więcej

więcej
Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Trzy pytania do... »
Łucji, Witolda, Wilhelma , 25 czerwca 2022

Nikomu dodatkowe wojenki nie są potrzebne

2022-06-23, Trzy pytania do...

Trzy pytania do Jerzego Synowca, byłego prezesa Stali Gorzów w latach 1991-1996

medium_news_header_34028.jpg
Fot. Archiwum FG

- Stal Gorzów w tym roku obchodzi jubileusz 75-lecia działalności. Pan jest częścią tej historii. Jak wraca pan pamięcią do czasów, kiedy był prezesem, potem wiceprezesem, to co w pierwszej kolejności przychodzi panu na myśl?

- To, że przyszło pracować naprawdę w ciężkich czasach. Zupełnie w innych niż obecnie mamy. W 1991 roku w Polsce kapitalizm dopiero się rodził. Dla nas wielką frajdą było, jak przyjeżdżali zagraniczni żużlowcy, szczególnie ci z USA, Anglii czy Szwecji. Tacy jak Gary Havelock, Billy Hamill czy Tony Rickardsson ze swoim wielkim busem. I naprawdę wtedy pieniądze, jakie dostawali były w rozsądnych granicach, a sam żużel bardzo przystępny dla kibiców. Kto był lepszy, ten wygrywał. Dzisiaj mamy kilka tomów regulaminów, mikroruchy na starcie, jakieś głębokie analizy a i tak wynik bywa weryfikowany po miesiącu. Nawet jak wyścig się zakończy, to nie wolno zbytnio się cieszyć, bo zaraz coś wynajdą w powtórkach. To jest wszystko nie do przyjęcia. Dochodzimy do absurdalnych sytuacji.

- Dzisiaj Stal sportowo radzi sobie nieźle, ale wizerunkowo przechodzi kryzys. Niewykluczone, że może być jeszcze gorzej, ponieważ prokuratura zajmuje się sprawą nieprawidłowego rozliczenia miejskiej dotacji. Nie obawia się pan, że to nie koniec kłopotów klubu?

-  Obawiam się. Sprawa byłego prezesa, który przebywa w areszcie, to jest jedna rzecz. Druga to ta dotacja, ale jeszcze są podejrzenia fałszerstwa dokumentów. Mało tego, w Prokuraturze Rejonowej toczy się kolejna sprawa, która wizerunkowo może zaszkodzić klubowi. Chodzi o stalking ze strony grupy kibiców Stali, który był prowadzony przy aprobacie niektórych działaczy klubu. Jeszcze dwie, trzy takie sprawy a będziemy żyli naprawdę w bagnie po pachy. Przypomnę, że źle rozliczona dotacja może powodować wstrzymanie kolejnych, ponieważ miasto też musi dbać o swój wizerunek oraz pilnować wydatkowania publicznych pieniędzy.

- Nowy prezes Waldemar Sadowski szybko otworzył się na transparentność. Co powinien pana zdaniem jeszcze zrobić ,,od ręki’’, żeby uspokoić sytuację wobec klubu?

- Powinien razem z pozostałymi działaczami wyjaśnić sprawę zarządzania stowarzyszeniem, bo tam ciągle prezesem jest Marek G. A pamiętajmy, że to stowarzyszenie jest większościowym udziałowcem spółki. Kolejna sprawa, klub jest pośrednio czy nawet bezpośrednio uwikłany w wiele spraw sądowych. O zniesławienie i inne drobne rzeczy, ale ważne z wizerunkowego punktu widzenia. Sam mam chyba wytoczonych kilka takich spraw. Nie wszystkie one dotyczą klubu, niektóre są sprawami prywatnymi byłego prezesa, ale to co może klub, niech natychmiast wyczyści. Pozawiera ugody, wycofa to co można. Nikomu teraz dodatkowe wojenki nie są potrzebne.

RB

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x