Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje »
Andrzeja, Jędrzeja, Małgorzaty , 16 maja 2021

Zaczyna się fajny ruch – dość betonu

2021-05-05, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje

Dyrekcja książnicy powiedziała – dość betonu, chcemy co innego. I zamiast betonowych płytek w bibliotecznym patio będzie zieleń.

medium_news_header_30333.jpg
Porto - Portugalia Fot. Renata Ochwat

Ten ruch pod tytułem - więcej zieleni zaczął się oczywiście, jak większość interesujących rzeczy, na Zachodzie Europy. To właśnie w Amsterdamie zaczęło się sadzenie roślinek przy domach, na bardzo wąskich chodnikach. Ale to nikomu nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Przyjęto ten pomysł i te działania z entuzjazmem. I dlatego w Amsterdamie teraz można podziwiać kwiatki i krzaczki w najbardziej dziwnych miejscach. To dlatego w Portugalii tramwaje jeżdżą po zielonych trawnikach i tych trawników jest coraz więcej. To dlatego w całej Pribałtyce wyrywa się płyty chodnikowe, a w ich miejsca układa mineralne, przesiąkliwe podłoża. To dlatego zaczyna się zazieleniać Łódź. No i właśnie dlatego wojewódzka Książnica postanowiła się pozbyć płytek i w to miejsce stworzy ogród.

Coraz więcej ludzi bowiem zaczyna rozumieć konieczność powrotu do natury, maksymalnego powrotu. Konieczności wprowadzania zieleni tam, gdzie można. A można niemal naprawdę wszędzie. W naszym mieście to się raczej nie udaje, bo magistrat jakoś tak bardzo mocno kocha betony i inne płytki. Dlatego tym bardziej należy chwalić gest Książnicy, która wyzwala się z dyktatu płytek. Brawo. Ja lubię zielsko, choć się na nim w generalności nie znam. Lubię i dla przykładu nie potrafiłabym wyrywać chwastów z grządek z marchwią, bo mnie nawet perzu czy lebiody byłoby żal. Teraz trzeba czekać na kolejne instytucje, które pójdą w ślad Biblioteki Wojewódzkiej. Mam nadzieję, że tak się stanie.

A teraz z drugiego kątka, choć związanego w pewien sposób z Książnicą, bo dotyczy też książek, a właściwie czytelnictwa. Otóż onegdaj, zaledwie kilka dni temu ze zdumieniem przeczytałam tekst kuriozum w mojej ulubionej Gazecie Wyborczej. Otóż GW opublikowała tekst jakiegoś Stanisława Skarżyńskiego, że mamy w kraju dyktaturę tych, co czytają książki i dyskryminują tych, którzy nie czytają. Mało tego, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju z pewnym rasizmem wobec tych nieoczytanych. Innymi słowy, że wcale nie trzeba czytać, żeby być dobrym i mądrym człowiekiem. Przyznam, że przecierałam oczy ze zdumienia. Bo jak poważna gazeta, która wydaje rewelacyjny kwartalnik Gazetę o książkach, mogła wydrukować takie totalne i piramidalne androny? Jakby to był Fakt albo jakieś inne Pudelki, to bym zrozumiała, ale akurat ta gazeta? Szczęściem natychmiast zareagował pisarz i tłumacz Jacek Dehnel i wytłumaczył owemu Stasiowi (autor sam się tak w pewnym passusie swego kuriozalnego wywodu nazwał), że jest zwyczajnie głupi i ograniczony, tyle tylko, że w pięknej, erudycyjnej formie.

A jak ów tekst tego Stasia wiąże się z Książnicą? Ano tak, że w czasie zarazy to właśnie książka i książnica stały się pewnym ratunkiem. To po książkę się sięgało oraz siedziało w foyer biblioteki, jak wyżej iść się nie dało. Nie daj nam Boże więcej takich Stasiów…..

Renata Ochwat

Ps. Dziś mija 35 lat od rozpoczęcia rozbiórki starego, drewnianego kościoła św. Józefa przy ul. Brackiej. Dziś w tym miejscu stoi w miarę nowoczesna bryła, siedziba zakonu oblatów…

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x