2016-07-15, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Ponieważ stale się nagrzewa dyskusja wokół Filharmonii Gorzowskiej, więc ja, zabita melomanka, znów uznałam za słuszne zająć głos. Bo nie stanowisko. Głos po prostu.
Nakręca się spirala emocji. Głos w sprawie sytuacji w FB zajmuje coraz więcej ludzi, w tym tacy, którzy być może na chwilkę prominentni są, ale tak naprawdę nie umieją docenić tego, co mają w tym mieście, bo i skąd. I nigdy nie byli w FG, na żadnym koncercie, bo i po co, Wszak muzyki nie trzeba słuchać….
Więc, wiem, nie zaczyna się zdania od więc, ale to felieton jest, więc (znowu więc) można. No ja mogę.
‒ Nie powinno się dyskutować wewnętrznych spraw FG, instytucji, ale i zakładu pracy, publicznie na podstawie jednego pisma. Dlaczego nie? Ano dlatego, że nikt z nas nie ma pełni wiedzy na temat stosunków tam panujących.
‒ Zwyczajnie bywa tak, że pracodawca nie przedłuża umów o pracę zawartych na czas określony, bo ma inną wizję. Wybroni się w każdym sądzie.
‒ Bywa tak, że nawet dobry muzyk, dobry artysta, nie pasuje do koncepcji całości. Z różnych względów. Tak bywało w wielkich i znakomitych filharmoniach na świecie dowodzonych przez wielkich i znakomitych dyrygentów. Rozstawali się ze sobą, znaczy orkiestra i dyrygent z muzykiem i nikt z tego wielkiego halo nie czynił. Jak kto nie wie, o czym ja baję, niech popatrzy choćby na historię Filharmoników Berlińskich czy innych w podobie.
‒ Nie powinno się brać na serio różnych dziwnych wpisów w Necie, zwłaszcza takich, którzy w złych słowach oceniają Maestrę Monikę Wolińską. To wybitnie złe słowa były, padło określnie „mierna dyrygentka”. Ja nie mam słuchu absolutnego, wiem, kiedy orkiestra albo muzyk gra nieczysto, ale nie umiem w przypadku orkiestry określić dalej. Jeśli ten ktoś, kto pod adresem prof. Moniki Wolińskiej takie sformułowanie wydał, to chciałabym bardzo wiedzieć, kto. Kto ma lepszy słuch niż Maestra. No kto?
‒ Jeśli mowa o Monice Wolińskiej, to chciałabym przypomnieć jedną rzecz. Prof. Monika Wolińska zrobiła milion rzeczy dobrych dla tej orkiestry i tego miasta. Między innymi i to, że dzięki jej znajomościom, jej kontaktom w Gorzowie, bo trudno się tu bawić w miasto na siedmiu wzgórzach zagościli wielcy. Cała wielka polska czołówka dyrygentów. To ona, dyrygentka FG, do Gorzowa sprowadziła Thomasa Hampsona. Hampson podpowiem, nigdy wcześniej nie był w Polsce. Po koncercie, na którym czterokrotnie bisował (ewenement na skalę światową) spędził jakiś czas w Gorzowie. I do dziś mówi, że jak do Polski, to przede wszystkim do Gorzowa. Ludzie, to gwiazda jest. Gwiazda… I ta Gwiazda dopowiada, koncert w Polsce i owszem, ale zawsze z Orkiestrą FG, a za pulpitem Maestra. Usłyszeć Hampsona nawet w trudnym repertuarze to jest coś niebywałego..
‒To za sprawą Moniki Wolińskiej gościli w Gorzowie najwięksi. I wcale nie chcieli wielkich honorariów. Bywało, że wcale nie chcieli. Nazwisk nie wymieniem, bo na stronie FG jest pełen spis. A gadanie, że maestro Jerzy Maksymiuk to nie wie, gdzie jest, jest potwarzą wielką dla wybitnego artysty. Bo i takie gadania słyszałam.
‒ I tak dalej, i tak dalej…
Ja wiem i rozumiem, że trudno się robi, kiedy pracę się traci. Wiem i rozumiem, bo sama tego doświadczam cały czas. Ale uważam, że nie powinno się robić wielkiego kipiszu i w dodatku publicznie. Najpierw trzeba się dogadać i uzgodnić wewnątrz. A potem dyskutować publicznie.
Powiem tak. Jeśli miasto to zdemoluje i zamknie FG, to znów stanie się powiatowym. miastem.
No i miało być jeszcze o czymś innym dziś, ale nie będzie. Bo dla mnie to jest najważniejsze.
Gorzów ma tego pecha, że jak już się znajdzie na czołówkach ogólnych mediów, to zawsze za sprawą jakiejś katastrofy. No i dziś tak jest.