2013-03-08, Trzy pytania do...
- Czy głosowanie na przekór prezydenckim propozycjom w sprawie opłat za wywóz śmieci należy rozumieć jako swoiste wotum nieufności wobec polityki prezydenta?
- Tak tego nie ująłbym. Rada miasta i prezydent są osobnymi organami władzy samorządowej. Niezależnymi od siebie. Do kompetencji rady miasta należało ustalenie stawek za wywóz śmieci i to właśnie zrobiła. Rada nie jest od tego, żeby recenzować propozycje prezydenta, ale też nie może bezkrytycznie akceptować jego pomysły. Dlatego decyzje radnych są inne niż były propozycje prezydenta.
- Rada nie przesadziła jednak z tą prorodzinną polityką?
- Ta decyzja jest w jakiejś mierze elementem polityki prorodzinne, bo takiej w mieście nie ma, a powinna być. Tak naprawdę chodzi tutaj o wyrównanie szans i sprawiedliwsze rozłożenie obciążeń. Od lipca, po przyjęciu tych stawek i ulg na dzieci, osoby zamieszkujące domki jednorodzinne będą płaciły mniej niż do tej pory, ale też mniej zapłacą osoby samotne lub mieszkające w dwójkę w blokach wielorodzinnych. Natomiast rodziny wielodzietne i tak zapłacą więcej, ale nie aż tyle, co wychodziło z propozycji prezydenta. Bez względu na stawkę i ulgi najbardziej obciążone będą więc rodziny wieloosobowe, którym chcemy jedynie pomóc.
- Co jednak będzie, jak zabraknie pieniędzy na wywóz i utylizację śmieci?
- Wszystkie wyliczenia, jakimi dysponowaliśmy, wskazują, że pieniędzy powinno wystarczyć. Natomiast wyliczenia urzędu miasta nie do końca zdaja się być wiarygodne, bo nie znamy tak naprawdę kosztów nowego systemu. Poczekamy na przetargi, które rozstrzygną cenę wywozu śmieci i wtedy będziemy wiedzieli, czy tych pieniędzy wystarczy, czy też nie.
J. Del
Trzy pytania do Wiesława Ciepieli, rzecznika prasowego Urzędu Miasta