Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje »
Gustawa, Kariny, Stefana , 2 sierpnia 2021

Chyba jednak zostanę terrorystką i ekochuliganem

2021-06-01, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje

Nienawidzę, jak właściciele wypasionych samochodów mają wszystko i wszystkich gdzieś. Pal sześć drogi szybkiego ruchu, Niech sobie pędzą, ile fabryka dała, ale parkowanie na zielonym….

medium_news_header_30560.jpg

Szłam sobie wolną szagą ku poczcie, bo jakiś urzędnik wpadł na genialny pomysł, aby bezwartościowy w gruncie rzeczy świstek wysłać listem poleconym. No i musiałam sobie skrócić drogę przez skwer z dziesięciopiętrowcami naprzeciw Białego Kościoła. I tu od razu z lekka szlag mnie trafił. Bo na ledwo odradzającym się trawniku, gdzie trawki ledwo dyszą po barbarzyńskim układaniu chodnika – zupełnie niepotrzebnego – jacyś pseudokierowcy ustawili swoje wypasione bryki.

Szlag mnie trafił i pomyślałam sobie, że chyba błyskawicznie zbliża się ten czas, kiedy zostanę terrorystką i ekochuliganem. Autentycznie żałowałam, że nie mam ze sobą jakiegoś spreyu albo czegoś w podobie. Bo skoro ktoś nie widzi nic złego w tym, żeby parkować na zielonym, na miejscu, gdzie powinna odradzać się trawa, to ja nie widzę nic złego w paćkaniu po jego wypasionej bryce.

Wiele razy podkreślałam, że jestem legalistką, szanuję prawo, co w dzisiejszej zagmatwanej rzeczywistości jest trudne. Dlatego uważam, że skoro ktoś prawa nie szanuje, skoro ktoś nie widzi nic złego w parkowaniu na miejscu do tego nieprzeznaczonym, na zielonym, to ja na zasadzie wet za wet nie będę widziała niczego złego w uszkodzeniu tego żelastwa, za który mam nawet najbardziej wypasiony samochód. Skoro ktoś nie szanuje prawa, łamie ustalenia dotyczące wszystkich, to tak samo można łamać prawo jego dotyczące.

Kiedyś myślałam, że prawo Hammurabiego to jednak barbarzyństwo, ale im starsza jestem, im dłużej patrzę na arogancję kierowców, na ich bezmyślne niszczenie miejskiej zieleni, tym bardziej skłaniam się do tego, aby stare i okrutne prawo wobec nich stosować. I szło by to tak – zniszczyłeś zieleń, my zniszczymy ci samochód. Niszczysz dalej, utniemy ci rękę. Wiem, że to okropnie brzmi, ale wydaje się, że rady innej nie ma.

Zwłaszcza jak się weźmie pod uwagę, że w mieście działają ekopartyznaci, czyli ludzie, którzy walczą z takimi zachowaniami, sadzą kwiatuszki przy jeszcze dychających drzewach, opiekują się trawkami i innymi zielonymi plamami w mieście. Dbają o to, żeby takie durne misie, jak ci kierowcy, jednak miały czym oddychać. Szczęściem mamy chłodną wiosnę tego roku, ale przecież wystarczy sięgnąć pamięcią do roku wstecz, jak przed piekielnym gorącem chroniły nas te ostatki drzew, te pogardzane trawki. Pora, żeby wszyscy zrozumieli, że bez zielonego nas nie ma. I nawet najbardziej wypasiona bryka nic nie pomoże ani nic nie da, jeśli zacznie brakować chłodu, wody i tlenu, a tego zacznie, kiedy jeszcze bardziej będziemy niszczyć zieleń.

Sorry, za kazanie, ale gotuje się we mnie, kiedy coś takiego widzę.

Renata Ochwat

Ps. Nie będzie……

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x