2017-03-29, Sport
W piątym spotkaniu ćwierćfinałowym koszykarki InvestInTheWest AZS AJP przegrały z CCC Polkowice 81:87 i nie zagrają o medale.
- Ciężko coś powiedzieć, tak jestem rozentuzjazmowany tym co przed chwilą zobaczyliśmy na parkiecie – mówił zaraz po ostatniej syrenie trener CCC Maros Kovacic. I zaraz dodał, że każda z drużyn mogła awansować do półfinału. – Szczęście uśmiechnęło się do nas. Bardzo podoba mi się styl gry gorzowianek. Naprawdę żal, że tego zespołu nie ma w dalszej walce. Powinniśmy zagrać ze sobą, ale nie na tak wczesnym etapie play off – dodał.
Jedna z liderem polkowiczanek Magdalena Leciejewska powiedziała wprost, że mecze CCC z AZS AJP były godne finału i całe seria zasłużyła na najwyższe noty. – Mam nadzieję, że kibice są zachwyceni tym co pokazałyśmy wspólnie z gorzowskim zespołem. Nasze rywalki zaprezentowały świetny basket – podkreśliła.
Ostatnie spotkanie odbywało się przy wypełnionej po brzegi hali. To co pokazały drużyny, szczególnie w pierwszej połowie, to był kosmiczny – jak na polskie warunki – basket. Gorzowianki zastosowały nową obronę, wychodząc aż na szósty metr. Chciały tym samym zneutralizować jedną z silniejszych broni pomarańczowych, czyli rzuty z dystansu. Rywalki nie spanikowały i zaczęły znajdować inne drogi do naszego kosza. Podobnie czyniły akademiczki i oglądaliśmy fenomenalne widowisko. Do przerwy AZS AJP prowadził 45:38, grając na niebotycznej skuteczności w rzutach za dwa punkty na poziomie prawie 73 procent. Rywalki zaś miały 61-procentową skuteczność.
Po zmianie stron przyjezdne zaczęły zagęszczać drogę do swojego kosza, a u nas pojawił się problem. Dosyć szybko czwarte przewinienie złapała Stephanie Talbot i na kilka minut usiadła na ławkę. Od tego momentu rozpoczęły się kłopoty. Polkowiczanki ponadto odcięły od rzutów Courtney Hurt i choć nasza obrona nadal dzielnie radziła sobie z atakami, to przy malejącej ilości szans podkoszowych skromna przewaga zaczęła szybko topnieć. Do tego wkradły się nerwy, których wynikiem były błędy. Na początku czwartej kwarty mieliśmy już remis 55:55. Do końca tej kwarty trwała zacięta i bardzo wyrównana walka. – To były takie koszykarskie szachy – powiedział potem trener Dariusz Maciejewski.
W 37 minucie CCC odskoczyło na pięć punktów (71:66), lecz gospodynie walczyły do końca. W ostatniej akcji nasze trzykrotnie rzucały z daleka i dopiero Nicole Seekamp równo z syreną doprowadziła do wyrównania 71:71. W dogrywce początkowo wszystko szło po naszej myśli. Prowadziliśmy 75:73 i 77:75. Niestety, cztery kolejne punkty zdobyły rywalki, w szeregach których świetnie w tym momencie grała Weronika Gajda. Niespełna 80 sekund przed końcem nastąpiło zdarzenie mające wpływ na przebieg samej końcówki. Aleksandra Pawlak z nieprzygotowanej pozycji starała się rzucić za trzy punkty, choć należało spokojnie rozegrać akcję i szukać dobrej pozycji. Rywalki natychmiast podwyższyły wynik na 81:77 i mając 50 sekund do końca kontrolowały już sytuację na parkiecie.
- To były kapitalne zawody. W dogrywce zabrakło nam po prostu sił. CCC to bardzo silny zespół i żeby z nim walczyć musieliśmy w każdym spotkaniu zagrać z charakterem. I tak też się stało. Jestem bardzo dumny z dziewcząt i w szatni nie powiem złego słowa. One zasłużyły na wielki szacunek i szkoda, że już zapewne więcej nie będziemy pracowali w takim składzie – stwierdził.
Rzeczywiście szkoda, że emocje koszykarskiego sezonu są już za nami. Była szansa awansu, a tak nasze skończyły rozgrywki na szóstej pozycji. – Życzę ekipie CCC złotego medalu. Myślę, że wspólnie pokazałyśmy fantastyczną grę i dziękuję kibicom, że nas wspierali przez cały sezon. To był taki rok, o jakim marzyłam, choć bez końcowego sukcesu w postaci medalu – powiedziała wyraźnie zasmucona kapitan naszego zespołu Katarzyna Dźwigalska.
Robert Borowy
Fot. Bogusław Sacharczuk
AZS AJP: Stephanie Talbot 24, Nicole Seekamp 20, Courtney Hurt 16, Aleksandra Pawlak 9, Paulina Misiek 6, Magdalena Szajtauer 4, Katarzyna Dźwigalska 2.
CCC: Isabelle Harrison 16, Weronika Gajda 15, Jamierra Faulkner 14, Magdalena Leciejewska 10, Raisa Musina 9, Ewelina Gala 7, Walerija Musina 6, Angelika Stankiewicz 6, Marija Rezan 2, Mariona Ortiz 2.
Po siedmiu tygodniach na parkiety Ligi Centralnej powracają szczypiorniści.