więcej
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Łucji, Witolda, Wilhelma , 25 czerwca 2022

Chciał studiować filologię japońską, poszedł na polską

2022-05-26, Prosto z miasta

- Tata ciągle czytał. Czytał jak stał, jak siedział, jak leżał. A  jak w telewizji leciała „Wielka gra”, znał wszystkie odpowiedzi i zawsze wygrywał   - tak wspominały Mieczysława Miszkina, gorzowskiego dziennikarza i nauczyciela,  jego dorosłe córki.

medium_news_header_33776.jpg
Fot. Monika Markowska

Od  2011 roku w Bibliotece Pedagogicznej odbywają się spotkania upamiętniające nieżyjących już, legendarnych lubuskich nauczycieli.  Bohaterem ostatniego, trzynastego spotkania był Mieczysław Miszkin.  W programie ponad dwugodzinnej  uroczystości znalazły się wystąpienia i prezentacja multimedialna, przybliżające postać bohatera, jego zainteresowania i pasje. Jednak najbardziej wzruszające były wspomnienia bliskich, przyjaciół, koleżanek i kolegów z pracy.

- Jak byłyśmy małe Tata pracował  w Liceum Wieczorowym – opowiadała Małgorzata. -  Taką miał umowę z Mamą, że ona pracowała rano, a on wieczorem.  Rano, gdy siostra była w przedszkolu, a ja jeszcze byłam za mała na przedszkole, brał mnie na spacer do kawiarni „Letnia”, gdzie pił poranną kawę z innymi intelektualistami. I rozprawiał nad ludzką egzystencją...

Z książkami na strychu

- Zawsze podziwiałam jego wielki głód wiedzy – mówiła Elżbieta.  – On chłopak ze wsi w dzieciństwie ukrywał się na strychu, czytał książki i marzył o lepszym świecie.  Na początku chciał studiować filologię japońską , ale miejsc na studiach było bardzo mało i nie miał szans. Poszedł na filologię polską, trochę zarabiał na korepetycjach. I klepał studencką biedę. Jak opowiadał razem z dwójką czy trójką kolegów z pokoju  kupowali kilogram kapusty, jedno jajko i taką robili sobie „jajecznicę”.  Potem mnie i siostrze  też taką jajecznicę robił, ale dawał więcej jajek. Była pyszna... 

- I mam jeszcze  bardzo ciepłe wspomnienie z Tatą – dodała. – Wracaliśmy w dwójkę z rodzinnego wyjazdu  i wylądowaliśmy o czwartej rano w Warszawie. To były lata siedemdziesiąte i wszystko było zamknięte.  Tata zabrał mnie na spacer.  Pokazał mi gdzie studiował, do jakiego baru chodził, opowiadał mi o swojej młodości.   I ten spacer sam na sam z Tatą był dla mnie bardzo, bardzo  ważny....

Kto wymyślił „kompjutery”?

Mieczysława Miszkina wspominali też jego przyjaciele i znajomi. -  Mietek doskonale znał literaturę  – zapewniał  Jerzy Sygnecki, historyk , nauczyciel, członek  gorzowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. - Potrafił czytać między wierszami, odnaleźć w książkach głębię. I pisał świetne artykuły...

Anegdotę o jednym z artykułów Mieczysława Miszkina opowiedział Jerzy Kaliszan, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego: - Z panem Mieczysławem nie byliśmy na „Ty” , ale się znaliśmy. On był polonistą i uczył w ogólniaku, i ja byłem polonistą,  uczyłem w ogólniaku. Spotykaliśmy się na  konferencjach dla nauczycieli.  Ale znałem go też  z dziennikarskiej strony. Pisał do „Stilonu Gorzowskiego” i „Ziemi Gorzowskiej”. I właśnie chyba w „Ziemi Gorzowskiej”  przeczytałem ten tekst.  Pan Mieczysław był wrażliwy na język i dbał o językową poprawność. A język polski od początku wchłaniał wyrazy pochodzenia obcego. Kiedy pojawiało się nowe urządzenie,  pojawiały się też nowe wyrazy. I tak było z „komputerem”.  Niektórzy językoznawcy uważali, że  należy ten wyraz wymawiać  tak,  jak w języku angielskim „kompjuter”. I pan Mieczysław w artykule  odniósł się  tej obcej fonetyki i napisał takie zdanie:  „A cóż to za kjutas wymyślił te  kompjutery?”  

