2015-07-31, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
A to za sprawą narzekań, że słabo się po centrum jeździ, bo rozkopane ci ono jest. Narzekają głównie różni dziennikarze.
Centrum rozkopane jest i długo będzie, bo ruszył i to z kopyta program KAWKA. Znaczy dostarczanie miejskiego ciepła do kamienic Nowego Miasta. No i owo rozkopanie potrwa jeszcze kolejna dwa lata, więc zamiast lamentować, lepiej się przygotować na utrudnienia, porzucić zasadę jazdy na pamięć. I naprawdę lamentować nie ma powodu, bo aż tak bardzo owe ograniczenia nie są uciążliwe. Pogadałam sobie na ten temat zresztą z sąsiadami, którzy mają autka i auteczka, a oni nie marudzą ani nie wyrzekają.
Tak więc wyszło jak zawsze, czyli robienie z igły widły, jak to ma w zwyczaju pewna telewizja i pewne gazety. Widać moda taka przyszła i do lokalnych… No cóż.
A skoro przy drogach jestem, to szalenie mnie się zawsze na Woodstocku podoba wioska motocyklistów. Zresztą jakiś czas temu oglądałam sobie malusią kawalkadę – z pięciu ich było, jak jechali ku Woodstocku przez miasto na siedmiu wzgórzach. Lider miał zaczepioną flagę z przystankowym godłem, żeby było widać, ku czemu kawalkadka zmierza. Panowie jechali spokojnie, bez głupawego ryczenia i przyspieszania. Czyli znaczy, że można i nie trzeba zwracać na siebie uwagi. Zresztą wszyscy motocykliści, jakich spotykałam i spotykam na Woodstocku jakoś tak mają, że tak właśnie się zachowują.
No to skąd się wobec tego biorą idioci, którzy ujeżdżają po centrum z rykiem i straszą Bogu ducha winnych przechodniów? No skąd? Jeden mieszka dwie bramy ode mnie, i jak ma zły dzień, to potrafi zrobić kilkadziesiąt rundek wokół kwartału, w którym mieszkam. No zwyczajnie coś okropnego.
No i jeszcze będzie o drogach, jakimi podróżują wakacujący się mieszkańcy miasta na siedmiu wzgórzach. Przemili znajomi właśnie wrócili z Rumunii, kolejni tam jadą. Jakaś ta Rumunia modna się zrobiła ostatnio. O Gruzji nie wspomnę, bo to oczywistość oczywista i wcale się nie dziwię, bo kraj czarowny z historią, że pozazdrościć i smakowitym jedzeniem. Ale kolejni znajomi pojechali na Podlasie, siedzą nad jakąś rzeczułką koło Siemiatycz i same ochy i achy przesyłają. No cóż… tak się te nasze drogi turystyczne układają.
No i w temacie pozostając, zapraszam na drogę wokół miasta. W niedzielę się spotykamy o 9.30 na przystanku MZK przy Castoramie. Idą ludzie z Naszej Chaty oraz ja w charakterze przewodnika. Jest więc duża szansa, że się pogubimy, choć teoretycznie na tej drodze szans takich nie ma….
Gorzów ma tego pecha, że jak już się znajdzie na czołówkach ogólnych mediów, to zawsze za sprawą jakiejś katastrofy. No i dziś tak jest.