2026-01-18, Prosto z miasta
Jesienią ubiegłego roku dostali klucze do wymarzonych mieszkań przy ul. Pyrzyckiej w Gorzowie. Ich radości nie ma co nawet opisywać.
Jedni lokatorzy zamieszkali jak najszybciej się tylko dało, inni wciąż prowadzą prace wykończeniowe w swoich mieszkaniach, choć ostatnio czynili to z latarkami w rękach.
- Z niewiadomych dla nas do dzisiaj powodów w ostatni dzień 2025 roku wyłączono nam prąd we wszystkich częściach wspólnych – napisali kilka dni temu do redakcji mieszkańcy trzech nowych budynków.
Problem w sumie dotyczył około 30 mieszkań. Są one nowe, wprost od dewelopera. Wiadomo, że przy takich mieszkaniach jest sporo dodatkowej pracy, trzeba je przede wszystkim wykończyć, a do tego potrzebne są materiały. Noszenie ich po ciemku wiązało się nie tylko z dodatkowym wysiłkiem, ale i niebezpieczeństwem. Co można było jednak zrobić w takiej sytuacji? Czekać nie wiadomo ile? Lokatorzy ryzykując chodzili po schodach bez żadnego oświetlenia na klatkach, piwnicach oraz dookoła budynków. To nie wszystko.
- Nie działał również domofon, każdy mógł wejść do naszego budynku jak do instytucji publicznych w godzinach ich otwarcia. Przez pewien czas przez brak prądu nie działała nawet kotłownia, co doprowadziło do braku w dostawie ogrzewania przy minusowych temperaturach. Nie działało też oświetlenie wokół budynków – mówił nam pan Kamil (nazwisko znane redakcji), jeden z mieszkańców, który właśnie wykańcza swoje cztery kąty, na co dzień mieszkając w Szczecinie.
- Noszę ciężkie rzeczy, jedną ręką oświecam sobie drogę, żebym coś widział i tak w duchu pytam się sam siebie, w imię czego tak mam? – macha ręką i szybko dodaje, że to jest niepoważne co się działo, a właściwie co się nie działo…
Najciekawsze w tym wszystkim było to, że nikt nie wiedział tak naprawdę, co było przyczyną tej dziwnej sytuacji. Bo raczej nie awaria, gdyż ściągnięci na miejsce specjaliści od dostawcy energii nie stwierdzili żadnych problemów. Energia została zapewne wyłączona przez dostawcę, czyli firmę Enea, ale dlaczego, na to proste pytanie nikt nie był w stanie udzielić rozsądnej mieszkańcom przez ponad dwa tygodnie odpowiedzi.
Administrator budynku też długo nie reagował na zapytania mieszkańców aż pewnego dnia, pod ciężarem ciągłych skarg, poinformował zainteresowanych, że doszło do czasowego odcięcia energii elektrycznej na częściach wspólnych nieruchomości przez operatora sieci energetycznej Enea. Czyli potwierdził to co mieszkańcy już sami ustalili, dlatego nie było to dla nich żadnym już odkryciem. Oni chcieli wiedzieć, dlaczego to nastąpiło oraz kiedy ten prąd powróci na klatki schodowe i do innych części wspólnych?
Argument, że przyczyną wyłączenia jest brak skutecznego doręczenia do zarządcy nieruchomości umowy o dostawę energii elektrycznej do Wspólnoty Mieszkaniowej Pyrzycka-Stargardzka, co uniemożliwiło świadczenie usługi przez dostawcę energii jest dla wielu mocno kuriozalnym. Szczegóły tego tłumaczenia poniżej.

Co ciekawe, wniosek o przepisanie umowy na dostawę energii do części wspólnych przez dewelopera na powstałą właśnie Wspólnotę został złożony do Enei 11 września 2025, a mimo to umowa podobno nie dotarła do zarządcy nieruchomości. Czyli co, ktoś nie dostarczył jakiegoś papierka, ktoś coś zaniedbał, może nie złożył podpisu pod umową, bo wybrał się na narty i nagle w środku zimy lokatorzy 30 mieszkań musieli chodzić z latarkami po klatkach schodowych?
- Nas to akurat nie powinno interesować, że ktoś coś tam nie załatwił, a był do tego zobowiązany. Mało tego, naszymi prywatnymi kanałami dowiedzieliśmy się, że całe odkręcenie sprawy może potrwać nawet do miesiąca - martwili się mieszkańcy, ale… prąd na szczęście powrócił do części wspólnych.
- Jakby jednak nie patrzeć ponad dwa tygodnie byliśmy pozbawieni tego ,,luksusu'' i nikt nam nadal nie wyjaśnił, czyja to była wina – kończą mieszkańcy z jednej strony zadowoleni, że już mają widno, z drugiej czują, że podobne kłopoty mogą czekać ich w przyszłości, jeśli ta sprawa nie zostanie w pełni wyjaśniona.
Robert Borowy
Jesienią ubiegłego roku dostali klucze do wymarzonych mieszkań przy ul. Pyrzyckiej w Gorzowie. Ich radości nie ma co nawet opisywać.