2019-05-31, Prosto z miasta
1 czerwca 1985 roku gorzowianka Katarzyna Zawidzka zdobyła tytuł Miss Polonia. Było to wydarzenie, o którym lokalne gazety szeroko rozpisywały w tamtym czasie.
Jeszcze w tym samym 1985 roku, jako pierwsza Polka, osiągnęła sukcesy na arenie międzynarodowej – została IV Wicemiss International i zajęła 8 miejsce w finale Miss World. Oto rozmowa z K. Zawidzką, która ukazała się wówczas na łamach tygodnika Ziemia Gorzowska”
Jestem niefotogeniczna
czyli „wszystko za wszystko” z najpiękniejszą Polką 1985 roku – Katarzyną Zawidzką
- Jaka jest pani szczęśliwa liczba?
- Siódemka.
- Ale wygrała dziesiątka. - Owszem, występowałam z numerem 10, ale jednak podczas balu w hotelu Forum, gdy już jako Miss Polonia ciągnęłam losy, aż czterokrotnie z rzędu wylosowałam siódemkę.
- Czy pamięta pani słowa, którymi zaprezentowała się pani publiczności?
- Mam 23 lata, mieszkam w Gorzowie, jestem studentką Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Największa przyjemność sprawia mi przebywanie na łonie natury. Lubię sport, pływanie i koszykówkę.
- Zaczynamy od życiorysu. Jest pani jedynaczką, a z jedynaczkami zwykle bywa, iż są pupilkami ojców
- W moim przypadku też tak chyba było i jest. Mama zawsze miała cięższą rękę, a tata mnie chyba rozpieszczał.
- Czyli nie musiała pani być zawsze grzeczną córeczką?
- I wcale nie byłam idealnym dzieckiem. Rodzice mieli ze mną drobne kłopoty, to oceny w szkole nie były takie, jakie sobie życzyli, to znów za późno wracałam z prywatki. W sumie jednak większych afer nie było …
- Gdzie pani uzyskała maturę?
- W Liceum Ogólnokształcącym na Puszkina.
- W październiku będzie zjazd absolwentów I LO. Weźmie pani w nim udział ?
- Nawet o tym nie wiedziałam, ale jeśli będzie to tylko możliwe, na pewno przyjadę.
- A teraz o studiach. Dlaczego ekonomia i akurat we Wrocławiu?
- To jest taka rodzinna tradycja. Oboje rodzice są ekonomistami. W zasadzie lubię chemię, ale na czystą chemię nie chciałam się zdecydować, bo nie wyobrażałam siebie w zawodzie chemika. Dlatego wybrałam kierunek pośredni : inżynieryjno-ekonomiczny przemysłu chemicznego, który prowadzi tylko uczelnia wrocławska. Mówi się nawet o nas, iż jesteśmy najlepszymi ekonomistami wśród inżynierów i najlepszymi inżynierami wśród ekonomistów.
- Czy jako studentka ma pani świadomość atutu swojej urody?
- Czasami mi pomaga, czasami przeszkadza. Różnie bywa. Zależy u kogo się zdaje …
- Zdarzyło się pani założyć tę czy tamta bluzkę dlatego, iż egzaminator lubi taki kolor ?
- Na ogół ubieram się na egzamin bardzo skromnie. Nigdy nie starałam się przypodobać, zdarzyło mi się nawet, że jeden z wykładowców miał mi to za złe.
- Jaką jest pani studentką ?
- Średnią.
- A średnia ?
- Średnia.
- Oblała pani jakiś egzamin?
- Bywało, że nie przyszłam na egzamin.
- W jakich przedmiotach jest pani najmocniejsza ?
- Najlepiej radze sobie z naukami ścisłymi.
- A jak pani teraz poradzi sobie ze studiami ?
- Będę kontynuować. Został mi jeszcze jeden rok, przy czym w semestrze letnim nie ma już zbyt wiele zajęć.
- Czy da się pogodzić obowiązki studentki z obowiązkami najpiękniejszej Polki 1985 roku ?
- Chciałabym pogodzić. Sądzę, że dziekan zezwoli mi na indywidualny tok studiów, a wtedy będę miała trochę więcej czasu na podołanie temu wszystkiemu.
