Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje »
Adolfiny, Odetty, Wacława , 15 kwietnia 2021

A kościół cały czas i coraz bardziej się łuszczy

2021-02-24, Renata Ochwat: Moje irytacje i fascynacje

Przechodzę obok niego codziennie i coraz bardziej nie mogę patrzeć, jak się łuszczy i robi coraz bardziej brzydki. Mam na myśli Biały Kościół.

Biały Kościół, zwany przez niektórych Kościółkiem, ale ja jakoś w odniesieniu do tego akurat budynku nie umiem zastosować spieszczonej nazwy. Kościół symbol, kościół zgody, pierwszy za murami miejskimi, w którym znajdowali przytulisko ludzie innej wiary aniżeli tyko katolicy i ewangelicy. Kościół, w którym kazał pastor Friedrich Daniel Ernst Schleiermacher, wybitna postać, twórca hermeneutyki, po którym została tylko świadomość w pamięci nielicznych. Wszystkie inne ślady tubylcy uwielbiający swoje miasto skutecznie i pieczołowicie zatarli. Kościół, w którym kiedyś był przepiękny ołtarz i droga krzyżowa a dziś jest coś na kształt kiczu. Kościół, którym wszyscy się chlubią, a który wygląda coraz gorzej.

Nie działa zegar, fasada jest już raczej sina niż biała i w dodatku mocno obdrapana. Jednym słowem koszmar. Remont na już by się przydał, bo zwyczajnie żal patrzeć na to, jak ten ważny w dziejach miasta budynek wygląda. Ale z drugiej strony może niech lepiej strona kościelna katolicka nie bierze się za remont, bo jak ma powstać coś takiego, jak katedra po pseudoremoncie, to lepiej nie. Tyle tylko, że raczej wyjścia nie ma. Naprawdę potrzeba remontu, bo żal patrzeć. Nie lubię być świadkiem rozpadu i zniszczenia zabytków. Zobaczymy, co się wydarzy w mieście, które uwielbia gadać o przywiązaniu do historii i jej śladów, a tak naprawdę dewastuje wszystko.

I z drugiego kątka. Otóż mija 20 lat od powołania Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Mniejszości Niemieckiej. I co? I nic. Chyba już wszyscy zapomnieli, że coś takiego się tu utworzyło. Zresztą założyciel chyba już dość dawno temu wyniósł się z miasta i zamieszkał w Niemczech lub gdzieś tam indziej. A przypominam o tym, ponieważ pamiętam jaki jazgot się w mieście uczynił na wieść o tym towarzystwie. Z lubością wielką obserwowałam wrzeszczących w przestrzeni publicznej polskich patriotów, którzy wieszczyli zagładę miasta, oddanie go ponownie w niemieckie ręce oraz więcej podobnych bzdur. Ten projekt nie miał prawa się tu powieść i każdy, kto choć trochę faktycznie znał dzieje miasta, dokładnie o tym wiedział. Tu nie Opolszczyzna czy Śląsk, gdzie rzeczywiście mniejszość niemiecka mieszka, ma się dobrze i też za bardzo do Heimatu wyjeżdżać nie chce. Zabawnym było oglądanie prominentnych dziś obywateli tego miasta, którzy niemal krzyżem się pod ratuszem kładli w obronie zagrożonej ich zdaniem polskości. Zabawne to jednak miasto jest. Dużo krzyku, dużo wrzasku, dużo bicia piany i nic poza tym.

Ps. Dziś mija 25 lat od chwili, gdy w Teatrze im. Osterwy odbyła się premiera „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Mirona Białoszewskiego w reżyserii Wiesława Górskiego ze scenografią Jana Banuchy (1934-2008), w roli głównej wystąpił Marek Jędrzejczyk (1965-2019). To jeden z ważniejszych tekstów polskich na temat powstania warszawskiego, jeden z ważniejszych spektakli, jaki powstał u Osterwy. Dziś o Pamiętniku nie pamięta nikt poza fanami literatury. A szkoda bardzo. Ja tę realizację „Pamiętnika…”  widziałam trzy razy. I do dziś żałuję, że nie poszłam czwarty raz.

X

Napisz do nas!

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x