2026-01-19, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Oj, ciekawy to był ten mijający weekend. Okazało się, że jednak naprawdę żyję w bańce informacyjnej.
Piątek, wczesne popołudnie. Najszła mnie ochota na czerstwego pączka. Tak, tak, takie właśnie wczorajsze można kupić w Śnieżce. Przede mną jeden klient – kupował jakieś ciasto. Miła pani zapakowała w papier. A klient na to – a jakiś worek? Pani, że nie ma. No i mój ozór poleciał do przodu – No i bardzo dobrze – usłyszałam siebie, zanim pomyślałam. No i się zaczęło. Pan popatrzył na mnie z nieskrywanym wstrętem. – Kolejny ekolog się odezwał. Jak ja na was patrzę, to mi się robi niedobrze. Jeden woreczek im przeszkadza….I tak sobie monologując wyszedł ze sklepu. – To i tak lekko było – usłyszałam od miłej pani, która zapakowała mojego pączka tylko w papier. A potem potwierdziła, że jeszcze bardzo często się zdarza, że klienci domagają się woreczków…
A potem zaniosło mnie do fryzjera. I jak zwykle posłuchałam sobie, co zwykli mieszkańcy mówią. A tak, - lada chwili miasta będzie miało mniej niż 100 tysięcy mieszkańców, a przecież ciągle się domy budują. Po co komu one, skoro tu nie ma nikogo nowego? No tak, tylko emeryci i Ukraińcy tu zostaną. A po co inni mają przyjeżdżać, skoro nawet Schodów Donikąd nie potrafi miasto wyremontować, choć domy na bagnach buduje…
Przyznam, jestem w bańce proksemicznej. I już wiem na pewno, że chyba nie chcę z niej wychodzić.
Ale też wiem, że magistrat jest w podobnej bańce, i jemu jak raz dobrze by było, gdyby z niej wyszedł….
Renata Ochwat
Ps. Mija 390 lat od chwili, gdy Szwedzi po raz trzeci w czasie wojny 30-letniej zajęli Gorzów, tym razem okupacja trwała do lipca 1637.
Oj, ciekawy to był ten mijający weekend. Okazało się, że jednak naprawdę żyję w bańce informacyjnej.