2026-02-09, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
Zima nam się przełamuje. Trochę się życia odmraża, trochę się na nowo zamraża. Groteska dnia codziennego sprawia, że zamrożony świat da się przeżyć.
Groteska, tak można określić przyczynę wybuchu przy Wróblewskiego. Przez pół weekendu miasto nasze najpiękniejsze znów było na tapecie mediów ogólnopolskich. Bo wydała się najbardziej prawdopodobna przyczyna wybuchu. Okazało się bowiem, że w piwnicy ktoś zrobił sobie bimbrownię i zwyczajnie pędził wódę. A wybuchły nagromadzone opary. Telewizje pokazywały mieszkańców owego bloku, którzy nic nie widzieli, nic nie słyszeli i nie czuli. Co zwyczajnie nie jest możliwe… Może tam wszyscy korzystali z dobrodziejstwa sąsiada? A już myślałam, że czasy babek handlujących nielegalnie alkoholem odeszły w czasy słusznie minione…
Zamrożony świat odmroził się na tyle, że ku zaskoczeniu wszystkich regionalne pociągi oraz te nieliczne dalekobieżne działały podczas weekendu jak w zegarku. Co jest o tyle istotne, że sporo ludzi, właśnie ze względu na zmrożony świat, przerzuciło się na kolej właśnie. Przyznam, że sama mocno zaskoczona byłam, bo psychicznie nastawiałam się na mocne opóźnienia. A tu taki deal…
Inna rzecz, że szkoda bardzo, iż dworzec gorzowski wygląda jak jakiś kurnik i to w bardzo ubogiej chacie. Bo poczekanie na pociąg, jak się spóźnia, czy też jak pasażer przyjdzie trochę za wcześnie, to jednak spore wyzwanie. Dlatego bardzo, ale to bardzo rozbawiają mnie co i rusz nawracające wątki o tym, że będzie… I tu listę życzeń napisze sobie każdy.
Zmrożony, odmrożony i zmrożony znów świat jedynie tę groteskę potęguje.
Renata Ochwat
Ps. Mija dokładnie 80 lat od jednego z najbardziej tragicznych pożarów, jakie się wydarzyły w nowożytnych dziejach miasta. Na ulicy Chrobrego doszło do wybuchu sowieckiej ciężarówki z paliwem i karbidem. W akcji gaszenia pożaru ciężkich obrażeń doznał m. in. Tadeusz Begier (1897-1973), komendant Miejskiej Straży Pożarnej. Była to jedna z najdramatyczniejszych akcji gaśniczych w historii Gorzowa. Jak wspominał w 1959 r. Tadeusz Suszko (1921-1986), strażacy uratowali z ogromnym poświęceniem ulicę Chrobrego, a może też część miasta, przed ogromną katastrofą. Otóż w czasie translokacji jednostek wojskowych, zapalił się jeden z samochodów w kolumnie wiozącej benzynę. Widok był przerażający, gdy beczka za beczką eksplodowały, wybijając się w powietrze. Najważniejszym naszym zadaniem było zapobiec przedzieraniu się płomieni na sąsiednie wozy. Z wielkim trudem i samozaparciem udało się tego dokonać. Były jednak ofiary. Komendanta Begiera wynieśliśmy z ognia tak poparzonego, że przez pół roku leczył się w szpitalu.
Zima nam się przełamuje. Trochę się życia odmraża, trochę się na nowo zamraża. Groteska dnia codziennego sprawia, że zamrożony świat da się przeżyć.