Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Anety, Leokadii, Wiesława , 9 grudnia 2021

Niech ktoś zatrzyma wreszcie to szaleństwo!

2021-11-03, Komentarze na gorąco

W żużlu zostało otwarte okienko transferowe, choć wszystkie najważniejsze decyzje kontraktowe zapadły dużo wcześniej.

medium_news_header_31906.jpg
Fot. Robert Borowy

Owszem, mogą się jeszcze zdarzyć sytuacje nieprzewidziane. Z taką jedną mieliśmy do czynienia w zeszłym tygodniu, kiedy to wybuchła awantura o Bartłomieja Kowalskiego, 19-latka reprezentującego w ostatnich sezonach barwy Włókniarza Częstochowa. Choć chłopak niczego jeszcze w żużlu nie osiągnął, na torach PGE Ekstraligi zdobył dotychczas… osiem punktów, to stał się jedną z najważniejszych ,,gwiazd’’ tegorocznego okresu transferowego. Przynajmniej cztery kluby postanowiły się o niego zabijać. Oferowały mu gigantyczne pieniądze. Za samo złożenie podpisu pod kontraktem padały kwoty, na które zwykły śmiertelnik pracujący w fabryce, urzędzie czy w sklepie musi ciężko harować około dziesięciu lat. Tak, to nie żarty.

- To jest patologia – grzmi na łamach Przeglądu Sportowego Jan Krzystyniak, przed laty wielokrotny medalista mistrzostw Polski, dzisiaj znany ekspert żużlowy. I ma w pełni rację. Tak, żużel w Polsce zaczyna schodzić na ścieżkę patologii, gdzie absurd goni absurd. Gdzie młodzi chłopcy korzystają z fatalnych zapisów regulaminowych i wyciągają potężne pieniądze od postawionych pod ścianą działaczy klubowych. To należy natychmiast zmienić, gdyż mamy już do czynienia z deprawacją młodych ludzi.

Jestem ostatni, który skrytykuje Bartłomieja Kowalskiego za to, że w sposób bezczelny wykiwał kilka klubów, w tym Stal Gorzów. On po prostu wszystkim śmieje się w oczy i korzysta z obecnych fatalnych przepisów. Z regulaminu promującego słabych zawodników, a nie tych dobrych. Już przed rokiem fatalną decyzją było wprowadzenie przepisu o zawodnikach U-24. Kilku takich beznadziejnych było ,,twarzami’’ nieudolności polskiej ligi. Teraz podtrzymuje się jeszcze gorszy zapis o dwóch juniorach do 21 lat, choć proces szkolenia w polskim żużlu dawno upadł. Upadł, dlatego, że postanowiono go sztucznie rozbudować, wprowadzając kilka lat temu limity szkoleniowe. Efekt jest taki, że szkoli się na ilość, nie jakość. Szkoli się na ilość po to, żeby nie płacić kar. Nikomu w głowie jest szukanie talentów i praca z nimi. Mało tego, zdarzają się sytuacje, że prosi się byłych juniorów, którzy wciąż mają mniej niż 22 lata, ale są już na ,,żużlowej emeryturze’’, żeby odnawiali licencję tylko po to, żeby klub nie płacił kary. A to, że Kowalski nie dotrzymał słowa? Przecież w dzisiejszym świecie tylko dinozaury, i to tylko czasami, dotrzymują dane wcześniej słowo...  

Dzisiaj każdy zespół musi mieć w składzie przynajmniej dwóch Polaków seniorów, jednego zawodnika U-24 oraz dwóch juniorów do 21 lat. Przy tak zbudowanym systemie pole manewru dla działaczy klubowych jest znikome. A że brakuje niezłych polskich seniorów ceny za nich osiągają niebotyczne dzisiaj stawki. Mamy też przykłady, że po słabym sezonie taki senior żąda dużej podwyżki, bo wie, że za jego plecami są jeszcze słabsi, którzy postawią również absurdalne żądania.

Dzisiaj jest ponadto ogromna posucha na rynku młodzieżowców. Nic dziwnego, że Kowalski dostaje kontrakt na poziomie miliona złotych, jak przywiezie trochę punktów na jeszcze słabszych juniorach. Zawodnicy do 24 lat też się cenią, bo kluby muszą ich mieć w składzie. Brakuje jeszcze, żeby w każdej drużynie obowiązkowo jechał naturalny blondyn, to wtedy co niektórzy dobrze zarobią, choć umiejętnościami mogą nie dorównać rywalom. Ale nie o poziom sportowy tutaj chodzi. Ważne, żeby skasować za podpis pod kontraktem. Kiedy wreszcie nastąpi normalność i w lidze pojadą najlepsi?

Ktoś powiem, nie nasz cyrk, nie nasze małpy. Skoro kluby stać na płacenie absurdalnych pieniędzy zawodnikom, o których wiemy tylko, ile mają lat i na jakiej pozycji mają jechać, to sprawa klubów. Nie do końca. Przede wszystkim kluby muszą dostosować się do wymagań stawianych przez władze ligi i stąd wyrywają sobie zawodników, oferując im szokujące stawki, a to nie koniec, bo przecież nadchodzą ,,tłuste’’ cztery latach dla PGE Ekstraligi pod względem finansowym. Ale ważniejsza sprawa dotyczy konstrukcji budżetów klubowych. Skoro dzisiaj spora część budżetów jest oparta na środkach samorządowych, niektóre kluby dodatkowo mają spore dotacje ze spółek Skarbu Państwa, to sprawa oceny wydatkowania tych pieniędzy jest już publiczna. Jeżeli chodziłoby tylko o prywatne pieniądze prezesów i sponsorów, to oczywiście powiedziałbym również, że nic nas to nie powinno obchodzić.

Ale jest inaczej i niech ktoś zatrzyma wreszcie to szaleństwo!

Robert Borowy

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x