W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki. [rozumiem. zamknij okno] x
 
Jesteś tutaj » Home » Rozmowa tygodnia »
Bogumiła, Eweliny, Mirosława , 26 lutego 2021

Powstaje turystyczna encyklopedia powiatu

2021-01-27

Ze Zbigniewem Rudzińskim, prezesem Gorzowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego Ziemi Gorzowskiej i pełnomocnikiem starosty gorzowskiego do spraw turystyki, rozmawia Renata Ochwat

medium_news_header_29549.jpg

- Jak PTTK przeszedł przez 2020 rok?

- Z dużą czkawką, dlatego że duża część imprez, jaka była przez nas planowana i przygotowywana, zwyczajnie się nie odbyły, bo się odbyć nie mogły. Na szczęście nie ponieśliśmy z tego tytułu strat finansowych. Ale niedosyt został. Muszę jednak powiedzieć, że poradziliśmy sobie w inny sposób. Zrobiliśmy trochę innych imprez. Oczywiście nie były już tak spektakularne, jak te planowane. Pozwoliliśmy gorzowianom odkryć Wartę jako dobry pomysł na pływanie kajakami. Zrobiliśmy czteroetapowy spływ Wartą od Skwierzyny aż do ujścia w Kostrzynie. To robiliśmy wespół z powiatem gorzowskim.

- Znalazł się też czas, aby zająć się Mościcami, waszą bazą?

- No i tu niestety nie do końca. Bo trudno podjąć jest jakieś działania, kiedy ludzie nie mogą ze sobą współpracować, nie mogą się spotkać, wspólnie pracować. Ale mimo przeciwieństw dzięki wsparciu powiatu udało się pozyskać środki na przebudowę byłej szkoły w Mościcach. No i ta inwestycja będzie realizowana już w tym roku.

- Ale ten czas zatrzymania sprawił, że ruszacie z Klubem Turystyki Regionalnej, czyli był czas wymyślić coś, czego w normalnym czasie by nie było.

- Ruszyliśmy, ale znowu pandemia nam szyki pokrzyżowała. Trudno bowiem wybierać losowo pięć osób, które mogą pójść czy pojechać na wycieczkę, a takie były obostrzenia. Tak więc musieliśmy i tę aktywność zawiesić, ale z drugiej strony cieszy mnie, że zgłosiła się spora grupa ludzi, którzy czują, wiedzą, że powiat gorzowski to coś bardzo atrakcyjnego turystycznie. Na tyle, że warto go lepiej poznać.

- A na czym polega idea tego klubu?

- Zadanie jest bardzo proste. Chcemy uprawiać turystykę tutaj, wokół Gorzowa. Poznawać te miejsca, które są nieznane często nawet przez tych, którzy uważają się za rasowych turystów. Bo wyobraź sobie, że mało kto wie, iż do dziś istnieją szyby kopalni węgla brunatnego, tu na naszym terenie. Mamy tu ciekawe miejsca przyrodnicze. U nas mamy taką prawidłowość, że jeśli coś nie znajduje się na terenie chronionym – parku narodowego, użytku ekologicznego, parku krajobrazowego, rezerwatu przyrody, to nie jest ciekawe. A tak nie jest.

- Na przykład?

- Choćby rzeczki, które są zachwycające. I niech będzie przykład. Udało mi się namówić ludzi na spacer po takiej ciekawej miejscówce, jak dolinka Kołomętu. Mało kto wie, gdzie to jest, mało kto wie, jak ciekawe. Może jeden na stu gorzowian będzie umiał powiedzieć, co to jest. Zwłaszcza, że po jednej stronie Warty jest dolinka Kołomętu właśnie, a po drugiej sama wieś. A takich miejsc mamy bardzo dużo. No i jako klub chcemy te miejsca poznawać, bywać tam, odkrywać. A to wszystko, co uda nam się odkryć chcemy spisać i tym się dzielić. Myślę o różnych publikacjach, w tym w tworzonej Encyklopedii Turystycznej Powiatu Gorzowskiego.

- I kolejna nowość. Co to jest?

- To ma być takie wydawnictwo, w którym zbierzemy w jedno wszystkie ciekawe, atrakcyjne informacje dla przeciętnego Kowalskiego z zakresu przyrody, historii, kultury, ale też opowieści o ludziach, którzy tworzą historię, ale i krajobraz kulturowy. Jednym słowem wszystko, co jest ważne, ciekawe i absorbujące dla krajoznawcy. Policzyłem, że na wstępie to będzie około 1200 stron formatu A4, ale z drugiej strony może też nie wystarczyć. Jak trzeba będzie, to będzie tych tomów więcej, bo naprawdę jest tu mnóstwo ciekawych rzeczy. Ludzie, którzy mówią, że u nas w gorzowskim nie ma nic ciekawego, zwyczajnie nie wiedzą, co mówią. I lepiej, żeby tak nie mówili więcej, bo się zwyczajnie kompromitują. My chcemy takie podejście zmienić. Chcemy pokazać, że nie trzeba gdzieś jechać, gdzieś daleko, żeby zobaczyć rzeczywiście coś atrakcyjnego. Wiele rzeczy jest bowiem do odkrycia, do zobaczenia i zainteresowania, ale u ludzi, którzy są rzeczywiście ciekawi świata, którzy lubią poznać, dociec czegoś, coś zgłębić. To dla takich, którzy lubią wiedzieć, co, gdzie, kiedy, kto, dlaczego, jak. I to jest właśnie propozycja dla takich turystycznych detektywów.

- Chcesz zatem powiedzieć, że będziemy przekonywać ludzi do tego, że jednak warto pojechać czy pójść do Racławia, żeby zobaczyć pałac i założenie parkowe, bo takowe są też we Włoszech?

- Ależ oczywiście. Ja sam jestem dobrym przykładem tego. Wiele lat woziłem ludzi na Dolny Śląsk do Sichowa, aby pokazać najgrubszy tulipanowiec amerykański, rzadkie wydawałoby się drzewo. To jest ponad 300 km w jedną stronę. A tymczasem trzy takie tulipanowce rosną niedaleko mojego domu, dokładnie 300 metrów odległości mnie dzieli od tych rzadkich drzew. A ja o tym nie wiedziałem (śmiech).

- Jednym słowem, ta turystyka najbliższa, zaraz za naszym płotem, może być tak samo atrakcyjna, jak ta wyjazdowa, jak ta do Włoch czy Grecji?

- Odpowiem przewrotnie. Śmiem twierdzić, że jestem podróżnikiem. Trochę po Europie pojeździłem, wiele rzeczy widziałem. I teraz żałuję, że tak często podróżowałem, bo trochę tego czasu straciłem. Mogłem go bowiem poświęcić na nasz region. Byłbym wówczas dużo mądrzejszy. A tak mam ciągle dużo w naszym regionie do odkrycia.

- A jeśli ktoś będzie chciał przystąpić do klubu, to co ma zrobić?

- Wystarczy, że się do nas zgłosi. Mam profil na Facebooku, nasz oddział PTTK, może do nas napisać, i sprawa jest otwarta. Jak tylko okoliczności pozwolą, to spotykamy się w naszej siedzibie przy ul. Mieszka I, dokładnie niemal naprzeciw Dzwonu Wolności i dyskutujemy, gdzie trzeba ruszyć na najbliższe wycieczki. Przecież każdy z nas ma jakieś swoje ulubione kątki, ulubione miejsca, o których niekoniecznie wiedzą inni. No i ruszamy na szlaki.

- Dziękuję za rozmowę.

Fot. Archiwum Zbigniewa Rudzińskiego