Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home »
Alfreda, Maksymiliana, Selmy , 14 sierpnia 2022

Polska gospodarka ma się dobrze

2019-05-29 10:34:30, Autor: Augustyn Wiernicki | Kategorie: Miasto,

Rząd tchnął w Polaków optymizm i dumę narodową. Jest to bardzo ważne, gdyż oznacza, że w Polsce nastąpiły zmiany, które są w większości akceptowane, jako te prowadzące do lepszego i znacznie stabilniejszego życia Polaków. Minął pierwszy kwartał bieżącego roku w klimacie wysokiego optymizmu społeczeństwa. To zjawisko, któremu na imię optymizm zawsze towarzyszy dobrej dynamice rozwoju i musi mieć względnie charakter trwały. Czy Rząd będzie miał środki finansów, aby dalej kontynuować politykę wyrównywania  poziomu życia w stosunku do choćby naszych sąsiadów z za Odry? Czy wystarczająco umocni naszą gospodarkę? Te pytania przyszły mi do głowy po tym jak przeczytałem, że w wydanym w 1987 roku Słowniku potocznego języka niemieckiego (Wörterbuch der deutschen Umgangssprachen pod redakcją Heinza Küppera) istnieje oficjalnie i do używania w niemieckim języku współczesnym pojęcie „polnische Wirtschaft” jako synonim „niewyobrażalnego nieładu”. Określenie to powstało jeszcze w czasach zaboru pruskiego, by bardzo negatywnie stygmatyzować Polskę i podtrzymywać ksenofobiczny nurt w społeczeństwie niemieckim wobec Polaków. „Pojęcie „polnische Wirtschaft” pojawia się od pierwszego niemieckiego rozbioru Polski, później w okresie międzywojennych napięć Niemców wobec Polaków, a następnie w okresie II wojny światowej. Niemcy zbrojnie z planem likwidacji państwa i narodu polskiego napadli, zniszczyli i rozkradli nasz kraj zasłaniając się szyldem „polnische Wirtschaft”. W okresie powojennym do chwili obecnej również ten poniżający nas Polaków slogan był w niemieckiej narracji obecny, o czym świadczy przytoczony przykład współczesnego słownika niemieckiego utrwalającego to poniżające nas pojęcie. „Polnische Wirtschaft” można znaleźć w licznych tekstach niemieckich, w literaturze pięknej, w publicystyce, w słownikach i encyklopediach, a nawet w sztukach operetkowych - wyjaśnia mi jeden ze znających dobrze język niemiecki. Dostępne w Polsce źródła potwierdzają aktualność  tego pojęcia w potocznym języku wielu Niemców. Przede wszystkim to pojęcie usprawiedliwiało wszystkie napaści Niemców na Polskę, jako kraju nieładu i niegospodarności, a przede wszystkim usprawiedliwiało traktowanie Polaków jako mniej wartościowych ludzi. Trzeba Niemcom uzmysławiać, że te polskie nieporządki, które oni nazywają jeszcze dzisiaj „polnische Wirtschaft”, utrwalane były w Polsce już przez saskich królów niemieckich, którzy władali Polską w XVII-XVIII wieku – jeden pijak a drugi  rozpustnik, który czasu na rządzenie nie miał, bo po sobie zostawił ok. 300 dzieci pokojówkom, przygodnym paniom wiejskim i innym damom królewskiego dworu. Po Sasach i niemieckim nieładzie 123 lat zaborów  trzeba było w Polsce wszystko budować od podstaw i po Niemcach porządek zrobić. Później I wojna światowa przez Niemcy wywołana Polskę doszczętnie zniszczyła i ten „niemiecki nieporządek” nam zostawiła, że trzeba było cały okres międzywojenny naprawiać i odbudowywać. W okresie dwudziestolecia międzywojennego też nam Niemcy nie ułatwiali rozwoju, choćby wojną celną, dywersją pieniężną i wrogą propagandą. A później niemiecka II wojna światowa i to co posprzątaliśmy i naprawiliśmy w ciągu 20 lat wolności okresu międzywojennego, znowu niweczy nam nie kto inny tylko Niemcy tą rozpętaną wojną. I znowu jakby od początku po Niemcach odbudowujemy Polskę zniszczoną w 70-80 %, sprzątamy po nich gruzowiska miast i wsi, odbudowujemy od nowa zbombardowane przez nich fabryki, domy, ulice, drogi , mosty, szkoły i szpitale. Niemcy to wszystko co nam zniszczyli przez dwa wieki nazywają dzisiaj „polnische Wirtschaft” i w dodatku to poniżające nas pojęcie uwieczniają w swoim słownictwie jako synonim bałaganu i nieporządku polskiego. Bezczelność nie mająca sobie równej! Nasi politycy, a szczególnie ta uprzywilejowana kasta proniemiecka, tak często wyjeżdzająca na konsultacje do Berlina, powinna upomnieć się o skasowanie tego poniżającego nas pojęcia w dalszym ciągu  obecnego w słownikach i języku niemieckim. Tylko, że chyba to im wcale, z jakichś nieznanych względów, nie przeszkadza. Mnie przeszkadza, i to bardzo, a szczególnie podczas różnych spotkań z sąsiadami z za Odry. Polska z tej pożogi niemieckiej, z tej ruiny pozostawionej nam po zaborach i okupacji niemieckiej powstaje i robi poważne porządki. Gdyby nie ta kilkakrotnie powtarzająca się pożoga niemiecka to bylibyśmy znacznie dalej w swoim rozwoju gospodarczym i społecznym. O tym trzeba Niemcom przypominać, bo oni jeszcze operują tym starym poniżającym nas pojęciem „polnische Wirtschaft” choć to w zasadzie ich „porządek”. To raczej powinien nazywać się „deutsche Wirtschaft”.

