Echogorzowa logo

wiadomości z Gorzowa Wlkp., publicystyka, sport, żużel, felietony, blogi

Jesteś tutaj » Home » Komentarze na gorąco »
Miłosza, Pawła, Tatiany , 25 stycznia 2022

Tak charyzmatycznych osób Gorzów ma coraz mniej

2022-01-10, Komentarze na gorąco

Ostatnie dni dla wielu gorzowian upłynęły w smutku. Powód? Nagłe odejście Grażyny Wojciechowskiej.

medium_news_header_32487.jpg
Grażyna Wojciechowska bardzo lubiła rozmawiać z dziennikarzami Fot. Zbigniew Wójcik

Często dopiero po śmierci widać, czy dana osoba cieszyła się dużą popularnością w społeczeństwie, czy raczej mniejszą niż wydawałoby się to za jej życia. W przypadku Pani Grażyny nie ma wątpliwości, że znał ją prawie każdy mieszkaniec Gorzowa. Jeśli nie osobiście, to na pewno poprzez znajomych lub środki masowego przekazu.

Panią Grażynę poznałem w 1982 lub 83 roku, choć nie byłem jej uczniem. Grałem w rozgrywkach szkolnych w reprezentacji Zespołu Szkół Budowlanych (w piłkę ręczną) i spotykaliśmy się na meczach z ,,Elektrykiem’’, którego opiekunem była właśnie Pani Grażyna. Bardzo lubiana zresztą przez uczniów. Kiedy rozpocząłem pracę dziennikarską ponad 30 lat temu Pani Grażyna kiedyś przyznała mi się, że zapamiętała mnie z tych meczów, co bardzo mnie zaskoczyło. Oczywiście pozytywnie.

Przez krótki czas była Ona też moją szefową w czasach pracy w Ziemi Gorzowskiej w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Ale najbardziej będę ją wspominał z naszych wielu spotkań na sesjach rady miasta, a właściwie comiesięcznych krótkich lub dłuższych pogaduszek przed sesjami. Przez ostatnie kilka lat, chodząc na obrady, zawsze przychodziłem wcześniej, żeby jeszcze przed pierwszym dzwonkiem zrobić kilka rozmówek. I praktycznie zawsze, jak wchodziłem do sali sesyjnej, spotykałem Panią Grażynę. Siedziała na swoim miejscu, wokół niej znajdowało się mnóstwo różnych materiałów i tylko swoim donośnym głosem ,,wzywała’’ do siebie poszczególne osoby. Szybko omawiała z nimi dane tematy, często wyznaczała zadania do zrealizowania i  po chwili podchodził ktoś kolejny. Chwilami było to zabawne, ale z drugiej strony ukazywało Jej ogrom zaangażowania w dziesiątki, a może i nawet setki spraw. 

22 grudnia 2021 roku także przyszedłem pół godziny przed rozpoczęciem sesji budżetowej i od razu poszedłem do Pani Grażyny, żeby ustalić z Nią dalszą współpracę w zakresie informowania naszej redakcji o różnych ciekawych inicjatywach prowadzonych przez Fundację „Czysta Woda”. I kiedy powiedziała do mnie bardzo słabym głosem, że źle się czuje, ale na pewno nie jest chora na Covid-19, przyznam, że w tym ułamku sekundy nogi się pode mną ugięły. Choć prawie mówić nie mogła to i tak chwaliła się wszystkim, co miała pod ręką. Z dumą pokazała mi wydaną płytę dotyczącą wspomnień zmarłych nauczycieli II LO. O tym wydarzeniu szeroko pisaliśmy TUTAJ.

Spojrzałem, pogratulowałem i powiedziałem, żeby pojechała do domu, skoro kiepsko się czuje. W odpowiedzi usłyszałem, że to niemożliwe, gdyż zaraz będzie głosowanie nad budżetem miasta i ona musi oddać głos. To były ostatnie jej słowa, które bezpośrednio skierowała do mnie. W trakcie ,,wigilii’’, jaka miała miejsce przed końcem sesji, uśmiechnąłem się jeszcze do Niej, a po chwili pojechała do domu. To była jej ostatnia sesja, po ponad 27 latach bycia radną miejską. To było również ostatnie nasze spotkanie.

Niektórzy mówią, że Panią Grażynę można było lubić lub nienawidzić. Ja zdecydowanie lubiłem i zapamiętam ją do ostatnich moich dni. Bo tak charyzmatycznych osób Gorzów ma coraz mniej, a niedługo może nie mieć w ogóle…

Robert Borowy

X

Napisz do nas!

wpisz kod z obrazka

W celu zapewnienia poprawnego działania, a także w celach statystycznych i na potrzeby wtyczek portali społecznościowych, serwis wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z serwisu wyrażasz zgodę na przechowywanie cookies na Twoim komputerze. Zasady dotyczące obsługi cookies można w dowolnej chwili zmienić w ustawieniach przeglądarki.
Zrozumiałem, nie pokazuj ponownie tego okna.
x