- Skąd się wzięły u pani zainteresowania sportowe?
- Z lat szkolnych. Grałam trochę w koszykówkę, ale ze względów zdrowotnych musiałam z niej zrezygnować. Dobrze pływam i lubię to. Trochę też jeżdżę konno, teraz zaczęłam na nartach. Lubię sport, lubię oglądać piłkę nożną, tenis, nie jestem jednak namiętnym kibicem.
- Kto panią namówił do udziału w konkursie „Miss Polonia 1985”
- Przede wszystkim znajomi, koleżanki i koledzy.
- Bardziej koleżanki czy bardziej koledzy ?
- Koleżanki, ale było z tym różnie. Kiedy pojechałam i przeszłam eliminacje, słyszałam również : a wiesz Kaśka, zajmiesz jakieś miejsce, to się zmienisz, przestaniesz być sobą …
- A czy dziś zdecydowałaby się pani wystąpić w takim konkursie ?
- Gdybym nie znała tego wszystkiego, to na pewno , ale w momencie, gdy poznałam – zastanawiałabym się. Ja naprawdę jestem straszny tchórz, ale skoro już w to wdepnęłam – brnęłam do końca. Były jednak momenty, że się strasznie bałam.
- Długo to trwało ?
- Od marca, kiedy były eliminacje, praktycznie bez przerwy po ostatni koncert. Najpierw było zgrupowanie w Karpaczu, następnie przymiarki w łódzkiej „Telimenie”i kostiumów kąpielowych w Poznaniu, później obóz w Zalesiu koło Warszawy, aha, jeszcze wcześniej był pobyt w Krakowie. W Karpaczu przyzwyczajaliśmy się do siebie, uczyłyśmy się chodzić w butach na wysokim obcasie, oswajano nas ze sceną i publicznością. A próby indywidualne, układy robiliśmy dopiero w Zalesiu. Potoczna opinia głosi, że jest to konkurs dla próżnych, żeby nie powiedzieć głupich dziewcząt. Co pani o tym sądzi ? Na początku tez sugerowałam się tą opinią. Także po eliminacjach warszawskich można było odnieść takie wrażenie. Ale ogólnie wydaje mi się, że dziewczyny, z którymi się zetknęłam, nie są takie, że jednak coś sobą reprezentują.
- Może ten czerwony „Volkswagen Golf Turbo Diesel” sprawił, że w tym roku na starcie stanęły wyjątkowo atrakcyjne dziewczyny ?
- Dla nas ta nagroda była zaskoczeniem. Powiedziano nam o tym dopiero po eliminacjach, gdy zostało 25 kandydatek.
- Ale w finale widzieliśmy tylko 24 …
- Było nawet 23, bo za przekroczenie regulaminu zdyskwalifikowano dziewczęta z numerami 6 i 25.
- Za co ?
- Samowolnie oddaliły się z obozu w Zalesiu, chociaż podpisałyśmy zobowiązanie. Wszystkie to mocno przeżyłyśmy, bo już północ, wokół las i sporo podejrzanych mężczyzn kręcących się po sąsiedzku.
- Czy wymiary kandydatek odgrywają jakąś rolę przy wyborze najpiękniejszej ?
- Nie, nie ma to większego znaczenia, jurorzy nawet nas nie mierzyli. My same podawałyśmy swoje wymiary. Raz nas mierzono, ale to było podczas przymiarki w „Telimenie” … A poza tym był przypadek, że dziewczyna podała na zgłoszeniu swoje wymiary :98-68-98 przy 178 cm wzrostu. Wymiary idealne i powszechnie już sądzono, że to jest właśnie Miss Polonia, a potem nastąpiło rozczarowanie. Była to po prostu dziewczyna proporcjonalna.
- Jury prowadziło również rozmowy z kandydatkami. O co panią pytano ?
- Pytania były ogólne. Pytano o zainteresowania, co robię, dlaczego się zdecydowałam na udział, jakie odczucia ze zgrupowań, co będzie jak wygram.
- No właśnie, co pani odpowiedziała na to ostatnie pytanie ?
