W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Bogumiła, Eweliny, Mirosława , 26 lutego 2021

Dosyć szybko nastąpiło odwrócenie nastrojów

2021-01-20

Z Krzysztofem Kielcem, prezesem Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, rozmawia Robert Borowy

medium_news_header_29508.jpg Fot. KSSSE Prezes KSSSE - Krzysztof Kielec

- Dopiero co na dobre rozpoczął się 2021 rok a już służby marketingowe Strefy informują nas o przygotowaniach do wydania kolejnych decyzji wsparcia dla inwestorów. Podobno jaki początek roku, taki cały rok…

- Rzeczywiście, na razie mogę powiedzieć, że mamy bardzo udany początek roku, ponieważ wydaliśmy już pierwsze decyzje o wsparciu. Z dużym optymizmem wchodzimy więc w 2021 rok, lecz zachowujemy ostrożność, gdyż trudno przewidzieć, w jakim otoczeniu będziemy dalej działać. Zainteresowanie ze strony inwestorów jest duże, ale poczekajmy na efekty poszczególnych rozmów, ponieważ bardzo dużo zależy od sytuacji epidemiologicznej wokół nas.

- Gorzowianie zastanawiają się, czy wśród potencjalnych inwestorów znajdują się również tacy, którzy chcą działać na obszarze przemysłowym przy ul. Mironickiej?

- Na razie w przestrzeni publicznej jest cisza wokół tego terenu, ale w ostatnim okresie zmieniło się naprawdę dużo w zakresie jego przygotowania na przyjęcie pierwszych inwestycji. Faktem jest, że niektóre młyny mielą wolniej, nie wszystkie procedury zostały jeszcze zakończone. Jako spółka czekamy już w blokach i stale prowadzimy rozmowy biznesowe. Jak tylko wszystko zostanie dopracowane ze strony formalnej, to w ciągu najbliższych kilku tygodni będziemy mogli już poinformować o efektach naszej pracy. 

- Powróćmy jeszcze do poprzednich dwunastu miesięcy. Spodziewał się pan tak korzystnych wyników w sytuacji, kiedy od wiosny wszyscy zaprzątali sobie głowę pandemią koronawirusa?

- Wydaliśmy 22 decyzje o wsparciu, a łączna kwota zadeklarowanego kapitału na inwestycje przez firmy to 1,25 miliarda złotych przy planowanym utworzeniu blisko 380 miejsc pracy. Powiem wprost, ten wynik nas bardzo pozytywnie zaskoczył, gdyż w sytuacji, kiedy cały świat walczył z pandemią nie przypuszczaliśmy, że zainteresowanie naszą ofertą będzie tak duże. Kiedy w marcu 2020 roku koronawirus dotarł do Europy obawialiśmy się, że liczba inwestycji będzie śladowa. Najgorsza była niepewność w kontekście długości trwania obostrzeń i ich zakresu oraz wydłużenia procesów decyzyjnych u inwestorów wskutek wystąpienia nowych czynników ryzyka. Inwestorzy, którzy w tym czasie byli gotowi realizować swoje plany musieli nagle wszystko wstrzymać. Takim bardzo trudnym momentem, w którym praktycznie cała Europa wstrzymała oddech była sytuacja we włoskiej Lombardii, w najbardziej rozwiniętym ekonomicznie i najbardziej uprzemysłowionym regionie tego kraju. 

- Podobno również wydarzenia sportowe miały wpływ na przenoszenie wirusa, np. mecze piłkarskie w Lidze Mistrzów…

- Pamiętam, że w lutym Atalanta Bergamo zagrała w Mediolanie na San Siro z Valencią i spotkanie to oglądało 40 tysięcy widzów, a później wielu kibiców z Bergamo pojechało na rewanż do Hiszpanii. Jak potem ogłosili lekarze z Lombardii mogło to być jedną z ważniejszych przyczyn rozwoju epidemii w tym regionie. Już wtedy widząc łatwość i szybkość rozszerzania się wirusa przypuszczałem, że znajdziemy się w stanie mocnego zamrożenia na wiele miesięcy, co będzie miało daleko idący wymiar gospodarczy. Trudno było w takich okolicznościach myśleć o inwestycjach, choć oczywiście wyjątki zawsze się pojawiają, szczególnie pośród firm, które w tym specyficznym czasie mogły zachować właściwą skalę działalności operacyjnej.

- Duże były spadki produkcyjne w firmach działających w Strefie?

- Zróżnicowanie było zależne od branż, sektorów gospodarki. Niektóre firmy wręcz zwiększyły produkcję, niektóre mogłyby to zrobić, lecz pozrywane zostały łańcuchy dostaw od kooperantów, a niektóre ograniczyły działalność bądź wstrzymały produkcję. Przykładowo w automotive spadki sięgały nawet 50 procent. Ponadto doszły kłopoty w logistyce międzynarodowej, ceny frachtów z Azji wzrosły o kilkaset procent.

- O załamaniu rynku jednak nie mówiono?

