2025-02-24, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Nikt nie przypuszczał, że to okropieństwo potrwa tak długo. Dziś mija trzecia rocznica drapieżczej, śmiercionośnej i okrutnej wojny w Ukrainie.
Pamiętam, jak trzy lata temu wstałam rano i zobaczyłam to, w co nie chciałam uwierzyć. Zobaczyłam, że dziki naród pod kierunkiem jeszcze bardziej zdziczałego dyktatora napadł na sąsiada.
Natychmiast zmieniły się okoliczności życia, także w mieście. Zaczęli przybywać uciekinierzy, pod punktami pomocy czy wsparcia widać było ukraińskie kobiety z dziećmi. Na początku wszyscy rzucili się do pomocy. I tak szybko, jak chcieli pomagać, równie szybko przestali pomagać.
Oglądałam sobie jak w soczewce to, co zwykle trudno zobaczyć. A mianowicie jak łatwo posterować ludźmi. Jak łatwo naszczuć na innych. Jak łatwo wmówić komuś, że ktoś natychmiast powinien być wdzięczny i to wiernopoddańczo za wszystko.
Przez te trzy lata zmienił się klimat, ale też i sami uchodźcy. Kto mógł, wracał do siebie. Inni zaczynają coraz bardziej masowo jechać dalej, do Niemiec czy innych krajów zachodnich. Jedni w poszukiwaniu lepszego życia na stałe, inni po prostu lepszych pieniędzy.
Trzymam kciuki za zakończenie tej wojny, ale nie tak, jak to teraz głosi pewien prezydent. Nie tak.
Renata Ochwat
Ps. Mija 80 lat od chwili, gdy do Gorzowa dotarły zorganizowane grupy kolejarzy z Gniezna i Jarocina. Kolejne już i coraz bardziej potwierdzające, że jednak to będzie polskie miasto…
Przechodzę od jakiegoś czasu obok tego coraz bardziej walącego się murku. Przechodzę i tak mnie nachodzą różne myśli.