Wraz z tym naszym porządkowaniem gospodarki po Niemcach wzrasta w końcu optymizm i poczucie dumy narodowej Polaków. Wzrastają też oczywiście oczekiwania wzrostu poziomu życia naszego wykształconego i pracowitego społeczeństwa. Wszystko zależy przecież od wydolności finansowej naszej, jak i z nami skorelowanej europejskiej gospodarki. Emeryci, szczególnie ci z najniższymi emeryturami, te tzw. wojenne i tuż powojenne roczniki osób najbardziej skrzywdzonych niemiecką wojną, liczą na podwyżkę swych emerytur. Pracownicy w firmach, nie pamiętający pożogi niemieckiej,  szczególnie młodzi, też na swoje podwyżki czekają. Widzą, że w ich firmach kręci się teraz lepiej, towar schodzi i przybywa zamówień. Średnia płaca poszła o kilkaset złotych w górę wraz z optymizmem Polaków. „Polnische Wirtschaft” dzisiaj Polakowi kojarzyć się powinien z sukcesem gospodarczym, z odbudową polskiego przemysłu, porządkowaniem naszych miast i wsi, z autostradami i dynamicznym rozwojem, a nie jak Niemcom z polskim bałaganem. Dzisiaj jesteśmy już optymistami z głową podniesioną i pewnie stojących na własnych nogach. Obawiamy się niepokojących sygnałów z różnych krajów Unii Europejskiej o nie najlepszej tam koniunkturze gospodarczej i mało optymistycznych prognozach. Analitycy podają, że z zachodu „wieje” stagnacją, że ten główny „koń pociągowy UE” jakim są Niemcy ma poważną zadyszkę i na pewno nie pociągnie do przodu gospodarek niektórych państw zależnych od niemieckiej gospodarki. Słyszymy i w TV widzimy, co dzieje się w „pysznej i zarozumiałej” Francji pod prezydenturą Macrona. „Żółte Kamizelki” na ulicznych demonstracjach krzyczą, że tam się na godnym poziomie już nie da żyć. Narzekają Szwedzi, bo emigranci zabrali im socjal i mieszkania, a często całe dzielnice. Buntują się Hiszpanie, Grecy i Portugalczycy, gdyż ich stopa życiowa spadła mocno, a bezrobocie i kłopoty finansowe w związku ze strefą euro, nie gwarantuje im ani krzty nadziei i optymizmu. Nastroje niezadowolenia panują  we Włoszech z pretensjami wobec Niemiec, których obwinia się za stagnację i kłopoty finansowe Włoch. W tych krajach optymizmu nie ma, a nadzieja jest tam nadwątlona. U nas zafundowaliśmy sobie nowy porządek, z coraz mniejszym uzależnieniem od Niemiec i ich cyklu koniunkturalnego, nie odcinając się od sąsiedzkiej współpracy.

