2026-01-26, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Poniedziałek, godzina 7.10. Przed moim domem totalna ślizgawka, a mieszkam w centrum. Trzeba chwili, żeby opanować technikę poruszania.
Jeśli powiem, że skandal, to nic nie powiem. O tym, że będzie padał marznący deszcz i grozi nam poważna gołoledź, wiadomo było od niedzielnego popołudnia, bo już wówczas zaczął padać deszcz. Wracałam z Niemiec i przemiła znajoma ostrzegła moją przyjaciółkę, która prowadziła autko, że w mieście jest okropnie. Naturalną zatem koleją rzeczy powinno być wdrożenie procedury alertowej. Piaskarki i inne ustrojstwa do walki z lodem w gotowości.
A tymczasem, a tymczasem ulice w centrum w poniedziałkowy ranek to lodowisko. Ci, którzy zdecydowali się wyjść z domu, bo musieli, przypominali zombie, bo tylko taka technika gwarantowała jakąś skuteczność w poruszaniu. Ja opracowałam sobie technikę – chodzenie po rozjeżdżanej jezdni lub torowisku, ostatecznie po zmarzniętej trawie. No i jakoś dotarłam do mojej firmy, ale przyznam, że kosztowało mnie to trochę wysiłku. Ale z drugiej strony zrobiło się o tyle fajnie, że ludzi się nawzajem ostrzegali – że ślisko, że uwaga, że tędy.
Jednak nie tędy droga, aby pozostawić miasto bez wparcia, jak to zrobili ci, którzy odpowiadają za chodniki i jezdnie.

Ja rozumiem, że nie da być wszędzie i walczyć wszędzie, zwłaszcza przy takiej pogodzie, ale absolutne centrum? Ale chodniki przy szkołach? Nie, tego nie zrozumiem, tym bardziej, że na zasadzie repryzy powtórzę – wiadomo było od niedzielnego popołudnia.
No cóż, kolejny raz ktoś nie zdał egzaminu i to bardzo poważnie nie zdał.
Renata Ochwat
Ps. Mija 45 lat od chwili, gdy w Teatrze Osterwy odbył się uroczysty koncert z okazji rocznicy wyzwolenia Gorzowa. Złożyły się na niego utwory poetyckie i muzyczne w wykonaniu artystów scen poznańskich i gorzowskiej oraz ilustracje filmowe nawiązujące do wydarzeń sprzed 36 lat i okresu pionierskiego. Montaż ten opracował i wyreżyserował Jerzy Górny (1932-2006), wówczas aktor teatru gorzowskiego. A tak swoją drogą, jak to dobrze, że już nikt nie używa tej nieprawdziwej nazwy – wyzwolenie Gorzowa.
Poniedziałek, godzina 7.10. Przed moim domem totalna ślizgawka, a mieszkam w centrum. Trzeba chwili, żeby opanować technikę poruszania.