2026-03-03, Nasze rozmowy
Z Jakubem Dłoniakiem, koszykarzem Kangoo Basket Gorzów, rozmawia Przemysław Dygas
- Co sprawiło, że zdecydowałeś się na stały powrót do Gorzowa?
- Chcę być tutaj na stałe, bo mam rodzinę, dom i wspaniałą żonę. To połączenie życia prywatnego i sportowego daje mi stabilizację. Kangoo Basket cały czas chce się rozwijać, ma mocne fundamenty i jest miejscem, gdzie mogę pomagać drużynie, dzielić się doświadczeniem i wspólnie budować projekt koszykówki. Cieszę się, że coraz więcej kibiców ogląda nasze pojedynki.
- Jak Twoje doświadczenie zdobyte w różnych klubach w Polsce może pomóc gorzowskim Kangurom?
- Przez lata grałem w wielu miejscach i widziałem różne podejścia do treningu, strategii i pracy z młodzieżą. Teraz chcę przekazać to doświadczenie drużynie w Gorzowie, zarówno młodym zawodnikom jak i starszym. Wierzę, że razem możemy budować silny, profesjonalny klub i osiągać sukcesy sportowe. W tej chwili idzie nam bardzo dobrze.
- Widzisz wśród miejscowych koszykarzy, takich którzy mogą pójść Twoim śladem?
- Jest kilku chłopaków w drużynie gorzowskiej z potencjałem, takich jak Konrad Jelski, Michał Cheba czy Olek Wiśniewski.
- Masz dla nich jakieś rady?
- Mogą wiele osiągnąć, ale muszą ciężko pracować, mieć serce do sportu i otoczenia, które ich wspiera. Koszykówka wymaga pasji i poświęcenia. Nie mogą się bać realizacji swoich koszykarskich marzeń.
- W jaki sposób chcesz im pomóc?
- Chcę im pomagać nie tylko technicznie, ale też mentalnie, tak jak kiedyś pomagało mi wielu trenerów, którzy dali mi kredyt zaufania i ukształtowali moje podejście do koszykówki.
- Jeśli wspominasz swoich trenerów, to którzy w takim razie mieli na Ciebie największy wpływ w karierze?
- Było ich wielu na mojej koszykarskiej drodze. W Pruszkowie to Jacek Gembal, potem w Zielonej Górze Tomasz Herkt, następnie Dariusz Szczubiał, który dał mi ogromny kredyt zaufania. Serbski trener Michailo Uvalin w Zielonej Górze pomógł mi mentalnie zmienić myślenie o koszykówce i podejście do treningu. Każdy z nich nauczył mnie czegoś ważnego, zarówno pod względem technicznym, jak i mentalnym.
- Jaki był najlepszy koszykarz, z którym grałeś w jednym zespole?
- Najlepszym zawodnikiem, z którym grałem, był Walter Hodge w Zielonej Górze. Razem zdobyliśmy medal. Miał ogromne umiejętności indywidualne, był mentalnie bardzo silny i potrafił podnieść drużynę w trudnych momentach. Można było się wiele od niego nauczyć.
- A z polskich zawodników?
- W polskiej koszykówce ogromny wpływ mieli na mnie też Wojciech Szubarga, świętej pamięci Adam Wójcik i świętej pamięci Adrian Małecki, a także Maciek Zieliński i Dominik Tomczyk. Każdy z nich pokazał mi, jak ważna jest ciężka praca, dyscyplina i serce do gry.
- Jak zmieniła się koszykówka od czasów, kiedy zaczynałeś, do teraz?
- Jest szybsza, bardziej agresywna, obrona jest różnorodna, a zawodnicy coraz bardziej uniwersalni. Trzeba pracować nad wieloma aspektami jednocześnie.
- Czy w przyszłości planujesz rozwijać się w roli trenera?
- Prowadzę treningi indywidualne i pracuję z własnymi podopiecznymi. Jestem trenerem w NBA School, a także prowadzę treningi dla swoich przyjaciół, z którymi znam się od ponad piętnastu lat. Obecnie chcę łączyć rolę zawodnika i trenera, ponieważ daje mi to dużą satysfakcję.
- Jak duże znaczenie dla Ciebie ma stabilizacja w życiu prywatnym przy podejmowaniu sportowych decyzji?
- Rodzina jest dla mnie absolutnie kluczowa. Mieć obok siebie żonę, córki, mamę, tatę i teściów daje poczucie bezpieczeństwa i wsparcia. Dzięki temu mogę w pełni skupić się na koszykówce i przekazywaniu doświadczenia młodszym zawodnikom. Stabilizacja w życiu prywatnym daje też motywację, żeby w sporcie dawać z siebie wszystko.
- Dziękuję za rozmowę.
Z Jakubem Dłoniakiem, koszykarzem Kangoo Basket Gorzów, rozmawia Przemysław Dygas