2026-01-23, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Nie mogłam odejść od tego przemyślnego karmnika. Połówka pomarańczki wypełniona stopionym tłuszczem ze skwarkami. Tak niedużo, a tak wiele.
Łaziłam za kaczkami po Parku Wiosny Ludów i nagle moje oko złowiło kolorową plamę. Podeszłam i takie cudo mnie zauroczyło. Bo od lat się powtarza jak mantrę, jak już dokarmiać zwierzęta i ptaki, to mądrze i z głową. Mądrze i z głową znaczy – niesolony tłuszcz jak słonina czy stopione skwarki, jak ziarno dla ptaków to niesolony słonecznik czy jakieś inne – jak sami nie wiemy, to w sklepach dla zwierząt można kupić gotowe rzeczy. Można lekko podgotować – w niesolonej wodzie zielone warzywa, jak brokuł czy coś innego. Ale absolutnie nie chleb czy inne resztki z pańskiego, czytaj ludzkiego stołu.
No i trzeba przyznać, że gorzowianie jakby się już z lekka nauczyli. Bo widziałam szczęśliwe dzieciaki, które garściami rozrzucały właśnie ziarno dla ptaków. To na pewno efekty edukacji w przedszkolach, bo panie przedszkolanki od lat tłumaczą małym i maleńkim, że kaczuszkom i innym takim chleb bardzo, ale to bardzo szkodzi.
W każdym razie zima trzyma, mrozy takoż, co to ja lubię i jeśli już pomagać, to właśnie tak.
Brawo w każdym razie dla tego, co taki karmniczek wymyślił.
Renata Ochwat
Ps. Mija dokładnie 40 lat od chwili, gdy samochód Volkswagen-garbus, zaparkowany przy ul. Marchlewskiego, dziś Pocztowa], narożnik Starej, wpadł do piwnicy nieistniejącego budynku, na miejscu którego urządzono parking. Pasażerowie wyszli bez szwanku, samochód został poważnie uszkodzony.
Zima nie odpuszcza, ale ile można o zimie. Zatem zaczęłam o czymś innym myśleć. O koncertach zaczęłam.