Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa i regionu, publicystyka, wywiady, sport, żużel, felietony

Jesteś tutaj » Home » Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje »
Artemona, Justyny, Przemysławy , 13 kwietnia 2024

Tak to robią u sąsiadów, bo inaczej sobie nie wyobrażają

2024-03-20, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje

Łaziłam po pięknym mieście, które jest centrum łużyckiego świata. Trochę padało, trochę nie, a ja w niemym zachwyceniu zazdrościłam im różnych rzeczy.

medium_news_header_39680.jpg

Przede wszystkim tego, że tam nikt nie rusza starych chodników i starych drzew. Nikomu do głowy nie przychodzi wywalanie drobniutkiej kostki bazaltowej i zastępowania jej jakimś paskudnym badziewiem. Po drugie – nawet drzewa z widocznymi naroślami nie są traktowane jako chore, które trzeba wymienić na jakiś kikutek, który może urośnie albo i nie urośnie, bo jakiś inteligentny inaczej uzna, że po co ma rosnąć, skoro tak ładnie można go połamać.

Jak wokół takiego drzewa rosną roślinki – tulipanki dla przykładu, to nikomu do głowy nie przyjdzie, że trzeba je zniszczyć albo ukraść do własnego ogródka, bo tam będą wyglądać pięć razy lepiej.

Piszę o tym milionowy raz, bo co i rusz słyszę – tu trzeba coś wyciąć, tam trzeba coś wyciąć, tu trzeba chodnik zamienić, bo coś tam. I po raz tysięczny powiem, że za przebudowę, zniszczenie klimatu ulicy Wełniany Rynek, zastąpienie ulicy – tej istniejącej od średniowiecza, tym korytem z jasnego kamienia, ktoś powinien karnie odpowiedzieć. Karnie z konsekwencjami tego, co zrobił. A zrobił rzecz jedną – trwale okaleczył miasto, zniszczył całość wywiedzioną  jeszcze ze średniowiecza, że powtórzę. Zniszczył jeden z niewielu znaków tożsamości miejskiej.

To, że ktoś jest ślepy na urodę detalu, wcale nie tłumaczy jego niszczycielskich zapędów. To, że ktoś nie rozumie, co to jest miasto i na czym budowanie tkanki miejskiej polega, nie daje, a przynajmniej nie powinno mu dawać pola do zmian.

Nie jestem germanofilką, ale jeszcze trochę takich „upiększań” i „poprawek”, a nią zostanę.

I od razu odpowiadam ewentualnym krytykom – nikt nie ma prawa nikogo wyrzucać z miejsca zamieszkania. Każdy ma natomiast prawo zabierać głos na temat tego, jak mu się żyje. A mnie się żyje w mieście od jakiegoś czasu kiepsko, bo szlag mnie trafia, kiedy patrzę na to, co tu się wyczynia i słucham, jak różni urzędnicy tłumaczą się z tego zaplanowanego i konsekwentnego dzieła okaleczenia.

Renata Ochwat

Ps. Mija dokładnie 120 lat od powstania żydowskiej loży wolnomularskiej (nomen omen) „Toleranzloge” w Landsbergu. Istniała ona do 1935 r.

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x