2022-06-14, Trzy pytania do...
Trzy pytania do Grzegorza Musiałowicza, kolekcjonera dawnych kryminałów i byłego radnego
- Od kiedy kolekcjonujesz kryminały?
- Tak świadomie i z pasją to może od dwóch lat? Wcześniej miałem kilkadziesiąt tytułów na półce. Kiedyś tę półkę przejrzałem, co nieco odkryłem na nowo i zacząłem do niej dokładać różne rzeczy. Sporo eksponatów pokazywanych na tej wystawie otrzymałem od przyjaciół, którym bardzo jestem wdzięczny. Zacząłem też szperać po antykwariatach oraz w Internecie, gdzie można znaleźć prawdziwe perełki z tamtego okresu. Także spora część książek jest w wolnych zasobach jako e-booki i można łatwo do nich sięgnąć, choć ja zdecydowanie wolę dawne wydania papierowe. Mało kto chyba wie, iż nawet takie seriale jak „07 zgłoś się” czy „Zdaniem obrony” są oparte właśnie na opublikowanych wcześniej powieściach kryminalnych, a nie na oryginalnych scenariuszach.
- Ile tomów liczy twoja kolekcja?
- Nie wiem, ale pewnie z tysiąc tomów. Mam w zbiorach polskie i zagraniczne kryminały. Na przykład Artura Conan Doyle’a mam wszystko, co się kiedykolwiek w Polsce ukazało, a ozdobą kolekcji jest wydanie opublikowane przed wojną we Lwowie. Przyznaję jednak, że bardziej interesują mnie książki polskich autorów, a to ze względu na ich zawartość historyczną. Bo w nich przemycano całkiem sporo informacji o życiu codziennym, naszej historii, obyczajach, a nie tylko same intrygi kryminalne. Można takie treści znaleźć w kryminałach pisanych przez świetnych polskich pisarzy, często występujących pod pseudonimami. Mam na myśli Waldemara Łysiaka, Macieja Słomczyńskiego (Joe Aleksa), Krzysztofa Teodora Toeplitza czy Władysława Zawistowskiego. Zresztą kryminały pisali nie tylko znakomici pisarze jak Andrzej Szczypiorski, Jerzy Iwaszkiewicz czy Ireneusz Iredyński, pisali je także oficerowie kontrwywiadu, milicjanci, dziennikarze, autorzy znani bardziej z książek dla młodzieży, scenarzyści filmowi i teatralni, tłumacze ambitniejszej literatury, lekarze, prokuratorzy, adwokaci, bez mała wszyscy. Większość jednak kryła się pod pseudonimami, nawet Jacek Kuroń coś przemycił pod innym nazwiskiem. I, co ciekawe, można znaleźć i takie książki, które właściwie nie powinny przejść ówczesnej cenzury, a jednak – o dziwo – przeszły.
- Na wystawie w bibliotece można zobaczyć całość kolekcji?
- Ależ skąd! To byłoby niemożliwe. Pokazuję zaledwie ułamek. Starałem się pokazać rzeczy najciekawsze od strony literackiej. Jest wśród nich wiele książek napisanych pod pseudonimami, które zamierzam nieco bezlitośnie obnażyć! Ale dobierałem też najciekawsze graficznie okładki. Bo te projektowali nierzadko wybitni artyści, jak choćby Jan Młodożeniec. I warto tu dodać, że polskie okładki kryminałów zdecydowanie biły na głowę te z Czechosłowacji, Niemiec, Estonii czy Węgier. Wystawę moich książek można oglądać do połowy lipca.
Renata Ochwat
Trzy pytania do Pauliny Nowickiej z Działu Marketingu w INNEKO Gorzów