2026-01-13, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Wielki świat zawitał do miasta w sposób komiczny i prześmiewczy jednocześnie. I tylko dzięki nazwom.
Wielki świat tu raczej nie zagląda, zresztą mały też nie. Potwierdza się stara zasada – miasto w środku niczego i na kompletnych obrzeżach. Tak było za czasów Landsbergu, który leżał na dalekich wschodnich rubieżach najpierw Prus, potem Niemiec. Tak i jest za czasów Gorzowa, który leży na dalekich rubieżach zachodniej Polski. I nikt się nim za bardzo nie przejmuje, co widać choćby w wykluczeniu komunikacyjnym miasta i okolic. Zwłaszcza okolic…
Zatem miasto kompensuje sobie owo porzucenie, jak tylko może. Wszyscy przyzwyczailiśmy się do tego, że mamy Manhattan. I jakoś nikomu nie przychodzi do głowy używać innej nazwy.
Nawet ten Górczyn jakoś słabo funkcjonuje.
No a teraz mamy Burj Khalifa…. Tak, tak, ten paskud w centrum miasta, co to pasuje do niego jak pięść do oka został nazwany właśnie tak.
Przyznam, że z miejsca polubiłam owo przezwanie. Bo idealnie odpowiada całej bufonadzie, która się to odpala za każdym razem. No i lepiej brzmi niż preferowany przeze mnie – Paskud.
Może jak ludzkość świata o tym lokalnym Burj Khalifa usłyszy, to w te dyrdy przyleci podziwiać…. Ruch turystyczny nam się tu zrobi.
Renata Ochwat
Ps. Mija 80 lat od chwili, gdy Chór Katedralny im. św. Grzegorza wystąpił z koncertem kolęd dla rannych żołnierzy w Szpitalu Garnizonowym. Chór w katedrze nadal działa, ale czy pod tym samym patronem? Trzeba sprawdzić.
Wielki świat zawitał do miasta w sposób komiczny i prześmiewczy jednocześnie. I tylko dzięki nazwom.