Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje »
Dory, Gerarda, Maryny , 24 września 2021

Nieznany urok komunalnych podwórek

2021-07-27, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje

A tu sobie rośnie malwa, a tam lilijki. Gdzieś można spotkać róże lub inne ładne kwiatki. Mało kto wie, że komunalne podwórka mogą zauroczyć.

medium_news_header_30999.jpg

Generalnie postrzeganie Nowego Miasta jest takie. Ładne, ale mocno zniszczone kamienice, gdzieniegdzie jakiś odnowiony budynek i wejście przez bramę na podwórko. Na pewno okropne i generalnie straszne. No a jak się ktoś odważy i wejdzie, to nie raz, nie dwa będzie mocno zaskoczony.

Na moim podwórku pod oknem sąsiadki rośnie las malw. Różnego koloru. Po prostu coś niezwykle cudnego. Jako, że ja uwielbiam ludowe, więc mam pod domem niczym w chałupie w Zalipiu. Kawałeczek dalej rosną przepiękne lilie. Sąsiadka kiedyś miała jeszcze róże herbaciane, też cudnej urody, ale jakaś swołocz, bo nie inni sąsiedzi, krzew po prostu wyrwała.

Na sąsiednim podwórku też rosną kwiaty, też ujęte w domowym sposobem urządzony ogródek. I jakby się tak przejść po komunalnych podwórkach, to może one i niezbyt piękne są, ale mają miejsca, które zachwycają. Bo są właśnie kwiatki, bo ktoś postawił ławeczkę, bo ktoś inny zasila stale poidełko dla ptaków, bo jeszcze ktoś inny dba o śliwkę, co mu ze starego Landsbergu się ostała.

Oczywiście, niektóre podwórka tylko straszą walącymi się szopkami – na moim też takowe są, kałużami, jak popada czy śmietnikami. To też jest prawda. Ale można zauważyć właśnie te jednak ładne kawałki naszej rzeczywistości.

Zakład Gospodarki Mieszkaniowej od lat usiłuje coś z tym fantem zrobić. Problem jest, bo generalnie kasy nie ma, zresztą na Nowym Mieście i nie tylko tu mieszka spora ekipa klientów, która ma na wszystko, tylko nie na czynsze, więc tu jest problem. Ale ZGM ma w tym wszystkim jedno fajne podejście – jak już takie ogródki czy miejsca zielone na tych podwórkach powstają, to sobie są i nikt z nimi nie walczy, choć powinien. No bo to przecież samowolka. A tak nie wolno. Kilka razy gadałam sobie z ludźmi z ZGM właśnie o tych podwórkach i za każdym razem słyszałam deklaracje  - jeśli one, znaczy te zielone oazy, nie przeszkadzają sąsiadom oraz w prowadzeniu działań porządkowych, to niech sobie będą.

I takim oto sposobem komunalne miejskie podwórka mogą czasami mocno zaskoczyć albo zaczarować. Tak jak mnie ostatnio owe lilie oraz gaj malwowy.

A teraz będzie z drugiego kątka. Otóż myślałam, że problem z nazwą miasta już nam się bezpiecznie oddalił w niebyt. Znaczy, byłam przekonana, że dyskusja o przymiotniku w nazwie umarła śmiercią naturalną. Otóż nie. Jak się okazuje, cały czas jest żywa, a przypomniał mi o niej przemiły znajomy, bo jak twierdzi, czas najwyższy coś z tym dziwnym fantem trzeba zrobić. Ja lojalnie mówię, że jestem zwolenniczką przymiotnika w nazwie, ale są tacy, których on mocno irytuje. I takim to sposobem nawet w gorące do białości lato dyskusja się żarzy.

Renata Ochwat

Ps. Dziś mija 170 lat od chwili otwarcia linii kolejowej Krzyż-Piła-Bydgoszcz, która sześć lat później została przedłużona przez Gorzów do Kostrzyna. Moja ulubiona linio – obyś się doczekała elektryfikacji….

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x