2026-03-04, Czy warto nad Wartą?
Wiosna tuż, tuż. Nawet nadwarciański Janusz – mistrz plażingu bulwarowego niespiesznie rozgląda się za olejkiem do opalania oraz nowymi klapkami.
Od czasu gdy na kolejowej estakadzie pomknęły „czerwone strzały” PKP Intercity vel. SKPL, Janusz musi zadać szyku. Kto wie, może sam minister Malepszak spojrzy z góry łaskawym okiem na jego leżak, czyniąc go tytularnym zawiadowcą gorzowskiego grajdołka? Nie takie cuda nad Wartą i Kłodawką miały miejsce.
Tymczasem na dzielni Janusza (bulwarze wschodnim) zapowiadają się małe rewolucje. Bynajmniej taki jest plan. Nie będą to jednak rewolucje kuchenne. Geslerowa tym razem nie przyjedzie. Za tworzenie wziął się gorzowski Bob Budowniczy. Zapowiada się… ciekawie.
Wyleci woliera dla ptaków. Może nie dosłownie wyleci, a zostanie rozebrana. Mam nadzieję, że nikt jej z Iskandera nie ostrzela, chociaż czasy niepewne. Na bulwarze pojawią się pełnowymiarowe drzewa oraz kontrowersyjny witacz z wielkopolskim garbem na nazwie miasta. W projekcie zadbano o właściwe wyeksponowanie „wuelkape”, które będzie można dodatkowo podświetlić.
Nic mnie już w Gorzowie nie zdziwi. Nawet worek poznańskich pyrów przytroczony do januszowego leżaka. Bareja wiecznie żywy, my zaś tworzymy kolejnego „Misia” na miarę ducha tego miasta. Misia, którym otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie. To nasze, przez nas zrobione i nie jest to nasze ostatnie słowo.
Tylko patrzeć jak urzędnicy w czynie społecznym zaczną prostować szyny tramwajowe pod budowę nowego centrum przesiadkowego. Starsi zapewne kojarzą tę scenę z serialu „Zmiennicy”. Zawsze jest nadzieja, że sprężynująca szyna co bardziej zacnych demiurgów miejskich wybije bezpowrotnie w odległy kosmos. Bez konieczności odpalania lubuskiego Dreamlinera z pasa startowego w Nowym Kramsku.
Robert Trębowicz
Wiosna tuż, tuż. Nawet nadwarciański Janusz – mistrz plażingu bulwarowego niespiesznie rozgląda się za olejkiem do opalania oraz nowymi klapkami.