W Niemczech optymizm też zaczyna być „towarem” deficytowym. „Ciągle gdzieś zamachy, antysemityzm, napady, molestowanie kobiet przez przybyszów z dalekiego południa, strach wychodzić wieczorami na ulicę wielu miast, w wielu szkolnych klasach niemieckie dzieci są mniejszością i często prześladowane, a Berlin powoli staje się muzułmański. Niemcy mają podstawy do pesymizmu” – mówi jeden z członków niemieckiej delegacji goszczącej w Centrum Charytatywnym im. Jana Pawła II w Gorzowie Wlkp.   Polska ciągle jeszcze walczy z dość ciasnym gorsetem nałożonym nam przez UE, a mimo to nie możemy powiedzieć, że nie brakuje nam Polakom optymizmu w świetle obfitości naszych sukcesów. Polacy już niechętnie biorą nisko opłacane prace często w urągających godności warunkach bytu. Dzisiaj Polak nie musi myśleć o wyjeździe choćby na zbiór szparagów w Niemczech czy winogron i ogórków we Francji lub tulipanów i warzyw w holenderskich szklarniach. Dzisiaj taką pracę ma na miejscu w Polsce i zarobek relatywnie nie wiele mniejszy od tego na zachodzie. Ubywa Polaków w wielu państwach europejskich, a szczególnie ostatnio w Wielkiej Brytanii. W Polsce, w niektórych województwach, bezrobocie spadło do 3,7% i jest jednym z najniższych w UE.  Pamiętam jak się „podle” czuliśmy, niczym druga kategoria ludzi, podczas zresztą bardzo rzadkich wyjazdów na zachód w latach 70-siątych, a nawet i później. Patrzono na nas z politowaniem, a jak gdzieś ktoś dał nam kilka dolarów, to uważano to za miłosierny gest pomocy biednemu Polakowi. Co tu dużo mówić, przecież ten model polskiej biedy pod szyldem „polnische Wirtschaft” przejęliśmy po II wojnie światowej po barbarzyńskim wymordowaniu 6 mln. Polaków i zniszczeniu przez Niemców 70-80% naszej gospodarki, rozkradzeniu  polskiego dorobku kultury całych pokoleń.

Aż trudno uwierzyć, że dzisiaj w Europie o nas Polakach zaczynają mówić z podziwem i pokazywać nas jako dobry przykład gospodarowania, przykład państwa, które nie  tylko wyróżnia się swym rozwojem, ale wskazywane jest jako państwo przewodzące państwom Trójmorza, Grupie Wyszehradzkiej i części Europy Środkowowschodniej. A jednak Polska podniosła się z tego gospodarczo-społecznego poniżenia. Analitycy Narodowego Banku Polskiego podali prognozy, że Polska ma realne szanse rozwijać się w 2019 roku i w latach następnych na poziomie 4-4,7%. Dla porównania: Niemcy ze wzrostem PKB 0,7 %. Od 2017 roku mamy w Polsce systematyczny rozwój, który za 2018 rok zaowocował wzrostem gospodarki 5,1 %. Był to jeden z najlepszych wyników w Europie. Dzisiaj widzimy, jak ważne jest oparcie tego rozwoju na zdrowych zasadach Planu Morawieckiego opartego na efekcie optymizmu zbiorowego, którego warunkami sukcesu są własne banki, innowacje, rozwój lokalnej przedsiębiorczości, nowoczesne rolnictwo i uwolnione przetwórstwo rolne w każdej zagrodzie, reaktywacja narodowych sztandarowych koncernów, aktywizacja małych i średnich przedsiębiorstw z lokalnym polskim handlem. Z tego uporządkowanego modelu gospodarki zaczęliśmy być znani w całym świecie. W wielu krajach zaczęto powoływać się na model polski, jako ten skuteczny i godny naśladowania. Po raz pierwszy od rozpoczętej przez Niemców II wojny światowej zaczęliśmy mieć satysfakcję i poczucie dumy narodowej ze swoich wyników, z tego, że nas zaczęto zaliczać do gospodarek wzorcowych. Polska gospodarka ma się dobrze i weszła w bardzo dobrej kondycji w 2019 rok, na tle widocznego spowolnienia w  Europie Zachodniej. Od niedawna jesteśmy w tej samej grupie krajów rozwiniętych co USA, Japonia, Niemcy, Anglia i Włochy.

Po wyborach do Europarlamentu układ sił zmieni się diametralnie. Jestem przekonany, że ten poniżający nas slogan „polnische Wirtschaft” wraz z dotychczasową dyskryminacją Polski odejdzie bezpowrotnie wraz z tymi, którzy Polsce w UE szkodzili, a dla których demokracja okazała się surowa i zamknęła im wejście na brukselskie salony. Patrząc na wiele znanych mi różnych czynników rozwoju tych zewnętrznych jak i wewnętrznych mogę bez większego ryzyka powiedzieć, że otrzymaliśmy od Opatrzności szansę ma rozwój polskiej gospodarki i dobrobyt społeczeństwa jakiego dotychczas żadne z pokoleń Polaków nie było uczestnikami. To buduje nasz optymizm i dumę narodową, których to wartości nam brakowało, a dzisiaj potrzebujemy ich jak wody i powietrza do życia. Takiej konstelacji warunków Polska jeszcze nigdy nie miała i daj Boże by ich nie zmarnowała.

Augustyn Wiernicki

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x