2026-01-12, Trzy pytania do...
Trzy pytania do Sebastiana Wierzbickiego, trenera, animatora i współorganizatora gorzowskich biegów ulicznych
- Niedawno pojawiła się informacja, że trwają intensywne prace nad zorganizowaniem w Gorzowie półmaratonu. Czy można coś więcej na ten temat obecnie powiedzieć?
- Przymiarki trwają, niedługo zapewne będzie coś więcej wiadomo, ponieważ najważniejsze na obecnym etapie jest zebranie budżetu. Trwają poszukiwania sponsorów. Pieniądze są tutaj bardzo ważne, gdyż od inauguracyjnej edycji warto przygotować imprezę na wysokim poziomie, żeby zyskać akceptację środowiska. Jako ciekawostkę podam, że jeżeli chodzi o budżety największych półmaratonów w Polsce, to wahają się one od 700 tysięcy do nawet 1,4 mln złotych. Trzeba również popracować nad koncepcją trasy, co nie jest wcale takie proste. Kolejnym bardzo ważnym elementem jest wybór odpowiedniego terminu, żeby nie konkurować z innymi dużymi półmaratonami, bo można stracić na frekwencji.
- Pamiętam, jak parę lat temu wspominał pan o tym, że Gorzów powinien przymierzyć się do organizacji półmaratonu i dobrze by było wyróżnić się organizując przykładowo nocny bieg. Czy to jest w naszych warunkach realne i czy nasz ewentualny półmaraton miałby szansę zostać wpisany do Korony Polskich Półmaratonów?
- Po sukcesie Gorzowskiej Dychy pojawiły się w środowisku rozmowy na temat organizacji półmaratonu i zasugerowałem, żeby wybierając termin wakacyjny w okolicach urodzin miasta wybrać wariant biegu nocnego. Od marca do połowy maja wszystkie praktycznie terminy są już zarezerwowane, podobnie jak od września do połowy listopada. Zostaje praktycznie do zagospodarowania okres letni. Jako nowy organizator powinniśmy być atrakcyjnym, mieć wyjątkowość, żeby przyciągnąć biegaczy, kibiców, media. Tych nocnych półmaratonów za wiele nie ma i można dzięki temu zyskać wyjątkowość. Będzie ona potrzebna, gdyż w pierwszym czy w drugim roku nie ma szans zostać wpisanym na listę Korony Polskich Półmaratonów. Żeby tam się znaleźć trzeba spełnić szereg wymogów, w tym utrzymywać stabilny wysoki poziom organizacji zawodów. Niektóre ośrodki, jak choćby Szczecin, czekało na to latami. Dopiero w minionym został on wpisany, choć ma za sobą ponad 40 edycji.
- Co jest najtrudniejsze z punktu widzenia organizacji samego biegu?
- Logistyka organizacyjna jest tak skomplikowana, że wiele rzeczy wymaga ciężkiej i profesjonalnej pracy, ale ja postawiłbym na wybór trasy. Gorzów, niestety, nie jest przyjaznym miastem do wytyczania tras dla biegaczy, gdyż jest mocno pagórkowaty. Pamiętajmy, że każda trasa musi spełniać określone warunki, żeby uzyskać atest PZLA. Nie może być też za trudna, bo chętnych do biegania będzie wtedy mniej. Przygotowując trasę dla biegaczy trzeba zrobić objazdy dla komunikacji drogowej, muszą one być jak najmniej uciążliwe dla mieszkańców.
RB
Trzy pytania do Sebastiana Wierzbickiego, trenera, animatora i współorganizatora gorzowskich biegów ulicznych