- Odpowiedziałam, że nie myślę o finale i nie zastanawiałam się nad tym, co będzie.
- Najprzyjemniejszym momentem było zapewne ogłoszenie wyników, a jaki był najbardziej przykry ?
- Kiedy ogłoszono dziesiątkę finalistek, wtedy po raz pierwszy się popłakałam. Bo myśmy się szalenie ze sobą zżyły przez te wszystkie zgrupowania. Ludzie nam nie wierzą, ale było nam naprawdę przykro w tym momencie.
- Dla pani osobiście był to jednak moment radości. Naprawdę nie było istotnie przykrych chwil ?
- Nie, nie było.
- Polki słyną z piękności, ale dotychczas żadnej z nich nie udało się osiągnąć sukcesu na arenie międzynarodowej.
- Nie powiedziałabym, że Polkom się nie wiodło. W konkursie Miss Universum 84 Joanna Karska zajęła przecież 13 miejsce na 84 dziewczyny. Myśmy się przyzwyczaili, ze jak nie ma pierwszego, drugiego, trzeciego miejsca, to już nie ma sukcesu.
- Ale o trzynastym miejscu się nie mówi, o tym się nie pamięta …
- Na pewno się nie mówi, ale to i tak jest duży sukces, bo przy takiej konkurencji, przy takich pieniądzach, trudno jest się przebić, zwłaszcza, że dopiero trzeci rok organizujemy takie konkursy.
- Są ludzie w Polsce, którzy twierdzą, iż mają receptę na światowy sukces. Czy pani już wie jak zaprezentować się za granicą ?
- Nie, nie ma żadnej recepty, nie liczę też na żadne zwycięstwa. To naprawdę jest loteria i … ostra harówka przed występem.
- Jakie pani ma zobowiązania wobec sponsorów ?
- Mam pozować do zdjęć reklamowych, brać udział w imprezach organizowanych przez „Express”, reprezentować kraj w konkursach międzynarodowych i w ogóle być do dyspozycji organizatorów.
- A czego pani nie wolno ? Wiemy, że wyjść za mąż, co jeszcze ?
- Nie ma specjalnych zakazów, ale też nie mogę za bardzo dysponować swoja osobą.
- Zwycięstwo w takim konkursie stwarza możliwości, pozwalające nawet urządzić się na całe życie. Miała już pani jakieś ciekawe propozycje ?
- Na razie jeszcze nie, ale zacznijmy od tego, że teraz nie mam za bardzo czasu, bo już 4 lipca musze być Miami, a przed tym przygotowania, przymiarki, zdjęcia …
- Teraz Miami, a co dalej ?
- W sierpniu Toki, gdzie odbędą się wybory Miss Intercontinental. Na wybory miss świata nie jadę do Londynu, pojedzie koleżanka.
- Dlaczego ? - Po prostu nie wierzę, że mogę odegrać tam większą rolę.
- Do kogo należała decyzja ?
- Do organizatorów. Nawet wole jechać do Tokio, bo tam będzie tajny konkurs, będą wybierać jakby miss XXI wieku. Japończycy cos tam wymyślają niesamowitego, szykują jakieś niespodzianki i to może być interesujące. A poza tym lubię podróżować, pociąga mnie egzotyka. W Londynie natomiast wszystko odbędzie się tradycyjnie.
- Przez cały rok będzie pani szczególnie uprzywilejowaną osobą. Co pani przez ten rok chce osiągnąć, zyskać ?
- Chciałabym skorzystać z okazji i dużo podróżować, zobaczyć jak najwięcej świata. Chciałabym tez zdobyć jakąś ciekawą pracę jako modelka, przeżyć fajną przygodę, mieć jak najmniej stresów i przykrych chwil.
- Czy to znaczy, że dyplom, który pani uzyska, powędruje do szuflady ?
- Nie, bo sądzę, że gdybym się nawet zaangażowała jako modelka, to będzie tylko zajecie dodatkowe. Przede wszystkim chcę pracować w swoim zawodzie.
- Miała pani jakieś propozycje z filmu ?
- Nie miałam, ale nawet gdyby były, nie skorzystam, nie pociąga mnie to. Uważam, że jestem niefotogeniczna.
