więcej
 
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Jolanty, Lotara, Wita , 15 czerwca 2021

Michaela od hospicjum, bo tak trzeba

2021-05-27, Prosto z miasta

Kierowała gorzowskim hospicjum. W Wilnie na surowym korzeniu założyła pierwsze hospicjum litewskie. Nie umie siedzieć, bo zawsze trzeba komuś pomóc.

medium_news_header_30469.jpg
Siostra Michaela Rak Fot. www.bernardinai.lt

Niewysoka, zawsze w zakonnym stroju, z różańcem przy pasie. Jak trzeba, siada w samochód i jedzie załatwić ważne rzeczy tam, gdzie inni by nie pojechali. Michaela Rak, siostra ze zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego otrzymała właśnie tytuł Honorowego Obywatela Miasta Gorzowa Wielkopolskiego, czyli inaczej została honorową gorzowianką, a decyzję taką podjęli radni miasta. 

Pewnej nocy na warszawskim dworcu

Wczesna wiosna. Wracam z Budapesztu. Na Dworcu Centralnym w Warszawie mam kilka godzin czekania na pociąg do Gorzowa. Każdy, kto zna centralniak, wie, że to mało przyjemne miejsce jest. Ale co zrobić, mus to mus. Podchodzę do stojących niemal na środku ławeczek i tu zaskoczenie. Bo właśnie tam, na tych niezbyt wygodnych ławeczkach siedzi znajoma postać w habicie. Coś tam czyta. Ale w końcu łapie moje spojrzenie i …. Siostra Michaela – pani Renata. I po chwili już jest tak, jak przez lata bywało w Gorzowie.  Zaczynamy się wymieniać informacjami, co i gdzie się wydarzyło oraz co tu siostra robi???

Siostra Michaela Rak była wówczas właśnie w końcówce uruchamiania wileńskiego hospicjum, a do Warszawy przyjechała jak zwykle szukać wsparcia. Bo bez pomocy polskich wiernych, polskich przyjaciół na pewno to hospicjum by uruchomiła, ale trwałoby to znacznie dłużej i może lekko siermiężniej. A w Warszawie czekała na nocny autobus rejsowy do Wilna. Za kilka lat mnie też przyjdzie pojechać nim do tego urokliwego miasta.

Ale na ten moment trzeba się rozstać. Siostra Michaela rozpina swoją przepastna torbę, wyjmuje malunek – Matka Boska Ostrobramska na małej deseczce. – Będzie pani potrzebna – mówi na do widzenia i już idzie w kierunku, skąd odjeżdżają międzynarodowe autobusy. Ja jadę do Gorzowa i myślę o tej niezwykłej kobiecie.

Dawno, dawno temu w Gorzowie

Trzeba było zmiany demokratycznej w 1989 roku, aby nagle w przestrzeni publicznej pojawił się problem hospicjum jako specjalistycznej placówki, gdzie niesie się pomoc pacjentom terminalne chorym i ich rodzinom. W Gorzowie hospicjum pojawiło się w 1996 roku. W niewielkim budynku przy ul. Stilonowej zmieściło się właśnie hospicjum, potem doszły jeszcze przychodnia paliatywna, hospicjum niestacjonarne, świetlica dla dzieci – rodzin pacjentów terminalnie chorych. Od samego początku aż do 2008 roku w hospicjum pracowała właśnie siostra Michaela Rak. Była jedną z założycielek, a potem wieloletnią siostrą – dyrektor. To za jej dyrekcji wykuwała się formuła działania tej trudnej placówki. To wraz z nią przyszły Pola Nadziei – coroczna akcja sadzenia żonkili – znaków pamięci o osobach ciężko chorych, ale i sposób na zbieranie datków. To ona zaczęła organizować kwesty uliczne na rzecz placówki, to jej się chciało pozyskiwać kolejnych sponsorów – darczyńców hospicjum. To ona w końcu zabiegała różnymi sposobami, aby o hospicjum mówiono nie szeptem, nie półgłosem, nie ze strachem, ale tak, jak się powinno. To ona mówiła i nadal mówi, że każdy ma prawo do godnego pożegnania.

