2015-01-19, Komentarze na gorąco
Nadal nie ma następcy Jerzego Ostroucha i mamy wakat na stanowisku wojewody lubuskiego.
Najpierw mówiło się głośno, że na fotel najważniejszego przedstawiciela rządu w regionie powróci senator Helena Hatka. Później media niemal jednogłośnie okrzyknęły wojewodą Katarzynę Osos, młodą prawniczkę znana jedynie dobrze posłance Bożennie Bukiewicz. Teraz ponoć w grze pojawiła się jeszcze posłanka Krystyna Sibińska.
Mocno niepoważnie wygląda takie rządowe przedłużanie i lekkie traktowanie w odniesieniu do naszego regionu. Rozumiem, że premier Ewa Kopacz ma ważne sprawy na głowie, jak chociażby przepychanki z lekarzami czy utarczki z górnikami, ale było wystarczająco dużo czasu, żeby pomyśleć o wojewodzie lubuskim. Albo było nie ulegać złym podszeptom przy przyjmowaniu dymisji wojewody, który z punktu widzenia interesów państwa i województwa sprawdził się przynajmniej dobrze. Ten wakat jest o tyle niedobry i szkodliwy, że wicewojewoda Jan Świrepo, który rządzi w zastępstwie, także czeka na dopełnienie swojego losu, czyli odwołanie. Siłą rzeczy więc nie będzie niczego kreował, nie będzie nic nowego wywoływał, lecz skupia się jedynie na bieżącym administrowaniu.
Ważne jest kto będzie nowym wojewodą. Jeszcze ważniejsze będzie jednak z jakim zdaniem i przesłaniem rozpocznie swoje krótkie rządy, bo tylko do jesiennych wyborów. Tym ważniejsze jest to zadanie i przesłanie, że województwo trzeszczy w szwach i tli się już płomień buntu, choć oficjalnie jeszcze tego nie widać. Wojewódzkie władze polityczne i samorządowe robią wszystko, by zażegnać i ugasić narastający bunt nie tylko północnych powiatów, ale może się to nie udać tak łatwo, jak poprzednio się udało. Zbyt dużo bowiem jest tu do stracenia i zyskania.
Leszek Zadrojć
W miniony piątek dla lubuskich uczniów zabrzmiał ostatni dzwonek przed zimową przerwę.