Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home »
Anety, Leokadii, Wiesława , 9 grudnia 2021

Bie szło man ju

2020-06-03 10:31:39, Autor: Alfred Siatecki | Kategorie: Miasto,

To, co napisałem w tytule, nie jest nową wyliczanką w rodzaju: ene due rabe. To, co napisałem w tytule znaczy, że nie mówię po chińsku. Jeszcze nie mówię.

Ze znajomością języków obcych jestem na bakier jak większość moich rówieśników. W liceum przez cztery lata uczono mnie łaciny. Zapamiętałem na przykład to: Hic iacet jakiś facet (napis na nagrobkach) albo że Plenus venter non studet libenter (pełny brzuch nie uczy się chętnie). Francuskiego nie znam. Po niemiecku radzę sobie jako tako. Po angielsku potrafię podać numer pokoju w hotelu, zamówić piwo w dużym kuflu, zapytać o drogę do centrum. Najwięcej mógłbym powiedzieć po rosyjsku, wszak tego języka uczono mnie przez dziewięć lat: trzy w podstawówce, cztery w liceum i dwa na studiach. Mógłbym, ale nie mówię, bo nie ma do kogo. Z wnukami rozmawiam po polsku, z sąsiadami po polsku, ze znajomymi w moim wieku po polsku. Zdarza się, że bywam za bliską granicą, wtedy posługuję się mową, którą mój kolega z Chociebuża nazywa esperantem, ale to nie ma nic wspólnego z językiem wymyślonym przez doktora Zamenhofa.

Podświadomość mi podpowiada, abym zaczął się uczyć chińskiego i namawiał do tego znajomych, przyjaciół, nawet wrogów. Dawniej językiem międzynarodowym, przypomina podświadomość, była łacina. Potem francuski. Teraz angielski. (Rosyjski próbował, ale poległ. Niemieckiemu też się nie udało.) Nic nie jest dane raz na zawsze, twierdzi podświadomość. Panowanie angielskiego nie będzie trwało do końca świata i jeden dzień dłużej. Jego miejsce zajmie ten język, którym posługuje się największa liczebnie grupa ludzi. Czyli chiński. Jest i drugi powód uczenia się chińskiego. Żyjąca siedem wieków przed Chrystusem Matylda, królowa Saby, przewidywała, jakie będą znaki świadczące o zbliżającym się końcu świata. Na przykład: gdy ludzie wyjdą kosić siano, suche już od letniego słońca, znajdą śnieg, bowiem w nocy spadnie obfity; chleb będzie drogi, mimo że wszędzie będzie się coś uprawiać; ziemia podrożeje niesłychanie; zakwitnie sztuka i posuną się nauki i umiejętności naprzód; ludzie ciężko pracując przez cały tydzień będą zmuszeni, żeby nie umrzeć z głodu, pracować w niedziele i święta. Jest też i to, że żółta rasa zaleje świat. Dawniejsi interpretatorzy tego ostatniego proroctwa przekonywali, że Matylda miała na myśli kolor skóry mieszkańców krajów arabskich. Współcześni komentatorzy twierdzą, że królowej chodziło o obywateli Chin. Można zakwestionować ich spostrzeżenia, ale po co, skoro na metkach większości tego, co leży na marketowych półkach, jest: made in China. Są chińskie restauracje. Chińskie zupki. Chińska medycyna. Fabrykę monitorów TPV Displays w Gorzowie postawili Tajwańczycy. To też obywatele Chin, tyle że z Tajwanu.

A wirus, który na miesiące 2020 r. unieruchomił niemal cały świat, to skąd?

Niewiele brakowało, a chińszczyzna by weszła do Muzeum Ziemi Lubuskiej na jedną majową noc. Każdego roku ta instytucja, zresztą jak większość z tej branży, organizuje Noc Muzeum. Była noc rosyjska, żydowska, łużycka, cygańska, francuska, niemiecka. W 2020 r. miała się odbyć chińska noc. Nie wyszła z powodu koronawirusa, co nie znaczy, że nigdy jej nie będzie. Pewnie za rok się uda, bo szkoda tego, co pracownicy muzeum przygotowali.

Nie znam nikogo, kto zna chiński, a uważam, że ten język ma przyszłość. Gdybym był kimś ważnym we władzach Akademii im. Jakuba z Paradyża lub Uniwersytetu Zielonogórskiego, natychmiast bym uruchomił sinologię.

Ps. Wiele lat temu podróżowałem po Chinach, od Pekinu do Szanghaju. Pozostał mi słowniczek chińsko-polski, wydanie dla turystów. Są w nim krzaczki, jak Europejczycy nazywają chińskie litery, przełożone najpierw na wymowę i potem na znaczenie po polsku. Przykładów krzaczków nie mogę podać z tego powodu, że brakuje ich na klawiaturze mojego laptopa. Dlatego pokazuję to inaczej. Polskie dziś to po chińsku dżin tien, jutro = min tien, pojutrze = hoł tien, jeden = ji, dziesięć = szy. Wieprzowina w sosie słodko-kwaśnym = bo lło gu lao żoł, kapusta pekińska = tsu liu baj tsaj, filiżanka = kafej bej, kawa = kafej, herbata = cza, piwo = pi dziou, wino = hong dziou, wódka = baj dziou, ale smakuje jak sos sojowy.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x