2026-02-27, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Już od dawna mam wrażenie, że bajanie o wielkości miasta nad trzema rzekami jest tylko bajaniem. Ani ono duże, ani jakiekolwiek.
Szczególnie mocno owo bajanie widać w centrum w czasie, kiedy dzieją się jakieś ferie albo wakacje. Miasto, no powiedzmy – centrum, staje się puste. Nie ma ludzi. Nawet w godzinach takich, kiedy ludzie powinni być. Mam na myśli rano i popołudnie. Ludzie, zwłaszcza młodzi, są i owszem, ale wówczas, gdy jest rok szkolny, są lekcje, coś się w szkołach dzieje.
Przyznam, że widok pustego miasta jest dla mnie z lekka przerażający.
Od lat czytam informacja o demografii, bo to ciekawe jest, jak się kształtują pływy dotyczące właśnie tego, gdzie kto mieszka, skąd ucieka, jak to wygląda.
I już ze 20 lat temu pojawiały się tezy, że miasteczka takie jak Miasto na Siedmiu Wzgórzach zaczną się wyludniać. I to z różnych przyczyn. Mówiono już wówczas o malejącym przyroście naturalnym, ale też i atrakcyjności danego miejsca. Wśród zalet wabiących do miast wymieniano – możliwości ciekawej pracy, możliwości ciekawego wykształcenia, ofertę kulturalną….
Przyjrzałam się wówczas miastu i skonstatowałam – nic tu takiego nie ma. Minęło równo 20 lat od mojego przyjrzenia i co? I nic. Nic kompletnie się nie zmieniło, poza jedną rzeczą. Zbudowano Filharmonię. A ponieważ mam z nią na co dzień do czynienia, więc wiem, kto i skąd do nas przyjeżdża. A przyjeżdżają ludzi z całej Polski zachodniej.
Bredzenie o Wartowni, o Scenie przy Katedrze można między bajki włożyć. Szkoda tylko, że tych zatrważających dla miasta bajek jest coraz więcej.
Tak wygląda centrum miasta, które lubi myśleć o sobie, że jest naj… w galaktyce, a może i w całym kosmosie. Szkoda jedynie, że kosmos o owym mieście nic nie wie.
Renata Ochwat
Ps. Mija 40 lat od chwili, gdy Wojewódzka Komisja Planowania zakupiła w lutym pierwszy w Urzędzie Wojewódzkim mikromputer, co można uznać za początek komputeryzacji administracji gorzowskiej. Był to jeden z pierwszych dostępnych mikrokomputerów, na którym wdrożono i eksploatowano kilka systemów z zakresu demografii i zasobów pracy. Następną jednostką był Wydział Komunikacji, gdzie stworzono mikrokomputerową wersję systemu rejestrowania pojazdów, najpierw na sprzęcie o niższym standardzie, a następnie na mikrokomputerze klasy IBM PC, oraz Wydział Ochrony Środowiska, Gospodarki Wodnej i Geologii, który przystąpił do tworzenia mikrokomputerowej bazy danych z zakresu ochrony środowiska. Na początku 1989 mikrokomputer zakupił Wydział Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej UW, który już wcześniej posiadał opracowany program ewidencjonowania i rozliczania inwestycji. Wow, tylko 40 lat…. A wydawałoby się, że komputery były zawsze…
Już od dawna mam wrażenie, że bajanie o wielkości miasta nad trzema rzekami jest tylko bajaniem. Ani ono duże, ani jakiekolwiek.