Argumenty latały jak pszczoły

Mieczysław Miszkin przez wiele lat uczył w Liceum Medycznym Pielęgniarstwa. Jego koleżanką z pracy była Krystyna Słobodzian, nauczycielka  i kierowniczka internatu: -   W każdy czwartkowy poranek  przychodził do mnie na herbatę, do internatu, tuż po siódmej rano doktor Kucharczyk.  I wtedy też pojawiał się Mietek. Ich rozmowa to była uczta duchowa.  Każdy z nich był intelektualistą wysokiej klasy. Argumenty latały w powietrzu jak pszczoły.... 

- Ale Mietek, intelektualista, nie dbał o dobra doczesne. Jak wybierał się na emeryturę  pytałam: „ Wziąłeś zaświadczenie ze „Stilonu Gorzowskiego”, że tam pracowałeś? A on „Po co?” „Jak po co?  Żeby do emerytury doliczyli”.

Ostatnia szopka

Stefan Cieśla, dziennikarz, tak wspominał bohatera spotkania:  – Mieczysław był człowiekiem  wielu talentów.  Współpracowałem z nim, gdy byłem redaktorem „Stilonu Gorzowskiego”.  Mieczysław pisał o tym , co dzieje mieście. I miał monopol na szopkę noworoczną.  Szopka była zamieszczana na rozkładówce, w podwójnym, noworocznym wydaniu gazety.  Mieczysław pisał wszystko: sceny , dialogi.  To była katorżnicza praca.  Szopka była pełna smaczków, pieprzyków, choć oczywiście były to czasy cenzury i nie można było „poszaleć”.   Za mojej kadencji Mieczysław przygotował takie cztery szopki. Trzy się ukazały, a czwarta była szykowana na grudzień 1981 roku. Materiały poszły do drukarni, ale 13 grudnia rozpoczął się stan wojenny, w drukarni pojawił się komisarz wojskowy  i wszystkie materiały poszły na przemiał...

Z Mieczysławem Miszkinem, współpracował też Kazimierz Ligocki, fotoreporter:

- Robiliśmy razem kilka materiałów. Pamiętam jak szliśmy Wełnianym Rynkiem, byliśmy w euforii,  bo skończyliśmy jakąś pracę. I pan Mieczysław, powiedział:  „Każdy temat trzeba sprawdzać w trzech źródłach”. Powiedział to bez żadnych pouczeń, ot tak, a to było takie mądre...

Spotkanie w Bibliotece Pedagogicznej Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego,  prowadziły: Izabela Mądrzak i Barbara Tymszan. Prezentację multimedialną przygotowały: Hanna CiepielaMonika Markowska.

***

Mieczysław Miszkin [1936-1999]. Nauczyciel, dziennikarz, redaktor, działacz kulturalny. W 1958 roku  ukończył filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim.  Zgodnie z nakazem pracy przez trzy lata pracował jako nauczyciel we Wschowie. W Gorzowie wraz z żoną Joanną zamieszkali w 1962 roku.  Przez trzy lata, od 1963 roku, M. Miszkin pełnił funkcję kierownika Wydziału Kultury Urzędu Miasta w Gorzowie, potem wrócił do zawodu nauczycielskiego.  Uczył polskiego i historii w gorzowskich szkołach ponadpodstawowych: Liceum dla Pracujących przy ulicy Przemysłowej (1966 - 1978), Liceum Medycznym Pielęgniarstwa przy ulicy Łokietka (1978-1990).  Był współzałożycielem „Stolika nr 1” (nieformalnej grupy gorzowskich twórców), współtwórcą czasopisma „Ziemia Gorzowska”. W 1973 roku związał się ze „Stilonem Gorzowskim”. Był tam dziennikarzem, a od 1985 roku sekretarzem redakcji.  Publikował  w „Życiu Literackim”, „Polityce”, „Nadodrzu”, „Trakcie”.  Był współautorem książek m.in. „W dorzeczu trzech rzek” , „W przestrzeni tęczy” ,  autorem  fraszek publikowanych na łamach „Stilonu Gorzowskiego”.  

Hanna Ciepiela

Fot. Monika Markowska

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x