więcej
 
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Anety, Leokadii, Wiesława , 9 grudnia 2021

Lepiato: W wiosce też zdarzały się przypadki złodziejstwa

2021-10-16, Trzy pytania do...

Trzy pytania do Macieja Lepiato, trzykrotnego medalisty igrzysk paraolimpijskich, reprezentanta Startu Gorzów

medium_news_header_31729.jpeg
Ze zbiorów prywatnych Macieja Lepiato - Fot. Bartłomiej Zborowski

- Patrząc z perspektywy czasu brązowy medal na tegorocznych igrzyskach paraolimpijskich w Tokio to maksimum, które udało się wyciągnąć, biorąc pod uwagę poważną kontuzję nogi, jaką miał pan w 2019 roku?

- Nie, to nie było maksimum. Jeżeli na treningach wyglądałoby to tak, jak zaprezentowałem się w konkursie na igrzyskach, to naprawdę byłbym przeszczęśliwy. Ale kolejny medal na tegorocznych igrzyskach paraolimpijskich to jednak spełnienie marzeń, bo jeszcze dwa lata temu leżałem w gipsie z ciężkim zakażeniem po pierwszej operacji i nie wiedziałem, czy uda się w ogóle wrócić do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. Przed startem w Japonii udało się na szczęście powrócić na fajne obroty i osiągać dobre wyniki na treningach. Skakałem na treningach po ponad dwa metry i dobrze się to zapowiadało. Głównym czynnikiem, który przeszkadzał w Tokio był nieszczęsny deszcz. Wiadomo, nie zrzucam całej winy na opady, bo każdemu padał tak samo, ale ja wybitnie nie umiem skakać w deszczu i to bardzo mocno pokrzyżowało mi plany. Dzisiaj z perspektywy czasu jestem jednak bardzo zadowolony. To były bardzo ciężkie igrzyska dla nas, jako reprezentacji Polski. Świat bardzo mocno uciekł do przodu. Cieszę się, że do Gorzowa przyjechały trzy medale igrzysk paraolimpijskich i w tym jeden jest mój.

- W dotychczasowej karierze sportowej startował pan na trzech igrzyskach paraolimpijskich – w Londynie, Rio de Janeiro i Tokio. Jak bardzo różniły się te imprezy pod względem sportowym, organizacyjnym i samej otoczki?

- Generalnie przyjęło się tak, że co drugie igrzyska są fajne i faktycznie to się sprawdza. Igrzyska w Londynie były najlepszymi, na których byłem pod względem organizacyjnym, atmosfery, frekwencji na trybunach, bo na każdych zawodach trybuny były zapełnione praktycznie w stu procentach. Na wyścig kolarski handbike’owców przyszło 120 tysięcy kibiców, więc to pokazuje, jak było pięknie. W Rio de Janeiro były bardzo słabe igrzyska pod względem organizacyjnym i samego klimatu. Człowiek bał wyjść się poza wioskę, że go zastrzelą lub okradną. Zresztą w wiosce też zdarzały się przypadki złodziejstwa. Mało było także kibiców. Tegoroczne igrzyska w Tokio wiadomo, Japonia, więc musiało być wszystko na tip-top. Natomiast nie było tego klimatu. Przez większą część igrzysk pogoda była nieciekawa, więc to też miało wpływ na przebieg imprezy. Do tego jeszcze te wszystkie restrykcje covid’owe, brak kibiców, obowiązek noszenia maseczek… Nazwałbym te igrzyska „dziwnymi”. Na pewno, my wszyscy, jesteśmy zadowoleni, że one ostatecznie się odbyły i mogliśmy wystartować.

- Jakie plany ma pan na najbliższe miesiące?

- Powolutku kończę okres roztrenowania. Wchodzę już w taki czas, gdzie będę z powrotem szykował się do rozpoczęcia treningów. Oczywiście przygody ze sportem nie kończę. Prawdopodobnie to będzie wyglądało tak, że na najwyższe obroty wejdę na przełomie grudnia i stycznia, bez szykowania się na sezon halowy, a od razu na sezon letni. W przyszłym roku w sierpniu mamy mistrzostwa świata w Kobe, w Japonii i to będzie główna impreza, do której będę się przygotowywał.

Dorota Waldmann

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x