Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home »
Juliusza, Lubosława, Wiktoryny , 12 kwietnia 2021

Gniazdo os

2021-03-03 09:11:20, Autor: Jerzy Kułaczkowski | Kategorie: Miasto,

Od zawsze wiadomo, że w Gorzowie są, jak twierdzą niektórzy, dwie ikony, bądź jak chcą inni, dwie święte krowy. To tramwaje i żużel. Jeszcze świeżo mam w pamięci sytuację, w której prezydent Jędrzejczak znany skąd inąd z bulwersujących pomysłów, wymyślił sobie, że właściwie tramwaje w naszym mieście są zbędne i miejska komunikacja zostanie oparta wyłącznie na liniach autobusowych. Wywołał tym taką burzę i tak wielkie oburzenie, że rychło te obrazoburcze zamiary porzucił. Zresztą jak się tak głębiej zastanowić, to można dojść do uprawnionego wniosku, że była to z jego strony tzw. prowokacja intelektualna mająca wywołać ogólnomiejską debatę nad kształtem miejskiej komunikacji. A że w ogólnym rozrachunku niewątpliwie przyczyniło się to do porażki Tadeusza Jędrzejczaka w kolejnych wyborach prezydenckich to już zupełnie inna bajka.

Ale nie to jest tematem niniejszego felietonu. Będzie mowa o innej gorzowskiej świętości, czyli speedwayu. Wszystko co tylko dotyka problemów Stali i żużla w ogóle natychmiast staje się przedmiotem zainteresowania całego miasta, tematem  rozmów toczonych w rozmaitych miejscach i środowiskach. Do pierwszego wyścigu na torze jeszcze daleko więc uwaga opinii publicznej najpierw skupiała się na ruchach transferowych, miejsca Bartka (wszyscy mówią Bartek, a nie Bartosz, co też pokazuje stosunek kibiców do tego sportowca) w plebiscycie Przeglądu Sportowego na najlepszego polskiego sportowca w ubiegłym roku. Potem sporo zamieszania, prawie że na poziomie awantury wywołała kwestia podziału miejskich pieniędzy przeznaczonych na sport, jako  że żużlowcy zgłosili zapotrzebowanie na lwią część tych środków co miało skrzywdzić pozostałe kluby i sportowe dyscypliny. Wreszcie Stal udała się na długo oczekiwany obóz integracyjny na Teneryfę, co wywołało zdaje się uzasadnioną zazdrość innych polskich klubów żużlowych, które o takim wyjeździe mogły tylko pomarzyć. Grupa była wyjątkowo liczna, bo cel podróży w czasach zamknięcia granic i ograniczenia podróży był wyjątkowo atrakcyjny. Dlatego integrować się mieli nie tylko zawodnicy z rodzinami, ale i działacze i sponsorzy. Wszystko wydawało się być świetnym pomysłem, także wizerunkowym.

Pierwsze relacje z pobytu Stali na wyspie były pełne entuzjastycznych doniesień o pięknej pogodzie, świetnym hotelu, ciepłej wodzie w basenie i oceanie, a także o rowerowych wyczynach Bartka i spółki. Gromem z jasnego nieba stała się więc informacja o rzekomo nieobyczajnych zachowaniach członków ekipy, a mówiąc wprost o rozmaitych alkoholowych ekscesach towarzystwa  zamieszczona w jednym z popularnych portali internetowych. Sprawa nabrała posmaku skandalu, bo temat natychmiast został podchwycony nie tylko przez lokalne media, ale i osoby publiczne, które uznały za stosowne wyrazić swą opinię nie znając wszystkich okoliczności, bo opierając się wyłącznie na nie do końca sprawdzonych doniesieniach prasowych. Opinie i reakcje były skrajnie różne; od tych, które w czambuł potępiały wszystkich stalowców, po takie, które  uznawały, że wszystko to wyłącznie prowokacja i wyssane z brudnego palca insynuacje nieżyczliwych Stali i prezesowi Grzybowi szemranych osobników. Gdzie jest prawda nie mnie to rozsądzić, pojawiły się sprzeczne oświadczenia i wyjaśnienia, słowa przeciwko słowom, czyli klasyczny magiel. Ponoć ma to wszystko trafić do sądu, który ma rozstrzygnąć co tak naprawdę wydarzyło się na Teneryfie. Ponieważ jednak w Polsce młyny sprawiedliwości mielą powoli to na werdykt będziemy musieli poczekać długo do momentu, gdy cała sprawa właściwie nikogo już nie będzie obchodzić. Jedno jest pewne, klub Stal Gorzów nie jest zbyt lubiany w polskim środowisku żużlowym pewnie dlatego, że jego sportowe osiągnięcia stają niektórym kością w gardle.  Odnoszę także wrażenie, że  ta afera wywołała sporo radości w wielu miejscach,  co gorsze także w naszym mieście. Jak trafnie zauważył jeden z ogólnopolskich znawców żużla „w tym Gorzowie jest takie środowisko, że nie wszyscy się lubią”. I to jest chyba najgorsze w całej tej sprawie, owe Schadenfreunde tak często spotykane w naszym mieście. A ponieważ nieszczęścia chodzą zwykle parami to na domiar złego jeden z młodych gorzowskich żużlowców po tzw. pijaku zadarł z policjantami, zmuszonymi do podjęcia interwencji, naruszając ich nietykalność i obrażając werbalnie. Tak sobie myślę, jak to się dzieje, że młodzi ludzie mający w klubie Bartka Zmarzlika, wzór człowieka i sportowca, zamiast go naśladować zachowują się tak nieodpowiedzialnie i karygodnie. Na całe szczęście w tym przypadku zarząd klubu z prezesem Grzybem na czele nie próbował tuszować wybryku i zawiesił zawodnika do odwołania. Mam nadzieję, że działacze zrobią wszystko co możliwe by oczyścić Stal z tego odium, jakie niewątpliwie ciąży obecnie na klubie i naprawi jego nadwyrężony wizerunek, tak by znów stał się dumną wizytówką miasta.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x