacunek dla działań w tym niełatwym roku prezydentowi Jackowi Wójcickiemu, jego zastępcom, pani skarbnik, sekretarzowi miasta i wszystkim służbom. Ludzi poznaje się właśnie w takich trudnych okresach i uważam, że się sprawdzili.

- A jaki to był rok dla Rady Miasta, która częściej musiała obradować zdalnie niż tradycyjnie?

- Myślę, że taki, jak dla nas wszystkich, czyli trudny i zupełnie inny niż dotychczasowe lata. Z powodu pandemii, mając na względzie przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa, podjąłem decyzję o zdalnym obradowaniu. Początkowo nie wszyscy rozumieli tę decyzję, ale nie mogłem postąpić inaczej. Mimo wielu trudności Rada Miasta w 2020 roku podjęła wiele ważnych i kluczowych uchwał dla dalszego rozwoju naszego miasta.

- Trudno prowadzi się zdalnie obrady?

- Trudno to może za duże określenie. Powiedziałbym raczej, że zdalne obrady prowadzi się inaczej i są przede wszystkim nieprzewidywalne. Jak to w życiu bywa, pojawiały się niewielkie problemy, ale szybko udawało się nam z nimi uporać. Z reguły obrady sesji w trybie zdalnym przebiegały sprawnie, jednak osobiście bardziej cenię sobie bezpośrednie kontakty międzyludzkie, więc jestem zwolennikiem obrad stacjonarnych, ale na to musimy niestety jeszcze poczekać.  

- Czy przygotowanie takich sesji wymaga innej pracy?

- Na pewno potrzebny jest specjalny sprzęt i odpowiednie przygotowanie służb miejskich, które podołały temu wyzwaniu. Musieliśmy sprostać nowej rzeczywistości, zainstalowano system, dzięki któremu możemy obradować w systemie online. Sesje w trybie zdalnym to na pewno oszczędność czasu i pieniędzy. Od kwietnia radni projekty uchwał i materiały na sesję otrzymują w formie elektronicznej. Jest to pewna oszczędność.

- Na ostatniej ubiegłorocznej sesji został przyjęty budżet na 2021 rok. Uchwała przeszła jednogłośnie. O czym to świadczy?

- Przede wszystkim o tym, że współpraca na linii prezydent miasta – radni układa się dobrze. Mam nadzieję, że w kolejnych latach nic się tu nie zmieni. W swoich działaniach musimy kierować się wyłącznie dobrem naszego miasta i jego mieszkańców. To jest priorytetowy cel. Wspólnie możemy zdziałać o wiele więcej, niż w pojedynkę. Jestem bardzo zadowolony z tej współpracy, ale to nie oznacza, że nie może być jeszcze lepiej.

- Niektórzy twierdzą, że w obliczu kryzysu gospodarczego strona przychodowa została zaplanowana na wyrost. Nie obawia się pan, że nie uda się zebrać 935 milionów złotych?

- Myślę, że nie jest to zaplanowane na wyrost, ponieważ budżet miasta powstaje na bazie wskaźników Ministerstwa Finansów i jest oparty o realia. Rok 2020 pokazał nam już, jak nieprzewidywalne jest życie, więc pewnym nie możemy być niczego, ale bądźmy pełni nadziei, że zaplanowane środki finansowe zostaną wykonane. Przy okazji wspomnę, że uchwalony budżet jest największym budżetem w historii miasta, w którym wydatki mają wynieść 1 miliard 159 mln zł. Najwięcej środków miasto przeznaczy na inwestycje – ok. 393 mln zł, oświata to nieco ponad 305 mln zł, a pomoc społeczna 250 mln zł.

- Siłą budżetu mają być wydatki na inwestycje. Które uważa pan za wiodące?

- Do nich należą przede wszystkim budowa hali widowiskowo-sportowej, kontynuacja budowy Centrum Edukacji Zawodowej i Biznesu, przebudowa ulicy Chrobrego i stadionu lekkoatletycznego przy ul. Krasińskiego, a także liczne remonty dróg w naszym mieście. Doceniam zaangażowanie wielu radnych Sejmiku Województwa Lubuskiego oraz pracowników Urzędu Marszałkowskiego i Urzędu Wojewódzkiego, którzy swoimi decyzjami powodują, że udaje nam się pozyskiwać środki zewnętrzne, w tym unijne, na inwestycje prowadzone w naszym mieście. W ostatnim czasie należą do nich, m.in. remont dawnej Przemysłówki, czy Szkoły Podstawowej nr 1. Miasto na przestrzeni lat bardzo się zmieniło i cieszy mnie to niezmiernie. Moim zmartwieniem jest jedynie to, czy uda nam się w 2021 roku zrealizować wszystkie zaplanowane inwestycje tym bardziej, że mamy obecnie istotne braki w zatrudnieniu odpowiednio wykwalifikowanych fachowców w Wydziale Inwestycji.

