2024-05-27, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Dużo szczęścia mieli wycieczkowicze z Gorzowa, którzy wybrali się na wycieczkę do Szprewaldu. Bo i popływali po kanałach, ale i pogapili się na kulturę Dolnych Łużyc.
Rozkręca się sezon wycieczkowy, oj się rozkręca. W weekend wybrałam się z fantastyczną grupą na szprewaldzkie kanały. Spora grupa, fantastyczni ludzie. No jednym słowem bajka. Było, jak zwykle tam, pięknie. I zupełnie nie wiedzieliśmy, że czeka nas jeszcze bonus – okazało się, że w Wielkim Porcie Lübbenau odbywa się Jarmark Tradycyjny na Rzecz Szprewaldu. I mieliśmy okazję pooglądać tańce łużyckie, stroje łużyckie – nie tylko tancerzy, ale sporo było zwykłych ludzi, którzy przyszli tak właśnie ubrani, techniki pracy na wsi, w tym technikę budowania stogu siana.
Mało tego, pojawił się nawet kowal – młody chłopak, który demonstrował, jak wykonuje się niezbędne na wsi różne metalowe elementy. Można było popróbować szprewadzkich ogórków robionych na kilkanaście sposobów, do tego słynne plyndze, do tego enerdowska czerwona lemoniada.
Ludzieńki były zachwycone. Potem okazało się, że tego dnia byliśmy nie jedyną polską grupą, mało tego, nie jedyną grupą z Gorzowa.
I tak właśnie widać, coraz bardziej, że ludzieńki się ruszają, ludzieńki podróżują choćby na jeden tylko dzień. Jeszcze w zeszłym roku dało się odczuć obawy przed podróżowaniem, bo jeszcze echa pandemii się unosiły, ale już w tym roku sezon wystartował szybko i już jest mocno nakręcony.
I słyszałam od ludzi – super sprawa, dobrze, że się ruszamy, dobrze, że możemy się przekonać na własne oczy, jak to naprawdę z tą bliską zagranicą jest. A jest świetnie.
Renata Ochwat
Ps. Mija dziś ósma rocznica śmierci Dżamili Ankiewicz-Nowowiejskiej, która zmarła w wieku 55 lat. Była scenarzystką filmową i reżyserką. Ale przede wszystkim była rodowitą gorzowianką, córką Henryka Ankiewicza (1933-2005), znakomitego lubuskiego dziennikarza i pisarza, ale przede wszystkim prawnuczka imama Bekira Rodkiewicza (1889-1987), duchowego przywódcy ludności tatarskiej w Gorzowie.
Przechodzę od jakiegoś czasu obok tego coraz bardziej walącego się murku. Przechodzę i tak mnie nachodzą różne myśli.