więcej
 
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anety, Leokadii, Wiesława , 9 grudnia 2021

Zawodny: Zrobienie kilku kroków często jest większym wysiłkiem niż przebiegnięcie 20 km

2021-10-05, Trzy pytania do...

Trzy pytania do Jacka Zawodnego, ultramaratończyka, członka Lions Clubs

medium_news_header_31645.jpg
Fot. Bogusław Sacharczuk

- Niedawno razem z grupą innych biegaczy przebieg pan liczącą 717 kilometrów trasę z Berlina do Kaliningradu. Po drodze zbieraliście pieniądze dla dzieci cierpiących na dysfunkcję narządu ruchu. Jak wyglądał sam bieg, którego nazwa nosiła Lions Charity Run?

- Nasza grupa liczyła 11 biegaczy, w tym siedmiu Polaków i po dwóch Niemców oraz Rosjan. Bieg był sztafetowy, co oznacza, że zmienialiśmy się w jego trakcie, ale każdy bieg na tyle, na ile czuł, że może. Zdarzało się, że ktoś biegł sam, a reszta w tym czasie odpoczywała. Innym razem biegła kilkuosobowa grupka. Jeżeli chodzi o mnie, to dziennie przebiegałem ponad 20 kilometrów. Całą trasę pokonaliśmy w pięć dni, choć w tym przypadku tempo biegu nie miało znaczenia.

- Na czym polegało krótkotrwałe dołączanie się innych uczestników do sztafety?

- W umówionych miejscach, jak choćby w Berlinie, Poznaniu, Gnieźnie, Toruniu, dołączała do nas grupa lokalnych biegaczy, która wcześniej kupiła koszulki lub tak zwane przebiegnięte kilometry i towarzyszyła nam przez ustalony dystans. Był on różny, ale najczęściej od 5 do 20 km. Niekiedy, jak choćby w Poznaniu, była to ponad setkach biegaczy.  W sumie na całej trasie było ich kilkuset.

- Z punktu widzenia pańskiego, nie samej akcji niosącej pomoc dzieciom, był to dobry bieg?

- Biegam maratony, ultramaratony, a więc sportowo byłem bardzo dobrze przygotowany do tego wysiłku. Natomiast dla mnie, jak i pozostałych biegaczy, priorytetem była pomoc dla dzieci, a jak się biega charytatywnie, to ma się pewną misję do spełnienia.  Inaczej przez to się do takich wydarzeń podchodzimy. Gdybym miał określić, jaki to był sportowo bieg, powiedziałbym, ze radosny, gdyż robiliśmy coś ważnego. Zwróćmy uwagę, że nawet hasło ,,Biegniemy, aby dzieci mogły chodzić’’ odpowiadało właściwie na wszystkie pytania. My cieszymy się bieganiem, obok nas są dzieci, które bez naszej pomocy nie mogą chodzić. Dlatego proszę się nie dziwić, że podeszliśmy do wydarzenia emocjonalnie. Dla mnie przebiec 20 kilometrów wymaga pewnego wysiłku, ale dla dzieci cierpiących na dysfunkcję narządu ruchu zrobienie kilku kroków często jest większym wysiłkiem niż te moje 20 km. Największą satysfakcją było to, że mogliśmy pomóc tym dzieciakom nie tylko biegnąc, nie tylko zachęcając innych, ale sami, z własnej kieszeni opłaciliśmy część kosztów, w tym noclegi, ponieważ przyjęliśmy zasadę, że 100 procent zebranych środków trafia do dzieci. Przy czym muszę dodać, że niektóre miasta zaprosiły nas na kolację i udostępniły nocleg, za co oczywiście byliśmy wdzięczni, bo mogliśmy przy okazji rozpromować naszą ideę pomagania słabszym.

RB

 

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x