2025-12-30, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Dawno nie było takiej sekwencji w kalendarzu. Mnóstwo dni wolnych – można było sobie pojechać daleko, daleko.
Pierwsza część świąt się skończyła. Znaczy te bożonarodzeniowe. Przed nami kolejne – czyli noworoczne. Po raz pierwszy, odkąd pamiętam, nastąpiła taka kumulacja dni, że można sobie gdzieś pojechać. No i gorzowianie ruszyli w trasy. Ja pojechałam daleko na południe i zachód Niemiec – na styk niemiecko-szwajcarsko-francuskiej granicy i przeżyłam coś na kształt pokaźnego zachwytu. Okazało się, że w tym samym czasie kilku przemiłych znajomych też wybrało się w tamte strony. Inni polecieli do Chin, na Bali, Dominikanę i gdzie tam jeszcze …
No i wyszło, przynajmniej wśród moich znajomych, że coraz mniej czuje się magię białego obrusa, barszczu i karpia, a coraz więcej rusza w światy bliskie i dalekie. Bo to jest zajmujące, bo to jest fantastyczny sposób spędzania czasu, bez napinki i silenia się na jakieś tam dyrdymały.
Ja osobiście skończyłam podróżowanie w Lutherstad Wittenberg, czyli mieście Marcina Lutra, Filipa Melanchtona i Johannesa Bugenhagena. Jakoś tak mam, że zwyczajnie co jakiś czas muszę tam pojechać. Chyba decyduje genius loci tego miejsc…
Pierwsza część świętowania dobiegła końca. Pora zacząć drugą.
Renata Ochwat
Ps. Mija dokładnie 15 lat od chwili, gdy udostępniono w całości trasę S3 z Gorzowa do Szczecina. To tylko 15 lat, a wydaje się, że zawsze tak było…
Już myślałam, że to rozdział zamknięty – rewitalizacja i przebudowa centrum. A tu się jednak okazuje, że to stugłowa hydra, której nie da się poucinać wszystkich głów.