- Stać nas na budowę hali widowiskowo-sportowej za prawie 90 milionów złotych?

- Na pewno bez wsparcia finansowego z zewnątrz nie zdołalibyśmy tej inwestycji sami udźwignąć. Cieszy jednak fakt, że nie tylko my widzimy potrzebę budowy hali widowiskowo-sportowej w Gorzowie, ale mamy także przychylność władz wojewódzkich, a także rządu. Na tę inwestycję czeka gorzowski sport. Gorzów i jego mieszkańcy  zasługują na to, żeby w końcu powstał taki obiekt w mieście.

- Na co przeznaczył pan 150 tysięcy złotych, jakie ,,przysługuje’’ każdego radnego na inwestycje w swoim okręgu wyborczym?

- Razem z radnym Marcinem Kurczyną przeznaczyliśmy na modernizację ulicy Długosza, której szacowany całkowity koszt ma wynieść około 2 miliony złotych.

- To dobry pomysł, żeby radni mieli taką pulę?

- Myślę, że tak, ponieważ do radnych zgłasza się wielu mieszkańców z różnymi sprawami. Po szerszej analizie służb prezydenta wiele tych tematów ujmowanych jest w uchwale budżetowej.

- Cieszymy się, że miasto się zmienia, ale czy wystarczająco dbamy o najsłabszych naszych mieszkańców?

- Na tyle ile możemy to na pewno pomagamy i nie zapominamy o nich. Przypomnę, że w ostatnim czasie wspomogliśmy seniorów darmowymi posiłkami. Cieszy, że w pomoc osobom starszym angażuje się wielu radnych. Zawsze będzie pozostawał pewien niedosyt. To na pewno. Pamiętajmy jednak o tym, że aby pomagać na większą skalę potrzebne są środki finansowe. Nie zapominajmy, że miasto realizuje duży Plan Inwestycyjny w ramach, którego m.in. wyremontowano ulice Kostrzyńską, Sikorskiego, czy Walczaka. Jeszcze raz podkreślę, budżet miasta nie jest z gumy, samorząd dysponuje ograniczonymi finansami, więc nie da się pomagać jednocześnie wszystkim na dużą skalę. Bez wsparcia ze strony rządu nie podołamy wszystkiemu sami.

- Program Wspieraj Seniora, współfinansowany przez budżet centralny pokazał, że emeryci chętnie korzystają z pomocy, kiedy im się zaoferuje.

- Tak. To był trafny pomysł, który pokazał, że ludzie oczekują takiej pomocy. Niejednokrotnie apeluję o wsparcie osób starszych, którzy często są pozostawieni sami sobie, a wiek i choroby znacząco utrudniają codzienne czynności. Nie bądźmy obojętni wobec drugiego człowieka. Jeśli widzimy, że ktoś nie daje sobie sam rady, potrzebuje pomocy innych, podejmujemy odpowiednie działania.

- Czy nie powinniśmy przykładowo stworzyć coś na wzór jadłodajni miejskiej, gdzie  z ciepłych posiłków mogliby korzystać najubożsi?

- Myślę, że warto rozważyć ten pomysł, bo jest on godny uwagi.

- Zabytkowa poczta trafiła na sprzedaż. Pana zdaniem, patrząc na historię gorzowskich starych obiektów, znajdzie się kupiec, który mógłby ładnie odnowić ten budynek?

- Liczę, że tak. To jest historia naszego miasta. Zabytkowy budynek w dobrej lokalizacji może stanowić doskonałe miejsce na prowadzenie określonej działalności. Bardzo dobrze stało się, że swoich właścicieli już znalazły Willa Pauckscha, dawna siedziba Grodzkiego Domu Kultury i Willa Jaehnego przy ul. Kosynierów Gdyńskich. Myślę, że w niedługim czasie będziemy podziwiać ich piękno po odrestaurowaniu i mam nadzieję, że tak samo będzie w przypadku budynku zabytkowej poczty.

- Jaki będzie dla nas wszystkich 2021 rok?

- Na pewno nie będzie łatwy ze względu na daleko idące skutki pandemii, która cały czas nam towarzyszy. Bądźmy jednak pełni nadziei, że wspólnie pokonamy tego niewidzialnego przeciwnika i wrócimy do normalności, czego sobie i wszystkim życzę tym bardziej, że musimy włożyć wiele wysiłków, aby budżet, który sobie zaplanowaliśmy został zrealizowany.

- Dziękuję za rozmowę.

Fot. Bartłomiej Nowosielski/UM