więcej

więcej
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Prosto z miasta »
Aureli, Kamila, Kleofasa , 25 września 2022

Przeżył życie z aparatem fotograficznym

2022-09-22, Prosto z miasta

Minęły już dwa lata jak odszedł od nas Zenon Kmiecik. Drobny, szczupły pan przez lata dokumentował życie miasta i Jazz Clubu Pod Filarami. Miał 83 lata.

medium_news_header_34776.jpg
Fot. Dzięki uprzejmości Kazimierza Ligockiego, któremu dziękuję za udostępnienie.

Zenon Kmiecik, zwany przez przyjaciół po prostu Zenkiem odszedł we wtorek 28 lipca 2020 roku po długiej chorobie. Wiele lat spędził w towarzystwie ludzi ze Stolika nr 1 oraz w jazzowej piwnicy.

Życie na lotnisku

Zenon Kmiecik urodził się na poznańskim Chwaliszewie, robotniczej, ale i nie tylko dzielnicy różna wiara tam mieszkała. Cinkciarze, złodzieje, ale i porządni robotnicy. Zabudowana kwartałami kamienic z wewnętrznymi podwórkami, gdzie wszyscy się znali, każdy żył życiem sąsiadów. Dzieciaki po całych dniach urzędowały na dworze.

Jak zaczęła się II wojna światowa, to Niemcy wyrzucili rodzinę Kmiecików z domu. Rodzina zamieszkała na poznańskich Winiarach - kolejnej malowniczej dzielnicy Poznania. Po wojnie rodzina przeniosła się na poznańskie Jeżyce na ul. Szamarzewskiego. Dziś to jedna z najbardziej pożądanych miejscówek do mieszkania, z drogimi mieszkaniami w wyremontowanych, secesyjnych kamienicach.

To właśnie tu zaczęła się przygoda Zenka z lataniem. Załapał bakcyl, przeszedł badania i dostał się do Aeroklubu Poznańskiego.

Latanie sprawiło, że pokochał jazz, bo drogi z lotniska wiodły na poznański Stary Rynek, a tam zawsze ktoś coś grał. W tym samym czasie załapał bakcyla fotografowania. Pierwszy aparat kupił mu ojciec. Zenek miał wtedy 14 lat.

- Pierwsze zdjęcie, jakie zrobiłem to był łabędź w poznańskim parku Wilsona. Było nawet drukowane w jakiejś gazecie. Do dziś mam gdzieś w domu negatyw – opowiadał przed laty.

Reportaż z kozą w tle

I wtedy dopadł go obowiązkowy pobór do wojska. Dzięki lataniu trafił do Technicznej Szkoły Wojsk Lotniczych w Zamościu. Tam była też szkoła fotograficzna. Mnóstwo chętnych, mało miejsc.

- Komisja dała nam po aparacie i rolce filmu do ręki, żołnierza do pilnowania, bo przecież poborowy przed przysięgą nie miał prawa koszar opuścić i dawaj w miasto. Szukać jakiegoś tematu - wspominał.

Tak się szczęśliwie złożyło, że niedaleko od koszar był bazar. Taki, co to już ich dawno nie ma. Ludzie handlowali, czym się dało, zwierzętami, kurami, jakimiś gratami. I tam Zenek zobaczył coś niebywałego. Chłop między nogami trzymał kozę, tylko jej łeb wystawał. A w rękach liczył za nią pieniądze. Zrobił zdjęcia, ułożył w opowieść i dostał się do wymarzonej szkoły.

Po szkole trafił do Dowództwa Wojsk Lotniczych w Warszawie. Latał na czym się tylko dało i fotografował. Po dwóch latach jednak postanowił, że pora skończyć tę zabawę. Marzyła mu się inna przygoda. Już bez munduru, ale dalej z aparatem fotograficznym w ręku.

Śruby i śrubki

Wrócił do Poznania. Szukał pracy, a znalazł żonę Urszulę. I kiedy młodzi mieli już dość mieszkania u teściów za szafą, Zenek przez przypadek trafił na ogłoszenie o pracy w gorzowskim Stilonie. Szukano wówczas tokarzy i dawano im mieszkania. Decyzja zapadła szybko. Na świecie był już jego najstarszy syn Romuald, a w Gorzowie urodzili się jeszcze Robert i Arkadiusz. To, że przyszły tokarz miał żadne pojęcie o zawodzie, było rzeczą wtórną. Dzięki poznańskim znajomościom dostał jednak odpowiedni papier.

Tak więc świeżo upieczony tokarz Zenon Kmiecik zostaje przyjęty do Stilonu, wówczas największej i stale rozwijającej się firmy w regionie.

- Pamiętam, kiedy przyszedłem już na zakład i pokazali mi wydział mechaniczny, to zrobiło mi się słabo. Jakieś urządzenia, wszystko się kręci. Cholera, co to ma być - wspomina. Ale, jak sam dodaje, od czego pomyślunek. Wiedział, że nie przyjechał tu do pracy, tylko dla mieszkania.

Bóg jednak czuwał nad kolorowymi ludźmi. W Stilonie trafił na człowieka, który za pół pensji uczył go zawodu i na początek wystarczyło. Mieszkania zakładowego jednak nie dostał. Bo się celowo spóźnił z dokumentami. Po niedługim czasie dostał natomiast mieszkanie komunalne przy Chrobrego. I to nie byle gdzie, bo w bloku, gdzie była Moda Polska. Najlepszy wówczas adres w mieście.

Niemal natychmiast też trafił do Gorzowskiego Towarzystwa Fotograficznego, któremu przewodził Zbigniew Łącki. I kiedy Zenek uwolnił się od ogłupiającej pracy jako tokarz w Stilonie, trafił do zakładu Łąckiego

Wiosną 1962 r. poznaje zasiedziałych już w Gorzowie artystów: Jana Korcza - malarza, Hieronima Świerczyńskiego i Mieczysław Rzeszewskiego. Przypadli sobie wówczas mocno do gustu, bo połączyła ich przyjaźń. Potem kółko się poszerzało o kolejnych. Tak tworzył się Stolik nr 1.

Jazz i jazz oraz śluby

Już w Gorzowie zaczął Zenek dla siebie szukać miejsca, gdzie grają jazz. I tak trafił do Filarów.

- Robiłem zdjęcia podczas koncertów. Potem składałem je w albumiki. I za następną wizytą wręczałem artyście. Na drugim identycznym, prosiłem o autograf. I tak się nazbierało ich całkiem sporo - opowiadał Zenek.

Dobre kontakty łączyły go z fotografami, jak choćby z Waldemarem Kućką czy Zdzisławem Śliwianem oraz każdym kolejnym, który do zawodu wchodził.

W 1975 roku zaczął pracować w zakładzie Koralewski i w jego firmie Zenek pracował aż do emerytury. W tym samym czasie też robił zdjęcia w Urzędzie Stanu Cywilnego. Przez całych długich dziesięć lat i jeden tydzień.

Po przejściu na emeryturę nadal robił zdjęcia w piwnicy jazzowej, poznał całą polską scenę jazzową. Jego zdjęcia ukazywały się w prestiżowym Jazz Forum.

Szczupły, niewysoki, zawsze z aparatem i papierosem, nagle zaczął podupadać na zdrowiu. Od kilku lat praktycznie nie wychodził z domu.

Był ostatnim, który na pełnych prawach zasiadał przy Stoliku nr 1.

Renata Ochwat

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x