- Dla manie nie jest ważne, w co kto wierzy, jakiego jest koloru skóry, dla mnie liczy się człowiek w potrzebie – mówiła wiele razy. I jako przykład podawała jednego z pacjentów, który był niewierzący. Nie chciał księdza ani żadnych posług religijnych, ale w nią rozmawiał. – Bo zawsze można znaleźć klucz do człowieka – przekonywała.

Pomóc można w różny sposób

Już w Gorzowie zaczęła się interesować, jak wygląda kwestia pomocy hospicyjnej u sąsiadów. Stała się konsultantką hospicjum domowego w jednej z podberlińskich miejscowości. To jej wiedza i doświadczenie zaprocentowały przy zakładaniu pierwszego hospicjum na Białorusi w Mińsku i w Kaliningradzie, czyli w Rosji. Ale długo jakoś nie przychodziło jej do głowy, że może i jej przyjdzie się ruszyć się w świat. Co prawda niezbyt daleki, ale jednak w świat.

W zakonie nikt nikogo nie pyta o zdanie. Kiedy przełożony decyduje, zakonnicy przychodzi zadanie wykonać. Jednak w przypadku Michaeli Rak zapytano ją, czy… W Gorzowie wówczas podniósł się lament, że jak to, jak tak bez Michaeli hospicjum. Jednak siostra Rak przyjęła propozycję, zadanie wielkie i pojechała na Litwę.

W drodze do Rossy to jest

Wileńskie hospicjum mieści się przy ul. Rasų. To budynek, w którym przed wojna mieszkał ksiądz Michał Spoćko, założyciel jej zgromadzenia. Kiedy siostra Michaela trafiła tam w 2008 roku, to była to sobie taka oto ruinka, zaniedbana jak kilka innych budynków sakralnych w tym mieście słynnym z Ostrej Bramy i trudnej jednak do policzenia liczb kościołów, kaplic i innych sakralnych obiektów. Po latach, przy pomocy polskich, w tym także gorzowskich przyjaciół i darczyńców hospicjum wileńskie może się pochwalić nowoczesną bazą, bardzo eleganckim otoczeniem, olbrzymią pomocą pacjentom i ich rodzinom. To nowoczesna ze wszech miar placówka medyczna, która standardem nie odstaje od dobrych europejskich wzorów.

Bywalcy litewskiej stolicy wiedzą, że jak się idzie pieszo od Ostrej Bramy do słynnego cmentarza na Rossie, to w pewnym momencie mija się dość wysoki mur zza którego wyglądają wysokie drzewa. Brama prowadzi na okazały i bardzo ciekawy dziedziniec. To właśnie litewskie hospicjum. Zresztą zaświadcza o tym tablica na bramie – po litewsku i po polsku. Personel też w większości mówi po polsku. Trudno się zresztą dziwić, kiedy placówką kieruje polska zakonnica. – Nigdy nie wymagałam, aby mówić tylko po polsku. Przecież to Litwa – tłumaczyła kiedyś siostra Michaela Rak.

Także tu obowiązuje zasada – nie ma znaczenia wyznanie, kolor skóry czy inne tego typu rzeczy. Liczy się człowiek w potrzebie.

Ekonomia pomaga w zarzadzaniu

Przyszła siostra dyrektor urodziła się 58 lat temu w Lipianach. Skończyła Liceum Ekonomiczne w Barlinku i ta wiedza jak się okazuje, pomaga jej w prowadzeniu hospicjów. Już w zakonie skończyła teologię na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie oraz prawo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Za swoją działalność, jako szefowa hospicjum gorzowskiego, a potem wileńskiego została uhonorowana szeregiem różnych nagród. Ma na koncie statuetkę Człowiek – Człowiekowi, Anioła Miłosierdzia nad Wilnem, Nagrodę Polaka Roku nad Wilią. Jest także kawalerem Krzyża Oficerskiego Orderu Odrodzenia Polski.

Czasami, jak już jest bardzo zmęczona, wsiada do samochodu i jedzie na przejażdżkę. Jak sama mówi – w chwilach samotności ładuje akumulatory.

Niby zwykła katolicka zakonnica, a jednak kompletnie niezwykła.

Renata Ochwat

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x