- Chyba tylko dlatego, że dobrze zadziałała wiosenna edycja tarczy antykryzysowej. Oczywiście w takich szybkich działaniach i na tak dużą skalę nie zawsze idealnie trafia się z pomocą. Były więc obszary, gdzie nie dotarła ona w wystarczającym stopniu, choć naprawdę w stosunku do naszego PKB ta pomoc była duża i bardzo szybko wdrożona, lepiej niż w wielu innych europejskich krajach. Bez tych działań sytuacja gospodarcza całego kraju byłaby naprawdę trudna. W sferze inwestycji początkowo też widzieliśmy problemy i uznaliśmy, że 2020 rok może być trudny, że powrót do inwestycji najpewniej nastąpi od chwili przełomu w walce z pandemią. 

- I chyba zostaliście pozytywnie zaskoczeni?

- Trochę tak. Dosyć szybko nastąpiło odwrócenie nastrojów. W marcu i kwietniu w trakcie licznych rozmów wyczuwało się daleko idącą niepewność, ale inwestorzy po krótkim przestoju ruszyli do działania i dzisiaj możemy oceniać 2020 rok jako naprawdę dobry, biorąc pod uwagę otoczenie, w jakim przyszło nam działać. Dzisiaj z kolei wszyscy wierzymy, że szczepienia pomogą we wspomnianej walce z pandemią, aczkolwiek jakiś czas to jeszcze potrwa. Inną sprawą jest, że ten wirus nie zniknie i będziemy musieli nauczyć się z nim żyć.

- Jak radziliście sobie z nowymi metodami pracy, bo większość rozmów biznesowych musiała odbywać się zdalnie?

- To była nowość, każdy musiał do niej podejść indywidualnie. Jedni radzili sobie w takich rozmowach lepiej, inni być może trochę gorzej. Z mojego punktu widzenia takie rozmowy są nienaturalne, brakuje tej bezpośredniej interakcji, ale trzeba było się do tego przyzwyczaić i dzisiaj staje się to normą. Oczywiście wierzę, że nie potrwa to długo, bo telekonferencje nie zastąpią spotkań. 

- Firmy z jakich głównie branż postanowiły nie czekać i inwestować na terenie obsługiwanym przez Strefę?

- Mocno rozwija się branża e-commerce, o czym wspominam przy okazji niemal każdej rozmowy. To zrozumiałe, bo handel coraz sprawniej przenosi się do sieci i żeby w niej mógł działać musi najpierw zostać bardzo dobrze zorganizowany pod kątem logistycznym. Dystrybucja dóbr i towarów musi dzisiaj spełniać bardzo ostre kryteria tak, żeby dać klientowi jak najkorzystniejsza ofertę. Wśród inwestorów są też firmy z sektora nowoczesnych usług informatycznych, zaawansowanych nowych technologii, ale też z sektora maszynowego, automotive. Tak naprawdę trudno tutaj kogokolwiek wyróżniać, ponieważ ten przekrój reprezentowany przez inwestorów jest dosyć szeroki. 

- Prowadzenie działalności gospodarczej przy obostrzeniach nie jest działaniem prostym. Czy w tej sytuacji można dojrzeć jakiekolwiek korzyści na przyszłość?

- Jak wiadomo, potrzeba jest matką wynalazków i ze względu na wszechobecny lockdown oraz obostrzenia nastąpiły zmiany, które mają wpływ na rynek. Udało się stworzyć pewne rozwiązania, które zapewne pozostaną z nami już na lata. Dzięki wprowadzonym ustawowo niektórym udogodnieniom, jak na przykład organizowanie zebrań organów spółek na odległość dostaliśmy nowe możliwości. Proces decyzyjny stał się bardziej sprawny, dzięki nowym technologiom wiele innych rozwiązań się przyjęło i to wszystko wpływa na coraz większą elastyczność w zarządzaniu firmami. Są podmioty, które skorzystały na tym i w szybkim tempie rozwijają biznes. Są też takie, które zaadoptowały się i dostosowały profil działalności do zmienionej sytuacji niestety zmniejszając skalę działalności. 

- Takim przykładem może być chyba gastronomia?

- Dokładnie. Lokale są zamknięte, ale kucharze pracują. Rynek znalazł rozwiązania, dzięki którym ta branża może w ograniczonym co prawda stopniu, ale prowadzić działalność, głównie na wynos. Rozwinął się szybki transport, osoby rozwożące jedzenie poruszają się sprawnymi środkami transportu, aplikacje bija rekordy popularności, do tego rozwija się rynek opakowań, co dokładnie widzimy, gdyż w gronie naszych inwestorów znajdują się firmy zajmujące się taką produkcją. Jestem przekonany, że nawet po ustąpieniu pandemii tego rodzaju nawyki pozostaną w pewnym stopniu w społeczeństwie, choć oczywiście wszyscy chcemy powrotu rynku konsumenckiego sprzed pandemii. Do tego potrzebny jest przełom w walce z pandemią, którego mam nadzieję jesteśmy obecnie świadkami.

- Dziękuję za rozmowę.