Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje »
Adolfiny, Odetty, Wacława , 15 kwietnia 2021

Radni zaczynają się przekonywać do ekologii

2021-04-08, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje

No i zaskoczył mnie pewien radny bardzo pozytywnie. Bo pomyślał o ekologicznych parkingach. Uda się?

medium_news_header_30124.jpg
Fot. pixabay.com

Raczej nie sądzę, bo w mieście nie ma takiego klimatu, aby stawiać na ekologię. Ale sam fakt, że już nie tylko Marta BB myśli o ekologii jest rzeczą ciekawą. Mam na myśli interpelację pana Oskara Serpiny, który zwrócił się do władz, aby w przyszłości, kiedy się będzie projektować jakieś nowe miejsca parkingowe, to może i owszem, ale w sposób ekologiczny, który jest już praktykowane w Europie i wygląda tak, że cały plac parkingowy nie jest zalany betonem czy też wyłożony płytami, a jest tak skomponowany, że jest miejsce na trawę.

No bajka po prostu. Takie parkingi można zobaczyć w Niemczech, choć fakt, nie wszędzie, ale są w Portugalii, myślą o nich w mojej ulubionej Estonii. Drobne, pojedyncze wyjątki można znaleźć już też w naszym dziwnym kraju. Znam kilka podjazdów do prywatnych domów, które są tak zbudowane, że przerasta je trawa, a bywa nawet, że krokusy.

Można byłoby pomyśleć i u nas. W sensie w naszym mieście. I choć klimatu jeszcze takiego nie ma, to może w niedalekiej przyszłości coś w tej kwestii się zmieni. No ja w każdym razie mocno będę trzymać kciuki, aby tak się stało. Bo to tak naprawdę jedyne wyjście, zieleń musi, zwyczajnie musi wrócić do miasta, bo inaczej będzie kiepsko. Zresztą już jest kiepsko, a będzie jeszcze gorzej.

Jednak dobre jest, że powtórzę, iż kolejni radni widzą konieczność zadbania o zielone. Tylko tego trzeba się teraz trzymać. I konsekwentnie budować lobby zielone.

A teraz z drugiego kątka. Otóż jakaś ręka zniszczyła tablicę na bloku przy Kosynierów Gdyńskich. Tablica miała wymiar symboliczny. Ufundowana i wykonana została za pieniądze Andrzeja Trzaskowskiego. Wisiała na bloku, w którym do śmierci mieszkał i pracował Kazimierz Furman, poeta i mój przyjaciel, z którego śmiercią nie pogodziłam się do dziś.

No tak. Można gdybać, co się tak naprawdę stało. Ale ja myślę, że wytłumaczenie jest banalnie proste. Ktoś się napił, komuś przyszła chęć coś zniszczyć, bo tak to zwykle bywa po alkoholu, to wziął i zniszczył. Bo to nie jego, bo to po co ma takie brzyćkie - z góralska mówiąc - wisieć. Lepiej niech nic nie wisi, bo jak będzie pusta ściana, to będzie piękniej.

Mnie się zwyczajnie nie chce komentować, bo i co tu komentować. Ludzką głupotę, prostactwo, brak wiedzy? Mówi się, że Gorzów to stan umysłu. Zwykle wyrzekam i narzekam na urzędników, a teraz powiem tak, nawet jeśli by oni się ocknęli i stanęli na rzęsach, to i tak czasami wiele nie zdziałają, bo mieszkańcy skutecznie im to wszystko zepsują. Mogę i będę wyrzekać na paskudny deptak przy Sikorskiego. Bo jest paskudny i nieludzki. Ale przecież nic nie upoważnia ludzi do paskudzenia na nim. Podobnie jak nic nie upoważnia ludzi do niszczenia ławek, tablic, kradzieży kwiatów i tak dalej, i tak dalej. Ale za to wszyscy kochają Gorzów..... ech, do bani z taką miłością.

Renata Ochwat

Ps. Mija dziś 76 lat od chwili, kiedy w mieście ogłoszono jeden z ostatnich alarmów lotniczych. Ciekawe kto nadlatywał na to polskie już, choć niepolskie w istocie miasto....

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x