2026-02-23, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje
No i tak, jeszcze dwa dni temu Kłodawcia sobie stał, kaczki łaziły po lodzi i wszyscy narzekali, że zima. A tu masz, dwa dni wystarczyły.
No i mamy klasyczne przedwiośnie, jak w „Chłopach” Władysława Stanisława Reymonta. Podwórka na Nowym Mieście dziś to grząskie i bagniste połacie. Kłodawka płynie. Kaczki szczęśliwe.
Za to mniej szczęśliwi są ludzie, którym roztapiająca się woda zaczyna zalewać podwórka i piwnice. Pracowicie zatem zrobiło się dla strażaków, którzy są co i rusz wzywani do wody.
Takie jednak są prawa roku, kiedy następują po sobie zmienne pory. Jeśli się przyjmie, że ostatnia taka zima, z mrozem i śniegiem była u nas 17 lat temu, to trudno się dziwić, że naród nie pamięta.
Gorzej, że jeśli zachować logikę wydarzeń, to czeka nas gorące i upalne lato. Mnie na samą myśl już dziś robi się słabo.
Na razie zatem przedwiośnie, zapowiedzi zmian w przestrzeni publicznej, czyli zapowiadane remonty na Bulwarze Wschodnim i dostawienie tam kolejnych gratów, jak i zmiany w słynnych Alejkach – czego zwyczajnie już się można bać, bo zwykle efekty są gorsze niż te nawet spodziewane złe.
Zatem – niech się topi, niech płynie, bo wody ci nam wszędzie potrzeba.
Renata Ochwat
Ps. Mija 80 lat od chwili, gdy Powiatowe Koło Związku Inwalidów Wojennych RP zorganizowało w lokalu „Mascotte” przy ul. Młyńskiej zabawę połączoną z loterią fantową, której dochód przeznaczony został na wdowy i sieroty po poległych.
No i tak, jeszcze dwa dni temu Kłodawcia sobie stał, kaczki łaziły po lodzi i wszyscy narzekali, że zima. A tu masz, dwa dni wystarczyły.