2026-01-26, Trzy pytania do...
Trzy pytania do Natalii Ślizowskiej, gorzowskiej projektantki mody
- Zrobiłaś kolekcję inspirowaną polskim strojem ludowym. Skąd taki pomysł?
- Zostałam zaproszona do tego projektu przez dyrektora Miejskiego Domu Witnicy, Domu Kultury Mirosława Drohomireckiego. Tam powstała formacja Folk Fusion, czyli cztery wokalistki, Marek Zalewski, który zajął się muzyką. Zespół śpiewa tradycyjne piosenki, jak Czerwone jabłuszko, ale w nowoczesnych brzmieniach, zatem ludowy tekst, ale współczesny bit. Dlatego też oczywiście były potrzebne ubiory sceniczne zaczepione o folklor. Obecnie strój folkowy to zazwyczaj starsze panie, mające kolorowe spódnice z tkaniny powstałej w Chinach. Takie czerwone, zielone, albo niebieskie, ewentualnie żółte, do tego białą bluzkę, czerwone korale i to wszystko. Ja natomiast nie chciałam konkretnie kopiować jakiegoś wzoru ludowego, bo uważam, że to jest zakazane. To są rzeczy, które należą właśnie do tamtych grup i tego absolutnie nie można kopiować, nic z tym robić. Można się jedynie delikatnie zainspirować.
- Ale przecież nigdy wcześniej nie zajmowałaś się folklorem. Jak to się zaczęło?
- Nie zajmowałam się, rzeczywiście. Coś tam raz próbowałam przy projekcie Deep Forest. Ale zawsze mi się bardzo podobało. W stroju ludowym jest biała naturalna tkanina, hafty, takie geometryczne wzory i wcale nie same kwiaty, bo tam są pióra i inne różne fajne motywy. Trzeba zaznaczyć, że my tu jesteśmy daleko od takich motywów, dlatego nigdy to nie było dla mnie inspiracją. Aż nagle takie zlecenie przyszło. Zatem powiedziałam sobie - trzeba spróbować. Zaczęłam od tego, że spotkałam się z tymi wokalistkami. Poprosiłam te dziewczyny, żeby mi pokazały swoje inspiracje, co im się podoba w sztuce ludowej. I tam nie było nic ze sztuki ludowej. One im pokazały po prostu zupełnie coś innego, bo nie spódnice, a szerokie spodnie. Nie białe koszule, ale jakieś bardzo bufiaste, szerokie rękawy. Skończyło się kompromisem. Zrobiłam to, co one sobie wymarzyły. Ale dorobiłam taki akcent - kamizelka czarna nakładana, wiązana spódnica z motywami kwiatów. Do tego Pan Kaletnik zrobił piękne pasy skórzane, z takiej skóry, która miała motyw kwiatowy. I każdy ubiór można zakładać w różny sposób. Powstają nowe kombinacje. Dziewczyny początkowo były przerażone, ale ostatecznie bardzo im się to spodobało. Będą kręcić klip w pałacu w Dąbroszynie. Też tam pojadę.
- To teraz zaczniesz robić modę inspirowaną sztuką dworską?
- Niewykluczone (śmiech). Ale motyw ludowy otworzył mi trochę głowę, że to rzeczywiście jest piękne. Kiedy nawet na czarnym tle jest haft, to zachwyca. I kto wie, może powstanie kolekcja do sprzedaży, bo jak się okazuje, jest zainteresowanie.
Renata Ochwat
Trzy pytania do Natalii Ślizowskiej, gorzowskiej projektantki mody