- ???!!!
- Po prostu ja się samej sobie nie podobam na ekranie.
- A przynajmniej wróci pani po studiach do Gorzowa ?
- Miałam taki zamiar i wciąż mam …
- Ale teraz zaczyna pani wątpić ?
- Wątpić ? Nie wiem, teraz wszystko może się wydarzyć.,
- Co panią najbardziej w tym wszystkim bawi ?
- Jestem jeszcze przerażona tym wszystkim, dopiero się oswajam, ale od wczoraj zaczęła mnie najbardziej Cieszyc nagroda. Pojeździłam trochę i przekonałam się, że samochód jest naprawdę wspaniały. Nie ma zbyt dużej praktyki, ale on niemalże sam jeździ …
- I co pani zamierza zrobić z tym swoim wspaniałym autem ?
- Przez rok muszę nim jeździć i reklamować fundatora. A w ogóle zatrzymam go sobie, bo to wszak prezent i naprawdę miła pamiątka. Wspaniały wóz. Jak pojechałam na przegląd, chłopcy przywitali mnie kwiatami, ale chw8ilę później zainteresowali się głównie samochodem …
- Czyli ludzie panią poznają ?
- Nie miałam na razie zbyt dużej styczności z ludźmi, ale na ogół wszyscy są dla mnie sympatyczni. Jak oglądałam siebie w telewizorze, przestraszyłam się, matko, bo mnie poznają i co teraz będzie ? I rzeczywiście, wszędzie mnie poznają, uśmiechają się, pozdrawiają. Jest to nawet sympatyczne.
- Jak pani odczuwa skutki swojej popularności ?
- Bardzo mnie ona jeszcze peszy. Weszłam do sklepu kosmetycznego i poczułam się zażenowana, bo babki mnie poznały , pokazywały innym …
- Ale popularność daje również pewne przywileje.
- Spotkałam się z tym przy okazji rejestracji samochodu. Stałam normalnie w kolejce, przede mną sami mężczyźni, weszła pani, która mnie poznała i zawołała : No, panowie, nie dosyć, że kobieta, to jeszcze Miss Polonia, mogłaby przecież wejść bez kolejki. I to również było sympatyczne.
- Najpiękniejsza Polka musi liczyć się z tym, że zostanie zasypana licznymi ofertami matrymonialnymi. Czy jest ktoś, kto mógłby być zazdrosny ?
- Nie ma kogoś takiego.
- Czyli że wszyscy Polacy stanu wolnego maja jakieś szanse ?
- No pewnie,, ale dopiero za rok, bo nie mogę przez ten czas zmienić stanu cywilnego.
- Dziwne jednak, że taka piękna dziewczyna nie ma swojego chłopaka. Czyżby była pani aż tak wybredna ?
- Nie, ale nie mam jakoś szczęścia.
- A może już pojawili się pierwsi adoratorzy ?
- Nie, bo przecież poza rodzicami i dziennikarzami nie miałam dotychczas innych kontaktów.
- Co pani najbardziej ceni u mężczyzn ?
- To pytanie strasznie mi nie leży …
- W taki razie, jakie kryteria winien spełniać mężczyzna pani życia ? Zacznijmy od wzrostu …
- Na pewno nie może być niższy ode mnie, ale musi być bardzo wysoki.
- Kolor włosów, oczu ?
- To nieważne.
- A inteligencja ?
- Na pewno.
- Wyższa czy niższa ?
- Wyższa.
- Czy mężczyzna powinien dominować ?
- W niektórych sprawach tak, ale bez przesady.
- Jaki rodzaj adoracji lubi pani najbardziej ?
- Spokojny, w miarę grzeczny, nie natarczywy.
- Wyczuwa się, że pani ma chyba jakąś awersję do mężczyzn. Czyżby miała pani jakieś przykre doświadczenia ?
- Można tak to określić.
- Słowem, odnosi się pani do mężczyzn z wyrozumiałością, ale na dystans. A pani ideał rodziny ?
- Ponieważ wiem, co znaczy być jedynaczką, wole dwa plus dwa.
