2016-08-17, Trzy pytania do...
Trzy pytania do Marka Zachary, trenera kajakarzy AZS AWF Gorzów
- Proszę przyjąć serdeczne gratulacje związane brązowym medalem igrzysk olimpijskich wywalczonym przez pana podopieczną Karolinę Naję. Czy Karolina razem z Beatą Mikołajczyk mogły pokusić się o coś więcej?
- Jeszcze nigdy polskie kajakarstwo nie cieszyło się ze złotego medalu olimpijskiego, ale jest to jedna z niewielu dyscyplin sportowych, która od wielu igrzysk gwarantuje nam zdobycze medalowe. Cieszę się, że motorem napędowym są dziewczyny, a radość potęguje to, że od igrzysk w Sydney w 2000 roku tym gronie są gorzowianki. Najpierw były to Aneta Pastuszka z Beatą Sokołowską, teraz mamy Karolinę Naję. Trudno jednak jest przebić się głównie przez węgiersko-niemiecki mur. Na Węgrzech kajakarstwo jest sportem narodowym i choć kraj liczy czterokrotnie mniej mieszkańców niż Polska, to uprawiających kajakarstwo jest wielokrotnie więcej. Tam wszystko jest podporządkowane tej dyscyplinie. W Niemczech kajakarstwo też należy do najlepiej rozwiniętych sportów, dlatego naprawdę ciężko jest nam rywalizować z tymi nacjami. A może po prostu mamy, owszem, świetne zawodniczki, ale jeszcze nie urodziły się takie, które swoim talentem przeskoczyłyby Węgierki i Niemki. Dlatego uważam, że to trzecie miejsce jest dużym sukcesem i potwierdzeniem, że ciągle jesteśmy w czołówce światowej. Pamiętajmy również o srebrnym medalu Marty Walczukiewicz w K-1 na 200 metrów, a to nie koniec, bo nadal mamy szansę na medal w czwórce kobiet.
- Każdy medal olimpijski jest wielkim osiągnięciem dla sportowca, który staje na podium. A jaką korzyść choćby z tego brązu Karoliny Naji ma AZS AWF Gorzów?
- Tylko prestiż i satysfakcję, że włożona cząstka pracy w rozwój sportowy Karoliny pomogła jej zajść tak daleko. Oczywiście najwięcej czasu spędza ona na zgrupowaniach kadry i tam buduje swoją wielką formę. Muszę tu od razu zaznaczyć, że choć polskie kajakarstwo nie jest sportem medialnym i najczęściej mówi się o nim przy okazji igrzysk, to jednak dyscyplina ta mocno się rozwinęła. Zarówno pod względem systemu szkolenia, jak i organizacyjnym. Dzięki monitoringowi prowadzonemu przez Instytut Sportu trenerzy mają ułatwione zadanie w określaniu stanu przygotowań zawodniczek i zawodników. I powiem, że na przykład Karolina w tym roku osiągnęła najwyższy sportowy potencjał w zakresie mocy i wydajności, co tylko potwierdza prawidłowe jej prowadzenie przez trenerów. Ona nie miała wygrywać przed rokiem, jak niektórzy chcieli, ona miała razem z Beatą być w życiowej formie teraz. I były. Wracając jeszcze do naszego klubu przypomnę, że nie tylko Karolina pojechała do Rio de Janeiro. Paweł Kaczmarek w piątek popłynie w K-1 na 200 metrów i liczę, że powalczy o awans do finału, co byłoby dla niego dużym sukcesem. Mieliśmy też wioślarza Zbigniewa Schodowskiego, który razem z kolegami z ósemki ze sternikiem zajął piąte miejsce. W walce o olimpijski wyjazd byli też inni, ale kadra na igrzyska jest wąska i naprawdę trudno wywalczyć sobie miejsce.
- Kiedy będziemy mogli powitać naszych olimpijczyków a przede wszystkim Karolinę, która być może z Brazylii wróci z dwoma medalami?
- Jak wspomniałem, ma jeszcze szansę na medal w czwórce, zobaczymy jak to wyjdzie naszej osadzie. W ostatnich czterech igrzyskach w tej konkurencji nasze zawsze zajmowały czwarte miejsca. Powrót do Gorzowa nastąpi najszybciej za dwa tygodnie, ponieważ w następny czwartek Karolina przyleci do kraju i od razu uda się do Poznania na mistrzostwa Polski. Dopiero po tych zawodach zajedzie do nas. Będzie na pewno okazja ją powitać, pogratulować i podziękować. Najwięcej frajdy będą mieli najmłodsi nasi kajakarze, dla których Karolina jest takim wzorem i przykładem, że marzenia się spełniają. I choć nie każdy będzie miał szansę stanięcia w przyszłości na olimpijskim podium, to jednak warto ciężko trenować, bo kto wie, jak potem ta kariera się ułoży.
RB
Trzy pytania do prof. AJP, dr. hab. Dariusza Rymara, autora książki pt. ,,Skomplikowane dzieje nazwy własnej Gorzowa Wielkopolskiego i prób jej zmiany’’