- Czy umie pani gotować ?
- Nie za bardzo. W akademiku nie ma ku temu warunków, a w domu mama zawsze powtarzała : dziecko, zdążysz się jeszcze w życiu nagotować.,
- Pani największa wada ?
- Mimo wszystko chyba lenistwo.
- A zaleta ?
- Nie wiem.
- Czy za tym stoi skromność ?
- Nie, autentycznie nie wiem.
- Co pani robi w wolnych chwilach ?
- Często chodzę na basen, bywam na imprezach w studenckim klubie „Pałacyk”, ostatnio oglądałam tam cykl „Poza kinem”. Są to filmy video.
- Jakie filmy pani ostatnio widziała ?
- „Rambo”, „Listonosz puka dwa razy”. W normalnym kinie dawno już nie byłam.
- A książki ?
- Teraz czytam Remarquea „Na zachodzie bez zmian”.
- Ulubiona gazeta, czasopismo ?
- „Przekrój” oraz „Kobieta i życie”.
- Ulubiona potrawa ?
- Pizza. W ogóle lubię ostre potrawy.
- Kwiaty ?
- Róże, jak te otrzymane od was.
- Co pani sądzi o „Isaurze” ?
- Prawie nie oglądam tego serialu. Widziałam tylko dwa odcinki zirytowały mnie bardzo. Może gdybym mogła obejrzeć całość, zrozumiałabym dlaczego ludziom ten film tak się podoba.
- Czy stanęłaby pani do konkursu Miss Natura ?
- Nie.
- Z zasady czy ze względu na wymogi regulaminowe „Miss Polonia” ?
- Nie leży to w mojej naturze, nie potępiam, ale siebie w tym nie widzę.
- Nie obawiała się pani reakcji rodziców na wiadomość o udziale w konkursie ?
- Powiedziałam im o tym dopiero po eliminacjach i z góry wiedziałam, że zaraz padnie pytanie: dziewczyno, czy ty zdajesz sobie sprawę, że możesz zawalić studia ? W sumie jednak nie byli przeciwni …
- A co w tej chwili czują rodzice ?
- Jest miło, ale są już zmęczeni tymi telefonami, wizytami, życzeniami. Zbiegły się nawet dzieci z całego osiedla, zrobiły wielki napis : Witamy Miss Polonia. O ten Duzy bukiet, to właśnie od nich. To są miłe chwile. Przyjechałam do domu odpocząć, być tylko z rodzicami, niestety, nie jest to możliwe, m.in. za sprawą dziennikarzy.
- Jeszcze niedawno miała pani własne plany wakacyjnego wypoczynku …
- Planowałam wycieczkę do Grecji i może jednak uda mi się we wrześniu na tydzień lub dwa tam pojechać. I będzie to chyba prawdziwy wypoczynek. Bo nie liczę, że wypocznę w Miami. Karska przed rokiem przebywała na Florydzie cały miesiąc, ale tylko dwa dni już po konkursie miała dla siebie. Ojej, an śmierć bym zapomniała, przecież mam w tym roku praktykę studencką …
- My też na wstępie zapomnieliśmy pani pogratulować. Prosimy zatem przyjąć od wszystkich czytelników „Ziemi Gorzowskiej” życzenia, oby ten szczęśliwy dla pani rok trwał jak najdłużej. I dziękujemy za godzinę szczerości.
KATARZYNĘ ZAWIDZKĄ na okoliczność zdobycia tytułu Miss Polonia 1985 odpytywali: Jan Delijewski i Jerzy Zysnarski „Ziemia Gorzowska” Nr 24, 1985r.
Od redakcji: K. Zawidzka po ukończeniu Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu, pracowała jako modelka w Europie i Stanach Zjednoczonych. Wyszła za mąż za biznesmena Serga Versano, urodziła dwóch synów, zamieszkała w Paryżu i zajęła się biznesem.
Od piątku, 30 stycznia pracownicy Urzędu Miasta Gorzowa Wlkp. będą roznosić decyzje ustalające wysokość podatku od nieruchomości, podatku rolnego, podatku leśnego oraz łącznych zobowiązań pieniężnych na rok 2026.